Przedsiębiorcy boją się przepychanek z Białorusią

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 05-03-2012, 00:00

Konflikt dyplomatyczny może sprawić, że obie strony będą okładać się sankcjami. Biznes może na tym tylko stracić

— Wydarzenia ostatnich dni nie mają żadnego wpływu na działalność polskich firm na Białorusi. Nadal jesteśmy otwarci na zagranicznych inwestorów — zapewnia Aleksiej Zielenko z Ambasady Białorusi w Warszawie.

Czy rzeczywiście po wydaleniu polskiego ambasadora z Mińska nie ma się czego bać? Przedsiębiorcy handlujący z Białorusią są innego zdania. Obawiają się, że zaostrzenie napięć dyplomatycznych na linii Warszawa — Mińsk skłoni białoruskie władze do nakładania sankcji — formalnych i nieformalnych — na polskie firmy.

— Polityka ma na Białorusi duży wpływ na działalność biznesową. Obecny konflikt może przełożyć się na naszą działalność — mówi Lech Gabrielczak, dyrektor ds. eksportu Grupy Atlas.

Szczelna granica

Polscy przedsiębiorcy, którzy prowadzą z Białorusią wymianę handlową, obawiają się przede wszystkim embarga na ich towary.

— To jest jedna z najbardziej prawdopodobnych sankcji, jakie białoruskie władze mogą próbować nakładać na polskie firmy. Oczywiście oficjalny powód blokowania dostaw będzie zupełnie niepolityczny, np. wybuchnie kolejna ptasia grypa — mówi Józef Łochowski, prezes Polsko-Białoruskiej Izby Handlowej.

Obawy te potwierdza Wiesław Pokładek, radca w Ambasadzie RP w Mińsku, kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji.

— Embargo jest możliwe. Pretekst, np. natury weterynaryjnej, zawsze się znajdzie — mówi Wiesław Pokładek. To tym większy problem, że nawet bez ostatnich wydarzeń perspektywy dla polskiego eksportu na Białoruś byłyby nie najlepsze. Rząd wprowadza bowiem program antyimportowy, zgodnie z którym krajowa produkcja ma wypierać zagraniczną.

— Zgodnie z dekretem prezydenta, ograniczane mają być dewizy przeznaczane na import towarów konsumpcyjnych. Rząd stara się rozwijać państwową produkcję kilkudziesięciu towarów, które obecnie są przez Białoruś importowane — tłumaczy Wiesław Pokładek.

Mściwość nie popłaca

Przedsiębiorcy obawiają się też, że na Białorusi zaostrzy się biurokracja związana z funkcjonowaniem zagranicznych firm — trudniej będzie o licencje, koncesje czy pozwolenia na budowę. Przedsiębiorcy nie wykluczają też problemów na granicy. Może być problem nie tylko z dostawą towarów na Białoruś, ale też dalej na wschód. Przez kraj Aleksandra Łukaszenki biegnie główny szlak transportowy do Rosji.

— Jesteśmy w jakimś sensie uzależnieni od Białorusi, bo otrzymujemy stamtąd szerokotorowe wagony. Jeśli okaże się, że nie będziemy mogli ich wynająć, będziemy musieli wysyłać nasze towary innymi, dłuższymi trasami, a to oznacza wyższe koszty — mówi Lech Gabrielczak.

Według Wiesława Pokładka, na szczęście takie sankcje byłyby dla białoruskich władz bardzo kosztowne, bo przychody z usług transportowych to jeden z najważniejszych punktów budżetu państwa.

— Nie sądzę, by rząd Białorusi aż tak chciał się poświęcać — mówi Wiesław Pokładek. Konflikt dyplomatyczny prawdopodobnie jeszcze bardziej utrudni polskim firmom też bezpośrednie inwestycje w Białorusi. Już w 2011 r. klimat do tego typu projektów mocno się popsuł. — Chcieliśmy pod Mińskiem budować market budowlany. Przedsięwzięcie jest na razie jednak zupełnie zamrożone. Wrócimy do tych planów, kiedy warunki będą bardziej sprzyjające — mówi Ewa Bobkowska, prezes firmy PA Nova. Przedsiębiorcy boją się, że problemy mogą wystąpić również po polskiej stronie.

Nasz rząd może próbować odpowiadać na białoruskie sankcje własnymi sankcjami, na czym cierpiałyby też polskie firmy.

— Źle by się stało, gdyby nasz rząd chciał się w ten sposób mścić, blokując na przykład gwarancje dla kredytów eksportowych na Białoruś. Już w ubiegłym roku Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) na jakiś czas wstrzymała rządowe gwarancje do tego kraju — mówi Józef Łochowski.

— Na razie nie ma żadnych planów wstrzymania gwarancji dla Białorusi. Czy coś się w tej sprawie zmieni, będzie o tym decydował Komitet Polityki Ubezpieczeń Eksportowych, składających się z wiceministrów resortów gospodarczych rządu — mówi Anna Pawlak z KUKE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu