Czerwcowa seria kontraktów na ropę Brent ustanowiła nowy szczyt na poziomie 89,58$ po czym ceny w ciągu trzech sesji spadły prawie 10$ do najniższego poziomu od końca marca 2010.

Ropa WTI w Nowym Jorku pozostaje około 2,5$ tańsza od ropy Brent co w części można tłumaczyć wysokim poziomem zapasów paliw w USA. Bezpośrednim powodem przeceny jest oczywiście znaczne umocnienie dolara. Poza tym rynek był już stosunkowo wysoko w kategoriach technicznych.
Raport Amerykańskiego Departamentu Energii na temat zmiany zapasów paliw nie miał większego znaczenia dla kierunku ruchu cen. Zapasy ropy wzrosły kolejny tydzień z rzędu 2,8 mln bbl i pozostają na bardzo wysokim poziomie. Import ropy do USA natomiast wzrósł kolejny tydzień z rzędu i osiągnął poziom 10 mln bbl/d - najwyższy od lipca 2009 roku. Pozytywnym zaskoczeniem okazał się wzrost popytu na produkty ropopochodne w ostatnim tygodniu o 5,6% do poziomu 19,4 mln bbl/d czyli najwyższego od ponad dwóch miesięcy. Popyt na ropę w USA utrzymuje się na poziomie 2% wyższym niż przed rokiem.
Mimo spadku cen ropy i produktów gotowych hurtowe ceny paliw w kraju rosły kolejny tydzień z rzędu. Osłabienie złotówki nie jest w wystarczającym stopniu kompensowane zniżkami cen ropy i produktów gotowych. W ciągu ostatnich dwóch tygodni tj. od 26 kwietnia kurs USD/PLN wzrósł z poziomu 2,90 do około 3,30 dziś rano (12%). W tym samym czasie ceny ropy Brent spadły z poziomu około 87$ do 80$ (8%). Ceny hurtowe ON i Pb95 w kraju wzrosły odpowiednio 130 i 75 PLN/1000l . Przy obserwowanym osłabieniu złotówki aby zredukować podwyżki hurtowych cen paliw wynikłe z osłabienia złotówki, ceny ropy Brent (uwzględniając wzajemne powiązania cen ropy i produktów gotowych) musiałyby spaść w rejon 70-72$ (przy braku dalszego osłabienia naszej waluty).