Roboty i coboty – niezawodni partnerzy w biznesie

Partnerem publikacji jest Yaskawa Polska
opublikowano: 18-12-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Mogą spawać, zgrzewać i ciąć, montować, lakierować, pakować, etykietować, delikatnie podnosić 30-kilogramowe paczki i układać je na palecie, mogą nawet doić krowy. Swoje zadania wykonują szybko, precyzyjnie i z gracją. A do tego nigdy się nie nudzą, nie mylą ani nie męczą.

Roboty to już nie jest żadna egzotyka w polskim biznesie. I to nie tylko w branżach takich jak motoryzacja czy przemysł metalurgiczny. Roboty Yaskawa wykonują pracę nawet w stosunkowo niedużych firmach, gdzie pakują produkty spożywcze czy zajmują się obróbką drewna.

Z robotycznym wsparciem:Yaskawa pomaga wygrywać w globalnym wyścigu o rynki zbytu – zapewnia Artur Wojewoda, prezes zarządu Yaskawa Polska.
Z robotycznym wsparciem:Yaskawa pomaga wygrywać w globalnym wyścigu o rynki zbytu – zapewnia Artur Wojewoda, prezes zarządu Yaskawa Polska.

Japońskie geny

Trochę historii. Yaskawa Electric Corporation powstała prawie 108 lat temu w Japonii z inicjatywy Daigorou Yasukawy, który wraz z braćmi produkował innowacyjne w tamtych czasach silniki dla przemysłu. W latach 70. XX w. korporacja wypuściła pierwszego w Japonii w pełni elektrycznego robota, a w roku 2005 – pierwszego 13-osiowego robota dwuramiennego i 7-osiowego robota z napędem zintegrowanym.

Obecnie Yaskawa jest w światowej czołówce producentów w branży technologii napędów, automatyki przemysłowej i robotyki. Od ponad 100 lat produkty i rozwiązania tej firmy pomagają w automatyzacji procesów przemysłowych w górnictwie, inżynierii mechanicznej i produkcji narzędzi, a także w branży motoryzacyjnej, opakowań, obróbki drewna, podnośników, tekstylnej i półprzewodników. Yaskawa ma 60 biur na całym świecie, zatrudnia 14,5 tys. pracowników i rocznie produkuje 48 tys. robotów. Dotychczas zainstalowała ich już ponad pół miliona.

W latach 70. Yaskawa otworzyła w Europie 23 oddziały i 8 fabryk. W Polsce roboty Yaskawy (znane pod marką Motoman) zaczęły działać w latach 90. Niektóre pracują do dziś. W 2016 r. powstał polski oddział firmy, który składa się z działu robotyki oraz działu techniki napędowej i sterowania. Całość mieści się we Wrocławskim Parku Technologicznym.

– Po wejściu Polski do Unii mocno rozwinął się nasz przemysł, wzrosła liczba fabryk, a polscy przedsiębiorcy okazali się bardzo pomysłowi. Firmy produkujące roboty dostrzegły tu więc nie tylko rynek zbytu, lecz również szansę na rozwój swoich biznesów. Tym bardziej że Polska zrobiła ogromny krok naprzód, jeśli chodzi o kadrę potrzebną do wdrażania rozwiązań z dziedziny robotyzacji. Politechniki co roku wypuszczają dziesiątki absolwentów mechatroniki – kierunku, którego nazwa została wymyślona pod koniec lat 60. przez Tetsura Moriego, inżyniera z Yaskawy – opowiada Artur Wojewoda, prezes zarządu Yaskawa Polska.

Polska lubi roboty

Obecnie Yaskawa może pochwalić się liczbą około 2 tys. robotów i systemów zrobotyzowanych instalowanych co roku dla polskich przedsiębiorstw. Odbiorcami tej technologii są m.in. branża automotive, elektroniczna, przemysł meblarski, spożywczy, metalurgiczny i centra logistyczne.

– Naszą specjalnością są m.in. systemy i roboty spawalnicze. Jesteśmy w stanie zaprojektować system i dostosować urządzenia tak, by odpowiadały ściśle wymogom odbiorcy. Nie poprzestajemy na tym. Klienci mogą liczyć na wsparcie serwisowe w całym cyklu życia produktów, a także na dostosowanie ich w przyszłości do nowych zadań. Poza tym wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniu na wiedzę. Przedsiębiorcy oczekują, że maszyny, które dostarcza Yaskawa, będą mogli programować ich pracownicy. W ramach Centrum Szkoleniowego Yaskawa przekazujemy więc takie umiejętności – zaznacza prezes Artur Wojewoda.

Oprócz robotów do spawania łukowego, laserowego Yaskawa sprzedaje roboty do zgrzewania punktowego, cięcia, a także obsługi maszyn CNC, pras, wtryskarek, pakowania i paletyzacji czy lakierowania. W lipcu 2022 r. firma wprowadziła na rynek cobota (czyli robota współpracującego z człowiekiem) Motoman HC30PL o udźwigu 30 kg. Może wspomóc pracownika magazynu przy tak uciążliwych i monotonnych pracach jak załadunek towaru na palety i jego rozładunek. Duży zasięg cobota umożliwia dotarcie do każdego punktu palety, co pozwala na ułożenie stosu wysokości 2 m na standardowej europalecie.

Zakres działalności Yaskawa Electric
  • sterowanie ruchem (napędy falownikowe, serwonapędy, siłowniki, sterowniki maszyn)
  • robotyka (roboty przemysłowe, roboty serwisowe, systemy robotów)
  • inżynieria systemowa (falowniki średniego napięcia, generatory i przetworniki)
  • technologia informacyjna (oprogramowanie, przetwarzanie informacji)

Ale branża robotyczna to nie tylko roboty. Mechatronika to połączenie mechaniki, elektroniki i oprogramowania, więc obejmuje zasięgiem także m.in. silniki serwo, przemienniki częstotliwości czy sterowniki. Wszystkie te produkty Yaskawa także ma w swojej ofercie. Jest także największym na świecie producentem przetwornic częstotliwości niskiego napięcia oraz sterowników PLC i sterowników motion.

Potrzebny impuls z góry

Przy rosnących kosztach zatrudnienia i jednoczesnych kłopotach ze znalezieniem odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, przedsiębiorcy coraz częściej myślą o przynajmniej częściowej robotyzacji w swoich firmach. Z kolei pracownicy widzą w robotach niebezpieczną konkurencję. Czy jednak jest się czego obawiać? Czy roboty zastąpią ludzi?

– Na niektórych stanowiskach na pewno. To się już dzieje, zwłaszcza w Azji i USA. Rocznie na całym świecie sprzedaje się 400–500 tys. robotów. Co nie znaczy, że wyeliminują one ludzi z rynku pracy – uważa prezes Yaskawa Polska.

– Ktoś musi takie maszyny projektować, programować, współpracować z nimi. Warto też spojrzeć na robotyzację z takiego punktu: ludzie, którzy dotychczas wykonywali powtarzalne, monotonne, uciążliwe czy wręcz niebezpieczne czynności, będą mogli skupić się na rozwijaniu w innych, bardziej interesujących obszarach – dodaje.

Jak przewiduje Artur Wojewoda, w krótkim okresie konieczność przekwalifikowania się na pewno będzie bardzo stresująca i nie obejdzie się bez protestów, choćby kierowców ciężarówek, których zastąpią pojazdy autonomiczne. Ale w dłuższej perspektywie taka zmiana zaprocentuje, bo pozwoli ludziom rozwijać się w kierunkach niszowych lub wręcz jeszcze nieznanych. Powstaną nowe zawody, być może ciekawsze i bezpieczniejsze.

– Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, w którym kierunku jako naród, jako gospodarka chcemy zmierzać. Nie mamy wielkich złóż surowców takich jak ropa naftowa czy metale szlachetne. Nie mamy też zbyt wielu rodzimych marek znanych na całym świecie. Czy pozostaniemy krajem rolników, drobnych przedsiębiorców i konsumentów dóbr importowanych z zagranicy? Czy może chcemy również produkować i eksportować wysokiej jakości towary, które będą cenione na całym świecie? – pyta Artur Wojewoda.

– Jeśli to drugie, to powinniśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, w czym Polska jest dobra, co może dobrze wyprodukować i sprzedawać za granicą. Kolejny krok to zapewnienie jakości i powtarzalności tym naszym produktom tak, by były one konkurencyjne wobec produktów z innych krajów. To można osiągnąć dzięki robotyzacji procesu produkcji – uważa prezes.

Jego zdaniem zrozumieli to Chińczycy, którzy przez 10 lat dokonali olbrzymiego skoku technologicznego. Dziś są liderami robotyzacji, dzięki temu chińskie towary przestają kojarzyć się ze słabą jakością i z powodzeniem konkurują z największymi globalnymi markami smartfonów czy sprzętu komputerowego, a ostatnio także samochodów osobowych.

Polska plasuje się obecnie na 15. miejscu na świecie pod względem liczby nowych robotów.

– Chcemy działać na rzecz zmiany myślenia o przyszłości gospodarki w Polsce na bardziej strategiczne. Próbujemy docierać z tematem robotyzacji i automatyzacji do decydentów. Jeśli mamy na nią stawiać, to już teraz trzeba przygotować nowe programy w szkołach, aby młodzi ludzie mogli powszechnie uczyć się programowania. I muszę przyznać, że są w rządzie osoby, które myślą prorozwojowo. Dzięki temu mamy ulgi podatkowe na innowacje, badania i rozwój. Ale jest też wciąż spora grupa polityków, którzy wolą nie narażać się elektoratowi obawiającemu się utraty pracy. Oni komplikują przepisy wspierające nowe technologie. Te dwie frakcje ścierają się w rządzie i szkolnictwie – wyjaśnia Artur Wojewoda.

Na razie Yaskawa Polska coraz intensywniej współpracuje z polskimi uczelniami. Przekonuje je do rozwijania własnych laboratoriów, by przyszli inżynierowie byli w stanie sami zaprojektować zaawansowane rozwiązania robotyczne. Być może kiedyś uda im się stworzyć polskie marki robotów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane