Według danych urzędu statystycznego, w październiku 2024 r. inflacja cen towarów i usług konsumenckich na Węgrzech przyspieszyła do 0,1 proc. w ujęciu miesięcznym i 3,2 proc. licząc rok do roku. We wrześniu wynosiła natomiast odpowiednio -0,1 i 3,0 proc. Odczyty okazały się jednak niższe niż zakładano. Mediana prognoz ekonomistów sugerowała bowiem roczną stopę na poziomie 3,5 proc. Sugerować to może, że oczekiwane odbicie cen może nie być tak groźne jak zakładają niektóre czarne scenariusze. Bank centralny oczekuje, że do końca roku CPI może wzrosnąć do ponad 4,0 proc.
Forint w odwrocie
Szanse jednak na złagodzenie polityki pieniężnej wydają się jednak niewielkie. Główną przeszkodą jest słabość forinta. Dodatkowe luzowanie, wspomagające gospodarkę w przezwyciężeniu recesji wywierałoby dodatkową presję spadkową na węgierską walutę, co z kolei byłoby niekorzystne w kontekście umocnienie inflacji pochodzącej z importu.
Od początku października forint osłabił się już o 3 proc. w stosunku do euro, notując drugi najgorszy wynik spośród 23 walut rynków wschodzących po chilijskim peso. Obecnie za wspólną walutę europejską trzeba zapłacić ponad 410 forintów, najwięcej od niemal dwóch lat.
