Rok rozczarowań u producentów gier

Adam Torchała
opublikowano: 11-12-2019, 22:00

Choć kurs CD Projektu śrubuje maksima, a WIG-Games jest na mocnym plusie, premiery gier zaserwowane w tym roku przez producentów z GPW nie rozpieszczały inwestorów

Najbardziej wyczekiwaną premierą polskiej gry jest bez wątpienia „Cyberpunk 2077”. Tytuł do sprzedaży trafi jednak dopiero w kwietniu 2020 r. Branża gamingowa na rodzimym rynku kapitałowym rozrosła się jednak tak bardzo (na GPW i NewConnect mamy już ponad 30 producentów gier), że inwestorzy już nie muszą patrzeć tylko na CD Projekt. W 2018 r. wygórowanym oczekiwaniom sprostał na przykład „Frostpunk”, który z marszu stał się jedną z najlepszych polskich gier w historii. Niespodziewanym sukcesem okazał się zaś „House Flipper”, który szybko pozwolił akcjonariuszom PlayWaya zapomnieć o nieudanym „Agony”.

Horror na akcjach

W 2019 r. premiery polskich gier były jednak dla inwestorów mniej udane, a nawet jeżeli sami producenci z gry byli zadowoleni, akcjonariusze musieli obejść się smakiem. Świetnym przykładem jest największa giełdowa produkcja tego roku, czyli „Sniper Ghost Warrior Contracts” od CI Games. Spółka przyzwyczaiła do rozczarowań, więc przed premierą zabrakło klasycznego rajdu optymistów. Było nawet odwrotnie — akcje CI Games tydzień przed premierą wyznaczyły roczne minimum. Gra okazała się co prawda wyraźnie lepsza od poprzedniczki, zarząd informował, że jest zadowolony z wyników sprzedaży, ale inwestorom to nie wystarczyło. Od premiery, która nastąpiła 22 listopada, notowania CI Games spadły o przeszło 7 proc. W skali roku spółka jest zaś ledwie 4 proc. na plusie.

Niedosyt widać także po notowaniach Bloober Teamu. W pierwszej połowie roku akcje spółki powoli pięły się w górę w oczekiwaniu na majową premierę „Layers of Fear 2”. Gra zebrała jednak dużo gorsze oceny od „jedynki”, a kurs Bloobera się załamał. Antidotum okazały się czerwcowe targi E3, na których spółka zaskoczyła zapowiedzią „Blair Witcha”. Wartość spółki skoczyła 2,5-krotnie w dwa miesiące, premiera ostudziła jednak entuzjazm inwestorów. Choć gra okazała się dobra, a Bloober zanotował w III kwartale zyski bliskie rekordowym, to notowania akcji ustabilizowały się dopiero 40 proc. poniżej przedpremierowego maksimum. To wciąż jednak pozwala Blooberowi pochwalić się 52-procentowym wzrostem od początku roku, choć inwestorzy, którzy zainwestowali tuż przed premierą „Blair Witcha”, zanotowali solidne straty.

Premierowe fatum

Prawdziwym problemem polskich producentów w 2019 r. było zrobienie dobrego pierwszego wrażenia. Często bowiem to w dniu wejścia tytułu na rynek notowania otrzymywały najmocniejszy cios. Tak było w przypadku „Blair Witcha” i „Layers of Fear 2”, tak było też w przypadku „Chernobylite”. Przed premierą akcje Farm51, producenta horroru bazującego na historii ukraińskiej elektrowni, podrożały o 60 proc. w krótkim czasie, by po premierze szybko spaść do poziomów sprzed rajdu. Gracze mocno narzekali na niedopracowanie projektu, choć warto dodać, że „Chernobylite” pojawiło się w sprzedaży tylko jako tzw. early access, czyli gra, nad którą trwają prace, a jej udostępnienie ma w tych pracach pomóc. Mimo słabego pierwszego wrażenia gra ma potencjał, który dostrzegli również gracze — akcjonariusze Farma mogą mieć więc z tego tytułu sporo radości.

Podobnie sytuacja wygląda z Klabaterem, który w październiku udostępnił w ramach wczesnego dostępu grę „Crossroads Inn”. Spółka chwilę wcześniej debiutowała na giełdzie i gra miała napędzić zainteresowanie. Niestety, negatywne komentarze z dnia premiery mocno odbiły się na notowaniach i spółka w niecałe dwa miesiące od debiutu zdążyła spaść już o blisko 40 proc. od ceny z pierwszego notowania. Gra znalazła jednak swoje grono fanów, spółka z premiery jest zadowolona, a przychody okazały się wyższe niż związane z tytułem koszty. Komercyjny sukces połączony z dużymi spadkami notowań zanotowało także Varsav Game Studios z grą „Bee Simulator”. Latem spółka zaliczyła 80-procentowy rajd, entuzjazm zgasł jednak jeszcze przed listopadową premierą gry. W dniu debiutu pojawiło się wiele fatalnych recenzji i kursowi nie pomógł nawet fakt, ze gra bardzo szybko się zwróciła. Obecnie akcje VAR są notowane poniżej poziomu sprzed rajdu, a od początku roku kurs jest na 14-procentowym minusie.

a9c2adc0-8c30-11e9-b683-526af7764f64
Newsletter ICT
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE
Newsletter ICT
autor: Grzegorz Suteniec
Wysyłany raz w tygodniu
Grzegorz Suteniec
Nowości z firm IT z naciskiem na spółki giełdowe: przetargi, informacje z rynku, newsy kadrowe i inne.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Debiutanci bez polotu

Historia Klabatera otwiera zresztą kolejny rozdział rozczarowań — słabych debiutów. Giełdowa moda na gaming sprawiła, że kolejka mocno się wydłużyła. Teorię, że „wszystko złoto, co produkuje gry”, rzeczywistość zweryfikowała bardzo brutalnie. Oprócz Klabatera (kurs spadł 40 proc. od debiutu) na rynku w tym roku pojawiło się jeszcze pięć nowych spółek Kompletną klapą okazał się debiut Boom- Bitu, który tuż po wejściu na giełdę zaczął raportować straty, a notowania spółki spadły już o 65 proc.

Inny debiutant — ECC Games — miał wydać grę „Drift’19”, stała się jednak ona „Driftem’20”, który wciąż nie ma bliżej określonej daty premiery. Kurs od pierwszego notowania spadł o blisko 18 proc. Pod kreską jest też Art Games Studio. Spółka mocno urosła względem ceny z oferty, ta była jednak prywatna, licząc od samego debiutu spółka jest zaś „na zero”. Jedynie Moonlit dał sporo zarobić, ale również tylko inwestorom, którzy akcje kupili przed debiutem. Ta spółka zdecydowała się jednak na ofertę publiczną, na zwyżkę na pierwszej sesji załapać więc mógł się każdy gracz giełdowy.

Przyjemne niespodzianki

Rok 2019 można więc nazwać rozczarowującym zarówno z punktu widzenia gamingowych debiutów, jak również premier gier. Nie brakowało jednak tego, co dla inwestora najważniejsze — zwyżek kursów akcji. Przykłady takie jak Bloober czy Farm51 pokazują, że spółki mimo gwałtownej przeceny po premierach wciąż wykazują dodatnią stopę zwrotu w skali roku. W tych przypadkach same premiery nie były po prostu na tyle spektakularne, by uzasadnić podpompowaną przez przedpremierową hossę wycenę. Najlepiej widać to zresztą po liderach branży. W skład indeksu WIG-Games poza CI Games wchodzą jeszcze CD Projekt, 11bit, Ten Square oraz PlayWay.

Cała czwórka jest obecnie notowana o kilkadziesiąt procent powyżej kursu z ostatniej sesji zeszłego roku — i to mimo braku spektakularnych premier. Spółki te zarabiają po prostu na starych projektach bądź mniejszych grach. Z większych sukcesów warto wspomnieć „Cooking Simulator” od PlayWaya, który ponownie udowodnił, że w ogromie wydawanych gier przynajmniej raz do roku trafia się świetny symulator, który robi furorę i napędza wyniki. Świetne oceny zebrało również „Children of Morta”. Grę stworzyło studio Dead Mage, jej wydaniem zajęło się natomiast 11bit Studios.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu