Czytasz dzięki

Ratingi ESG wdzierają się do polskich spółek

opublikowano: 09-02-2020, 22:00

Ocena społecznej odpowiedzialności biznesu przestaje być abstrakcją na warszawskiej giełdzie. Zagraniczni inwestorzy sięgają po nią coraz częściej, nawet za plecami emitentów

W I kw. 2020 r. obuwnicze CCC chce przedstawić strategię zrównoważonego rozwoju, uwzględniającą wskaźniki prośrodowiskowe.

Mariusz Adamiak, PKO BP
Wyświetl galerię [1/2]

Mariusz Adamiak, PKO BP Fot. Marek Wiśniewski

— Naszym długoterminowym celem jest rating MSCI na poziomie A+ — mówi Marcin Czyczerski, prezes CCC.

Nie chodzi o rating kredytowy, ale ESG. To rodzaj analizy pozafinansowej, uwzględniającej środowisko naturalne (E jak environmental), społeczną odpowiedzialność (S jak social responsibility) i ład korporacyjny (G jak governance). Zaledwie 14 stycznia 2020 r. taką ocenę z londyńskiej agencji Sustainalytics otrzymał mBank. Został sklasyfikowany na drugim miejscu wśród 375 ocenianych przez nią banków uniwersalnych. mBank zanotował przy tym duży skok w stosunku do oceny z 2019 r. Wtedy ryzyko związane z czynnikami ESG w działalności mBanku agencja oceniała jako wysokie. Obecnie określa je jako niskie, czyli w jej metodologii o dwie kategorie lepsze. Nowy raport powstał jednak przy współpracy z mBankiem. Wcześniejsze powstawały bez jego udziału.

— Z ocenami ESG jest jak z ocenami wiarygodności kredytowej wystawianymi przez typowe agencje ratingowe. Spółki płacą agencjom za ratingi, ale nawet jeśli tego nie robią, część z nich otrzymuje ratingi stworzone na podstawie publicznie dostępnych danych. Twórcy ratingów chcą bowiem mieć w swoim portfolio opracowania dotyczące tych firm. Sustainalytics robiła tak dotychczas w naszym przypadku. Dzięki nawiązaniu współpracy z bankiem poprawiamy zakres ujawnień i zwracamy uwagę na to, co już działało w organizacji, lecz nie było upubliczniane — wyjaśnia Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku, odpowiedzialny również za relacje inwestorskie.

Amerykańska firma MSCI również zajęła się CCC bez pytania spółki o zdanie. Początkowo przyznała jej rating ESG na poziomie BB, czyli jeden stopień poniżej środkowego. Obecnie jest to BBB, czyli dokładnie środkowy. Taką ocenę MSCI wystawiła siedmiu spośród 16 polskich spółek, które wzięła pod lupę. Santander Bank Polska np. ma wyższą ocenę od hiszpańskiego Banco Santander. To jednak jedyny taki przypadek wśród spółek z warszawskiej giełdy mających głównego akcjonariusza z zagranicy. mBank jest oceniany tak jak Commerzbank, a Orange Polska — dwie kategorie niżej od francuskiej matki. MSCI to zaś nie byle kto. Firma ta jest twórcą indeksów, które są benczmarkiem dla największej liczby funduszy inwestycyjnych na świecie.

— Gdy ponad ćwierć wieku temu zaczynałem pracę jako makler, a potem zarządzający, były nieliczne fundusze, które w szczątkowej formie brały pod uwagę tematykę ESG. Programowo na przykład nie kupowały akcji firm z branż uważanych wówczas za nieetyczne: tytoniowej, spirytusowej czy zbrojeniowej. Obecnie pojęcie odpowiedzialności społecznej zdecydowanie się poszerzyło, m.in. o kwestie praw pracowniczych, równości płci czy ekologię. Proces postępuje od dawna, a w ostatnich 2-3 latach nabrał tempa z powodu większej częstotliwości występowania ekstremalnych zjawisk pogodowych. My ich w Polsce za bardzo nie odczuliśmy, ale na południu Europy i innych kontynentach susze, powodzie czy pożary dały się we znaki i wydaje się, że podejście do inwestowania uwzględniające kwestie klimatyczne przekroczyło Rubikon. Do tego dochodzą oczywiście kwestie regulacyjne, które realnie wpływają na bieżący lub przyszły biznes wielu sektorów, np. energetycznego czy motoryzacyjnego. Tematyka ESG nabrała dynamiki i znaczenia, których nie można już zahamować i zignorować — komentuje Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych PKO Banku Polskiego.

mBank zatroszczył się o rating ESG niejako na zapas. Jego przedstawiciele przyznają bowiem, że nie odczuli na razie specjalnego zainteresowania tymi kwestiami — inwestorów interesują głównie kwestie wynagradzania członków zarządu i rady nadzorczej, a więc dość tradycyjne dla spółek giełdowych. W CCC widzą sprawę inaczej — podkreślają, że zainteresowanie ESG wzrosło wraz z pojawieniem się na świecie regulacji dotyczących raportowania pozafinansowego.

Natura na pierwszy ogień

Spośród zagadnień ESG największe znaczenie mają obecnie kwestie związane z ochroną środowiska. Jest to, zdaniem Mariusza Adamiaka, jedna z przyczyn słabego zachowania kursów spółek energetycznych notowanych na warszawskiej giełdzie.

— Ich wyceny są bardzo niskie, nawet biorąc pod uwagę wszystkie problemy, które trapią branżę. Część inwestorów, zwłaszcza zagranicznych, ze względów wizerunkowych i coraz silniejszej presji społecznej wyeliminowała z portfeli firmy, które produkują energię z węgla — mówi Mariusz Adamiak.

Potwierdza to rating MSCI dla Polskiej Grupy Energetycznej. Jej ocena to B. Równie źle oceniana jest tylko sieć marketów Dino Polska, czyli złota kura indeksu WIG20. Może to świadczyć o tym, że ESG nie ma jeszcze większego znaczenia albo że inwestorzy wybiórczo podchodzą do poszczególnych składowych takiej oceny i Dino potknęło się na czymś, co nie jest dla nich zbyt ważne. Trudno nie zauważyć, że państwowy norweski fundusz emerytalny, największy fundusz inwestycyjny na świecie, odwrócił się od węgla. Niemiecki Siemens zaś nie miał łatwego życia po tym, jak w grudniu 2019 r. podpisał umowę na dostarczenie systemu sygnalizacji dla linii kolejowej niezbędnej nowo budowanej kopalni węgla w Australii.

Zdaniem Mariusza Adamiaka tego czynnika można się doszukać również w przyczynach spadku kursu PKN Orlen po ogłoszeniu wezwania na Energę.

— Z biznesowego punktu widzenia PKN Orlen chce kupić Energę po atrakcyjnej cenie, jednak inwestorzy dostrzegają ryzyko, którego dawniej by nie uwzględniali. Jednym z nich jest możliwa wyprzedaż akcji płockiej spółki przez niektóre fundusze ze względu na jej pośrednie zaangażowanie w wytwarzanie energii z węgla po ewentualnym zakupie Energi. Oczywiście sama podstawowa działalność Orlenu, czyli rafineryjna, też ze swojej natury do superekologicznych nie należy, jednak jest powszechnie akceptowana, gdyż nie ma dla niej alternatywy — uważa Mariusz Adamiak.

Narzędzie walki konkurencyjnej

Kwestie środowiskowe są coraz wyraźniej widoczne także na rynku dłużnym. Jeszcze kilka lat temu polskie spółki energetyczne nie miałyby większego problemu z finansowaniem na rynkach międzynarodowych. Dzięki stabilnym przepływom finansowym i przewidywalnych dywidendach mogły pozyskiwać pieniądze po koszcie bliskim obligacjom rządowym. Obecnie klasyczne euroobligacje są dla nich trudno osiągalne, a już na pewno nie po rentownościach zapewniających ekonomiczny sens projektów, które miałyby sfinansować. Szansą mogą być tzw. zielone obligacje służące projektom ekologicznym. Przykładem może być umowa, jaką Tauron Polska Energia zawarł 6 lutego 2020 r. z Santander Bank Polska. Pozyskane w ten sposób finansowanie Tauron chce przeznaczyć na zwiększenie udziału źródeł niskoi zeroemisyjnych w strukturze wytwórczej. Wartość emisji może sięgnąć 2 mld zł, a oprocentowanie obligacji będzie uzależnione od faktycznej obniżki emisji dwutlenku węgla i zwiększenia mocy odnawialnych źródeł energii.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Niestety, istnieje obawa, że kwestie ESG będą przy okazji używane przez niektóre kraje rozwinięte do sztucznej poprawy konkurencyjności wobec takich krajów rozwijających się jak Polska. Nasze firmy produkcyjne i usługowe zdobyły znaczący udział na rynkach zagranicznych i pokusa ograniczenia ich ekspansji w białych rękawiczkach wydaje się duża. Już obecnie, głównie ze względu na koszt certyfikatów związanych z emisją dwutlenku węgla, cena prądu dla firm jest w Polsce wyższa niż np. w Niemczech, a wiele wskazuje na to, że różnica będzie się zwiększać. Z punktu widzenia firm sytuację złagodzi zbliżający się obowiązek otwarcia krajowej sieci na unijnych dostawców prądu. Dla energetyki, która potrzebuje ogromnych pieniędzy na transformację i rozwój, zwiększa to jednak skalę wyzwania — twierdzi Mariusz Adamiak.

Międzynarodowa walka konkurencyjna może niebawem mocniej odcisnąć się też na kwestiach socjalnych.

— Jesienią odbędą się wybory w Stanach Zjednoczonych. Niezależnie od tego, kto wygra wyścig do Białego Domu, wojna handlowa z Chinami się nie skończy. Może jednak przybrać różne formy. W przypadku zwycięstwa kandydata demokratów punkt ciężkości sporu przesunie się zapewne w kierunku tematyki ESG, w szczególności unifikacji praw pracowniczych i ochrony klimatu. Dla Chińczyków postulaty z tego obszaru mogą być paradoksalnie trudniejsze do spełnienia od stawianych obecnie przez prezydenta Donalda Trumpa. Zresztą ograniczenie różnic w prawach pracowniczych, m.in. dzięki wprowadzeniu jednolitej płacy minimalnej, stało się gorącym tematem również w Unii Europejskiej, gdzie pod pozorem ochrony interesów słabszych, czyli pracowników z biedniejszych krajów, w istocie się w tych słabszych uderza — podkreśla Mariusz Adamiak.

I tak źle, i tak niedobrze

Jeśli ESG nabierze większego znaczenia, może się to odbić na biznesie spółek odzieżowych. Większość ich produkcji odbywa się w krajach, w których standardy pracy niemal we wszystkich aspektach daleko odbiegają od europejskich. Wystarczy wspomnieć, że w 2013 r. zawaliła się fabryka w Bangladeszu szyjąca m.in. na zlecenie LPP. Zginęło 1,1 tys. osób. Branża odzieżowa musi więc wybierać między zwiększaniem kosztów lub uciekaniem z produkcją do coraz tańszych miejsc. Pierwsze przekłada się na rentowność, drugie może w końcu zacząć zniechęcać bardziej wrażliwych na sprawy społeczne klientów. Kwestie BHP w miejscach produkcji nie są jedynym problemem producentów odzieży.

— Wszyscy pytają, co zrobić z plastikową butelką, ale wciąż mało kto zastanawia się, jak zutylizować ogromną liczbę zużytych lub niesprzedanych ubrań, które są trudno degradowalne, a sama ich produkcja też dewastuje środowisko. Tak więc dla odzieżówki nie tylko litera S, ale także E stanowi wyzwanie — podkreśla Mariusz Adamiak.

Podejście inwestorów do kwestii ESG nie jest jednak jednolite. Niektórzy inwestorzy i partnerzy biznesowi już obecnie z założenia unikają pewnych sektorów, inni podchodzą do sprawy bardziej pragmatycznie.

— Można w firmy o niezadowalającym profilu ESG po prostu nie inwestować lub zerwać z nimi współpracę. Można też, biorąc pod uwagę specyfikę branży, wspierać te podmioty, które podejmują realne działania, by zmienić się na lepsze dla swojego i wspólnego dobra. W Polsce niektóre banki z małą ekspozycją na górnictwo i energetykę odwróciły się do nich plecami, być może pod wpływem zewnętrznych instrukcji. Odpowiedzialny, ważny systemowo bank nie może jednak z powodu taniego koniunkturalizmu odwrócić się od rodzimej gospodarki tylko dlatego, że jej obecna struktura odbiega od ideału. Może natomiast, i powinien, pomóc jej przejść transformację w pożądanym kierunku — podsumowuje Mariusz Adamiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu