Wtorek na światowych giełdach akcji zdominowały doniesienia z rynku ropy. Europa zdążyła zdyskontować spadek cen surowca. Amerykaom ta sztuka się nie udała.
Przez większą część dnia ropa trzymała się poniżej 53 USD za baryłkę. Pojawiły się spekulacje, że ceny muszą spaść, bo z uwagi na spowolnienie gospodarcze, wywołane wysokimi kosztami paliw, zmniejszył się popyt. To zachęciło graczy do kupna akcji. Amerykańskich graczy w pierwszej połowie sesji nie przestraszyły nawet zaskakująco słabe dane makro (wyższa niż zakładano wrześniowa inflacja cen konsumpcyjnych i niższa liczba nowych budów domów). Zostały one zneutralizowane nadspodziewanie dobrymi wynikami kwartalnymi potentatów sektora technologicznego: IBM i Texas Instruments. Pierwszy był przez cały dzień najsilniejszym składnikiem średniej Dow Jones. Drugi należał do najbardziej zyskownych na nowojorskiej giełdzie. Zapał za Atlantykiem wyparował jednak po spekulacjach o możliwym odwróceniu trendu cen ropy. Końcówka notowań to zdecydowana korekta.
Znacznie lepiej było w Europie. Udany dzień mieli gracze we Frankfurcie i Paryżu, gdzie indeksy zyskały sporo ponad 1 proc. Motorem zwyżek były przede wszystkim papiery linii lotniczych, dla których nawet najmniejsza obniżka cen paliw to ograniczenie strat. A te, patrząc na kwotowania ropy, są w przypadku wielu operatorów niemal pewne. Szczególnie mocno zyskały akcje BA, Lufthansy i Air France-KLM. Wspierały je rosnące kursy spółek technologicznych. Uprzedzając raporty kwartalne, gracze kupowali walory takich potentatów, jak Philips, Ericsson i Nokia.