Rozpoczyna się druga połowa

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2021-10-28 20:00

Bez specjalnych fanfar, przynajmniej na razie, przekraczamy półmetek kadencji parlamentarnej i zarazem rządowej 2019-23.

13 października minęła druga rocznica wyborów do Sejmu i Senatu, natomiast dwie podobne się zbliżają: 15 listopada – powołania nowego rządu Mateusza Morawieckiego, zaś 19 listopada – wygłoszenia przez premiera exposé i uzyskania wotum zaufania. Atmosfery społecznej do balu półmetkowego nie ma, ale można już postawić prognozę. Kadencja potrwa planowo do jesieni 2023 r., pogłoski o przedterminowych wyborach nie mają jakichkolwiek realnych podstaw, poza naturalnym – jak w całym zachowującym wyborcze standardy świecie – chciejstwem opozycji. PiS utrzymuje i utrzyma pewną większość w Sejmie, w niektórych głosowaniach na styk, ale wobec rozczłonkowania i taktycznej bezmyślności opozycji – forsuje co chce. Z kolei Senat trwa i będzie trwał na drugim biegunie, chociaż przy bardzo kruchej przewadze strony opozycyjnej wobec rządu, zatem wszelkie marzenia PiS o odbiciu drugiej izby to takie same mrzonki jak opozycji o szybszych wyborach.

Wszystkie strony politycznego sporu powinny pogodzić się ze status quo przez najbliższe dwa lata. Rozumie to Jarosław Kaczyński, czyli najwyższy władca, który za wszelką cenę stara się, aby ekipa Prawa i Sprawiedliwości uniknęła losu Akcji Wyborczej Solidarność, która dwie dekady temu skończyła w politycznym koszu. Tamta konstrukcja była jednak zupełnie inna, AWS została w 1997 r. epizodycznie sklecona w jedną listę dla potrzeb ordynacji wyborczej z przeliczaniem głosów metodą D’Hondta. Jednorazowo okazało się to skuteczne, AWS wspólnie z Unią Wolności odstawiła od rządów Sojusz Lewicy Demokratycznej, ale praktycznie od początku była rozsadzana przez ambicje prezesów rozmaitych składowych partyjek. Lista PiS natomiast nie jest koalicyjna, lecz monopartyjna, jedynie z łaski i arytmetycznego wyrachowania Jarosława Kaczyńskiego przyjmowane są przystawki. Po niedawnym rozpadzie Porozumienia Jarosława Gowina utworzyło się kilka mniejszych kanap, jedna to Partia Republikańska, druga zaś nazywa się OdNowa. Ta pierwsza za wierność najwyższemu prezesowi nagrodzona została fotelem ministra sportu i turystyki, druga zaś zadowala się posadami wiceministrów, ale wieloma, niemal całą kanapę zajmują właśnie wiceministrowie.

Marcin Ociepa całą karierę zawdzięczał Jarosławowi Gowinowi, ale uciekł z tonącej tratwy do możniejszego pana. Dla twórcy kanapy OdNowa posady ministra już nie wystarczyło, musi mu wystarczyć jakieś wice, obecnie w MON. Fot. PiS / Daniel Gnap
Daniel Gnap

Efekt arytmetyczny w Sejmie potwierdza skuteczność rozdawnictwa łask. W najbliższych godzinach, tzn. dzisiaj i być może w sobotę, rozstrzygną się losy dwóch bardzo ważnych i głośnych ustaw. Wcześniej ustalona zostanie finalna treść specustawy o budowie bariery ochronnej na granicy z Białorusią (formalnie dotyczy ona także styku z Ukrainą i Rosją), natomiast później – ogromnego pakietu podatkowego objętego tzw. Polskim Ładem. W obu wypadkach nie ma mowy, aby utrzymały się poprawki Senatu, może poza jakimiś czysto technicznymi, zaakceptowanymi przez senatorów PiS. Dla władców przecież nie do przyjęcia są takie herezje opozycji, jak na przykład objęcie utajnionej bariery przepisami o dostępie do informacji publicznej czy też procedurą zamówień publicznych. W odniesieniu do ogromnego pakietu podatkowego propozycją wysadzającą tzw. Polski Ład byłoby natomiast przesunięcie daty wejścia w życie na 1 stycznia 2023 r. Wszystko wskazuje na to, że władcy dotrzymają jednomiesięcznego vacatio legis, tzn. pakiet podatkowy ukaże się w Dzienniku Ustaw do 30 listopada, zaś wejdzie w życie od 1 stycznia 2022 r. Właśnie w celu gwarantowania przepychania politycznych dyrektyw jako ustaw PiS musi utrzymać w Sejmie bezwzględną większość – i skutecznie ją utrzymuje.