Przedsiębiorcy potrzebują spokoju

Puls Biznesu, Partnerem publikacji jest: Deutsche Bank
14-05-2018, 22:00

Rozmowa z Leszkiem Niemyckim, wiceprezesem Deutsche Bank Polska

Małe i średnie przedsiębiorstwa mają teraz powody do optymizmu. To, w jakim stopniu uda im się wykorzystać koniunkturę, zależy m.in. od mądrego podejścia do zarządzania płatnościami i ryzykiem. I od tego, czy nowe przepisy — zamiast pomagać — nie zaszkodzą rozwojowi biznesu — uważa Leszek Niemycki, wiceprezes Deutsche Bank Polska.

Narodowy Bank Polski opublikował w maju monitoring, z którego wynika, że dzięki dobrym perspektywom sprzedażowym oraz osłabieniu się bariery niepewności polskie przedsiębiorstwa liczą na poprawę swojej kondycji w 2018 roku. Czy ten optymizm jest uzasadniony? Leszek Niemycki, wiceprezes Deutsche Bank Polska:

Faktycznie, optymizm przedsiębiorców jest zauważalny. Przejawia się m.in. w zwiększonym zapotrzebowaniu na kredyty, czy dużym zainteresowaniu zabezpieczaniem pozycji walutowych. Głównie eksportu, co oznacza, że firmy mają większe zamówienia z zagranicy, a jednocześnie spodziewają się silniejszej aprecjacji złotego w przyszłości. Ten dobry nastrój powinien się utrzymać przez co najmniej rok, a nawet dwa lata. I to we wszystkich, praktycznie, branżach.

Niektóre branże, szczególnie handlowa, powinny czuć się raczej niepewnie…

To, że niektórzy wieszczą jej kłopoty z powodu zakazu handlu w niedzielę, jest, moim zdaniem, nie do końca uzasadnione. Już teraz widać, że niektórzy gracze wykorzystali zakaz do zwiększenia obrotów w pozostałe dni tygodnia, szczególnie w piątki i soboty. Dotyczy to głównie dużych sieci, które mają środki na promocję, reklamę i miały możliwość wydłużenia godzin pracy. Z drugiej strony, stale rozwija się e-handel i rosną przychody również mniejszych firm, które sprzedają swoje produkty w sieci.

Mówi pan o tym, że zapotrzebowanie na kredyt jest większe. To samo wynika z raportu NBP, w którym jednocześnie jest mowa o tym, że w najbliższym czasie banki przewidują zaostrzenie polityki kredytowej w segmencie kredytów długoterminowych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Co to oznacza dla ich możliwości inwestycyjnych?

To oznacza, że szanse na kredyt długoterminowy będą miały przede wszystkim przedsiębiorstwa najmocniejsze, o najlepszych wynikach finansowych, o najzdrowszej strukturze, dobrze zarządzane, stosujące i wdrażające nowoczesne, perspektywiczne technologie. Te, które mają realną przewagę rynkową i są bardziej odporne na załamania cyklu koniunkturalnego. Dojdzie do naturalnej selekcji w określonych obszarach. Firmy o dużym potencjale będą miały korzystniejsze warunki do rozwoju. Dla całego rynku będzie to miało pozytywny efekt, bo wyeliminuje słabszych graczy, potencjalnie narażonych na spadek zamówień czy kłopoty z wypłacalnością.

Ale wpłynie na rezygnację wielu firm z długoterminowych inwestycji.

To jest odwieczny problem bankowości, w jakim momencie skracać tzw. maturity, czyli okresy, na które pożycza się środki, zmniejszając tym samym potencjalne ryzyko dla banku, ale hamując jednocześnie zapędy inwestycyjne firm. Banki powinny bowiem działać acyklicznie i stabilizować sytuację. Po dużych wzrostach sprzedaży i PKB, może w każdej chwili nastąpić korekta spowodowana jakimkolwiek osłabieniem koniunktury w Niemczech, Azji, czy zawirowaniami handlowymi na linii Chiny-USA. Przy osłabieniu cyklu gospodarczego, gdy tylko stopy procentowe wzrosną, koszt obsługi zadłużenia wpędziłby firmy w ogromne kłopoty. Większość kredytów długoterminowych w Polsce jest bowiem oparta o zmienne stopy procentowe. Niewiele naszych przedsiębiorstw stosuje transakcje zabezpieczające, więc ryzyko gwałtownego podwyższenia kosztów spłaty zobowiązań jest zbyt wysokie.

To w jaki sposób MŚP, szczególnie start-upy, mają znaleźć pieniądze na innowacje czy ekspansję międzynarodową?

Realne zaangażowanie niektórych instytucji finansowych dotyczy wąskiego obszaru finansowania działalności innowacyjnej i technologicznej start-upów. Moim zdaniem, skuteczne wsparcie początkujących firm poprzez sektor bankowy, występuje głównie w przypadku finansowania z udziałem np. Banku Gospodarstwa Krajowego. Poprzez indywidualne i portfelowe gwarancje oraz poręczenia kredytowe.

Start-upy są dla banków mało atrakcyjne, z kolei dla rozwiniętych firm to banki są mało atrakcyjne. Z badania Deutsche Banku z 2017 r. „Polskie firmy — kondycja, perspektywy, inwestycje i ich finansowanie” wynika, że polskie firmy wolą inwestować w oparciu o własne środki.

Dojrzałe przedsiębiorstwa opierają inwestycje o własne środki, po pierwsze dlatego, że mają duże zapasy kapitału. Przy skali działalności nieuzasadnionej lewarowaniem, nie ma potrzeby ponosić kosztów kredytowania, sięgających, nawet przy niskich stopach procentowych, minimum 3-3,5 proc. całkowitego kosztu kredytu. Jeśli przedsiębiorstwo nie ma dużych ambicji zwiększenia skali działalności, kredyt faktycznie nie jest konieczny. Zapotrzebowanie na zewnętrzne finansowanie pojawia się, gdy firma przechodzi na wyższą skalę działania i zwiększa swoje obroty. Wówczas poszukuje się dodatkowego kapitału obrotowego, a potem — na większe inwestycje.

Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że 30 proc. firm z sektora MŚP w bieżącej działalności korzysta z zewnętrznego finansowania. O czym świadczy ten wskaźnik?

Część polskich firm miewa problemy z zarządzaniem swoimi płatnościami i ryzykiem biznesowym. W przypadku dużych kontrahentów — potężnych producentów, czy sieci handlowych — standardowy termin płatności wynosi od 120 do 180 dni. Dla małej firmy to bardzodługi okres. Dlatego często wybierają mniejszych kontrahentów, oferujących nawet 30-dniowe terminy płatności, ale bardziej ryzykownych. Przy tak niskich stopach procentowych, jakie mamy obecnie, trzymanie się dużych kooperantów jest, mimo wszystko, bardziej opłacalne, a na pewno mniej ryzykowne. Pod warunkiem, że korzystamy z faktoringu, który umożliwia małym i średnim graczom utrzymać płynność, ale pozwala jednocześnie na wtórną weryfikację kontrahenta. Poniesienie 1,5-2 proc. kosztów faktoringu na pół roku, przy — przeciętnie — 10-procentowych marżach, i tak się opłaca. Problem w tym, że duża część polskich firm nadal uważa faktoring za mało elastyczny i kosztowny sposób zewnętrznego finansowania.

Czy to dlatego mamy tyle upadłości wśród małych firm z powodu zatorów płatniczych? Ubiegły rok był rekordowy pod tym względem. Na problemy z zatorami skarży się 53 proc. przedsiębiorstw, 30 proc. małych przedsiębiorstw w Polsce jest z tego powodu na minusie.

Większa liczba upadłości z powodu zatorów płatniczych to w dużej mierze efekt nominalnego wzrostu obrotów. Drugi powód to długie łańcuchy dostaw. Przedsiębiorstwa dostarczające półfabrykaty, komponenty są zawsze na gorszej pozycji niż firmy ulokowane najbliżej ostatecznego konsumenta. Właśnie dlatego w Polsce tak szybko zyskał popularność e-handel, dzięki któremu małe i średnie przedsiębiorstwa mogą omijać pośredników. Sprzedaż w sieci to sposób na walkę z zatorami płatniczymi. Ostateczny konsument jest najbardziej rzetelnym płatnikiem, bo jak nie zapłaci, nie dostanie towaru. Ryzyko biznesowe w e-handlu jest najmniejsze.

Czy zmiany w przepisach — Konstytucja biznesu lub planowana od przyszłego roku obniżka CIT do 9 procent dla firm o obrotach około 5 mln zł — mogą realnie zmienić sytuację małych i średnich przedsiębiorstw?

Obniżenie CIT to dobra inicjatywa, ale dotyczy przecież jedynie spółek zarejestrowanych w KRS, a tych jest w Polsce mniejszość. Planowana zachęta jest z kolei zbyt mała, by zmobilizować małe i średnie firmy — prowadzone w innej formie niż spółki prawa handlowego — do przechodzenia na CIT. A to ci rozliczający się w PIT w największym stopniu zasilają przecież budżet państwa. I dla nich nie przewiduje się żadnych obniżek podatków. Dla przedsiębiorców najbardziej korzystną zmianą byłby… brak zmian. Dziś, zamiast koncentrować się na modernizacji produktów, zwiększaniu efektywności zarządzania czy optymalizacji produkcji, zajmują się śledzeniem i wdrażaniem zmian prawnych. Dotyczących, przykładowo, zatrudniania cudzoziemców, bez których ciężko już w pewnych branżach utrzymać ciągłość działalności. Przedsiębiorcy chcą dziś po prostu spokojnie prowadzić swój biznes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Puls Biznesu, Partnerem publikacji jest: Deutsche Bank

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Przedsiębiorcy potrzebują spokoju