Prowizorka 5G musi się skończyć

opublikowano: 27-04-2022, 20:00

Polski biznes, a zwłaszcza przemysł, może skorzystać na wdrożeniu sieci 5G. Problem w tym, że już łapiemy opóźnienie

Prowizorki w polskich warunkach wytrzymują najdłużej. Na rynku telekomunikacyjnym sztandarową prowizorką jest sieć 5G, którą od kilkunastu miesięcy operatorzy mobilni udostępniają na częstotliwościach współdzielonych ze starszymi technologiami, bo wciąż nie przeprowadzono aukcji bloków częstotliwości z tzw. pasma C (3,4-3,8 GHz) i zwalnianego właśnie przez naziemną telewizję cyfrową pasma 700 MHz.

Aukcję częstotliwości z pasma C już raz ogłoszono, ale potem odwołano. Rynek od wielu miesięcy czeka na ostateczną wersję ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC). Z jednej strony ma ona rozstrzygnąć, jaki sprzęt będzie mógł być wykorzystywany do budowy nowej sieci - i czy będzie można korzystać z usług chińskich dostawców.

Z drugiej strony przedmiotem dyskusji jest to, jak wyglądać będzie Polskie5G, czyli proponowana przez stronę publiczną wspólna sieć na paśmie 700 MHz, w której udziały miałoby mieć państwo i najwięksi operatorzy. O opóźnieniach we wdrożeniu 5G, możliwych konsekwencjach trwającej wciąż prowizorki i potencjale sieci nowej generacji przedstawiciele biznesu dyskutowali podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

- Szczególnie w obecnych warunkach jest jasne, że lepiej nie budować nowej infrastruktury, niż budować taką, która nie będzie bezpieczna. To nie znaczy jednak, że możemy czekać w nieskończoność na aukcję częstotliwości 5G. Trzeba jak najszybciej wprowadzić jasne, czyste i niedyskryminujące reguły w ustawie KSC, by dzięki funkcjonowaniu nowych usług na sieci 5G wesprzeć wychodzenie polskiej gospodarki na prostą po pandemii - apelował Andrzej Dulka, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.

Deja vu:
Deja vu:
Andrzej Kozłowski, prezes Emitela (z prawej) zwracał uwagę, że debaty o technologii 5G są stałym punktem programu kongresów gospodarczych od pół dekady. Polskim władzom mimo kilku podejść wciąż nie udało się jednak rozdysponować częstotliwości niezbędnych do budowy sieci.
Jacenty Dędek

Uwolnienie potencjału

Z perspektywy użytkownika usług telekomunikacyjnych brak pełnego wdrożenia sieci 5G na razie nie jest odczuwalny. W czym więc problem?

- Gdyby chodziło tylko o to, żeby konsumenci mogli oglądać mobilnie więcej filmików i transferować więcej bajtów, to 5G nie byłoby do niczego potrzebne, technologia 4G zaspokoiłaby te potrzeby. Zaletą interfejsu 5G jest to, że pozwala dzielić pasmo i dostarczać na nim różne usługi, umożliwia w szerokim zakresie komunikację między urządzeniami potrzebną w gospodarce przyszłości. O 5G w Polsce będziemy mogli mówić tak naprawdę wtedy, gdy sieć zostanie udostępniona przemysłowi - i dlatego krytycznie ważne jest, by stało się to jak najszybciej, bo na innych rynkach europejskich ten proces już się rozpoczął - mówił Andrzej Dulka.

Uczestnicy panelu wskazywali na potencjał małych sieci przemysłowych, pozwalających „oczujnikować” i zautomatyzować duże zakłady przemysłowe czy centra logistyczne.

- Polska gospodarka jest mocno uzależniona od sektorów, które wykorzystują dużo kapitału ludzkiego. 5G może wesprzeć marsz ku automatyzacji i robotyzacji przemysłu, zwiększyć wartość dodaną w polskiej gospodarce i na koniec zwiększyć marże przedsiębiorstw - mówił Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora ds. badań i analiz w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Infrastrukturalny spokój

Stoicki spokój zachowywał Jacek Niewęgłowski, dyrektor ds. transformacji i spraw publicznych w Cellneksie, który zainwestował w infrastrukturę mobilną Playa i Plusa.

- Nie zawsze trzeba być pierwszym i wdrażać „niewygrzane" technologie, żeby gospodarka odczuła pozytywne efekty. W polskiej telekomunikacji przez ostatnie dwie dekady nigdy nie byliśmy pierwsi we wprowadzaniu jakiejkolwiek technologii, ale za to robiliśmy to bardzo sensownie, osiągając wysoką jakość sieci, szerokie pokrycie i ceny należące do najniższych w Europie. Również w wypadku 5G nie chodzi o to, by być pierwszym, tylko o to, by zrobić to z głową - polemizował Jacek Niewęgłowski.

Andrzej Kozłowski, prezes infrastrukturalnego Emitela, który ma w portfelu wieże telekomunikacyjne i odpowiada m.in. za uwolnienie pasma 700 MHz, apelował o jak najszybsze oddanie częstotliwości do dyspozycji operatorów mobilnych.

- Mam déjà vu, bo co roku dyskutujemy o potencjale 5G, a aukcji wciąż nie ma. Tymczasem nie ma na co czekać, to już naprawdę ostatni dzwonek i potrzebne są odważne decyzje polityczne. Jesteśmy już spóźnieni o jakieś trzy lata - i marnujemy szansę związaną z popandemiczną reindustrializacją Europy. Dla przykładu we Francji ruszyła ostatnio w pełni zautomatyzowana fabryka obuwia, wykorzystująca 5G. A my co mamy do zaoferowania? Niskie koszty pracy? Do końca czerwca zakończymy tzw. refarming pasma 700 MHz i te częstotliwości będą do dyspozycji, już abstrahując od kwestii interferencji z sieciami rosyjskimi i białoruskimi na północnym wschodzie kraju. Nie ma na co czekać - ponaglał Andrzej Kozłowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane