Przeciw szkodnikom znowu po angielsku

Znowelizowana ustawa o środkach ochrony roślin odblokuje branżę — mówią producenci.

Językowa rewolucja dobiegła końca. Polska branża ochrony roślin może — tak jak w innych krajach — znowu składać techniczne dokumenty wnioski w języku angielskim. Konieczność tłumaczenia tysięcy stron setek zapisanych specjalistycznym językiem środków ochrony roślin zablokowała branżę. Czołowi producenci deklarowali, że od czasu wejścia tego przepisu, a więc kwietnia 2013 r., nie składali wniosków o rejestrację nowych środków.

— Większość dokumentacji złożonej od momentu wejścia w życie ustawy nie była kompletna. Każdego roku w Polsce rejestruje się około kilkuset różnego rodzaju środków rocznie. Według informacji przekazanej przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi tylko 12 proc. spośród wszystkich wniosków o rejestrację środków ochrony roślin złożonych po wejściu w życie nowego prawa było kompletnych. Nie sposób oszacować strat, jakie poniosły firmy, które nie mogły rejestrować nowych środków, i rolnicy, którzynie mieli przez to do nich dostępu — mówi Anna Tuleja z Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin.

Teraz nowelizację ustawy, która przywraca poprzedni zapis, podpisał prezydent.

— Bardzo się cieszymy, że parlamentarzyści doszli do wniosku, iż ten akt prawny paraliżował wszelkie procesy rejestracyjne, i go usunęli. Teraz spodziewam się lawiny nowych wniosków, co pewnie zakończy się tymczasowymi kolejkami.

My też przygotowujemy się do wielu nowych rejestracji. W czasie obowiązywania poprzedniego prawa wprowadziliśmy w wielu krajach środki, do których nie mieli dostępu rolnicy w Polsce. Teraz będziemy to nadrabiać — mówi Michał Ciszak, dyrektor generalny Syngenty Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu