Przedświąteczna marchewka ładu

opublikowano: 08-03-2021, 20:00

Do Wielkanocy jeszcze prawie cztery tygodnie (w tym roku wypada 4–5 kwietnia), ale władcy zaczynają puszczać sygnały, że mogą to być w Polsce kolejne święta odwołane – oczywiście w sensie nie liturgicznym, lecz społecznym.

W 2020 r. wytrzymaliśmy paraliż naturalnych ludzkich, przede wszystkim rodzinnych, migracji podczas Wielkanocy, Wszystkich Świętych, Bożego Narodzenia i nawet zduszoną noc sylwestrową. W 2021 r. całkiem realnie zanosi się na powtórkę, przynajmniej najbliższych świąt wiosennych. Władcy kraju zamierzają jednak rzucić jako rekompensatę marchewkę. Czysto partyjną, ale miałby to być pokarm dla wszystkich Polaków, na razie jedynie wirtualny.

Panujące szósty rok PiS konkretyzuje termin długo odkładanej konwencji programowej – sobota, 20 marca. Jarosław Kaczyński przyjął do wiadomości, że COVID-19 nie pozwoli na masówkę jeszcze przez długie miesiące, zatem konwentykiel odbędzie się hybrydowo, z fizyczną obecnością tylko ścisłego politbiura. Zdalnie uczestniczył będzie każdy na tyle zaufany, by otrzymać partyjny kod dostępu. Właśnie w takiej formule ogłoszony zostanie tzw. Nowy Polski Ład (NPŁ), czyli program jednej partii dla całego społeczeństwa. Wśród konkretów NPŁ zaproponowany ma być szereg projektów infrastrukturalnych i innowacyjnych. Okryty tajemnicą projekt, tzn. jego filary, jako pierwszy opublikował… „Puls Biznesu” w wydaniu z 29 stycznia. Wywołało to szok władców, albowiem plany o takim znaczeniu politycznym ogłaszane są z gigantycznym zadęciem propagandowym, a nie tak zwyczajnie informacyjnie i od razu z krytyczną analizą. Wobec wersji z 29 stycznia NPŁ oczywiście zostanie uzupełniony, w PiS krążą najróżniejsze pomysły, np. podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł rocznie oraz emerytury bez podatku do 2,5 tys. zł miesięcznie. Konieczne miliardy zostaną po prostu dodrukowane, kreatywna księgowość stała się przecież standardem tzw. dobrej zmiany.

Premier Mateusz Morawiecki zasygnalizował, że pierwszą częścią NPŁ stanie się Krajowy Plan Odbudowy (KPO). Trwają jego konsultacje, nad którymi ciężko wisi konieczność uchwalenia ustawy o ratyfikowaniu przez Polskę udziału we wspólnym unijnym zadłużeniu. W tym kontekście bardzo ciekawe jest pytanie, czy w ogóle i w jakiej formie 20 marca zostaną dopuszczone – oczywiście zdalnie – do konwentyklu PiS obie przystawki, czyli Solidarna Polska oraz Porozumienie Jarosława Gowina. Odbywające się od trzech tygodni bez porozumienia spotkania szefów potwierdzają, że tzw. Zjednoczona Prawica jako zwarty klub w Sejmie chwilowo nie istnieje. Trwa natomiast Rada Ministrów z udziałem przystawek, dlatego ostatnio wymyślono formułę zebrania się… prezydium rządu, z udziałem ministra sprawiedliwości. To polityczny nowotwór, który nie istnieje ani w Konstytucji RP, ani w ustawie o Radzie Ministrów, bo przecież nie da mu się nadać statusu komitetu lub innego organu pomocniczego. Stworzenie fikcyjnego organu było chwytem umożliwiającym rozmowę z udziałem Jarosława Gowina – z urzędującym wicepremierem jak najbardziej, ale absolutnie nie z przewodniczącym partyjki Porozumienie Jarosława Gowina. Skoro Jarosław Kaczyński pobłogosławił pucz Adama Bielana wewnątrz tej przystawki, to do wyjaśnienia sytuacji prawnej wicepremier nie będzie uczestniczył w posiedzeniach tzw. Rady Koalicji. Sytuacja staje się zatem naprawdę paranoiczna. Nowy Polski Ład musi zostać przełożony na ustawy, bez poparcia ze strony przystawek okaże się marchewką od razu przegniłą.

Podczas konwencji w latach 2018-20 szefowie PiS oraz obu przystawek okazywali jedność wręcz demonstracyjnie, ale to już przeszłość.
Andrzej Hulimka / Forum
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane