Ruszył wyścig po warszawski SPEC

Agnieszka Berger
28-03-2011, 00:00

Dziś okaże się, kto, oprócz faworytów: — Dalkii, Fortum i PGNiG, powalczy o dystrybutora ciepła.

Dziś okaże się, kto, oprócz faworytów: — Dalkii, Fortum i PGNiG, powalczy o dystrybutora ciepła.

Francuska Dalkia, fiński Fortum i rodzime Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) to murowani kandydaci do zakupu Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (SPEC), które wystawiła na sprzedaż Warszawa. Oprócz faworytów zainteresowanie prywatyzacją SPEC deklarowała też Polska Grupa Energetyczna i Kulczyk Investments. Do gry włączą się pewnie fundusze EQT i Montagu. Dziś upływa termin składania ofert zakupu prawdziwego giganta na rynku ciepła — i to nie tylko na krajową skalę. Warszawska spółka jest właścicielem największej sieci ciepłowniczej w Europie i jednej z największych na świecie, mierzącej 1,7 tys. km.

— SPEC to naprawdę unikat. Sprzedaje rocznie około 40 mln GJ ciepła. Dla porównania: drugi co do wielkości dystrybutor w Polsce, działający w Łodzi, ma aż dziesięciokrotnie mniejszą skalę działania — mówi Marek Woszczyk, p.o. prezes Urzędu Regulacji Energetyki (URE).

Niegroźny monopol

Nie dość, że sam SPEC — ze względu na unikatowe rozmiary i lokalizację na najzasobniejszym lokalnym rynku w kraju — uchodzi za rarytas, jego atrakcyjność dodatkowo podnosi fakt, że na sprzedaż są też warszawskie elektrociepłownie. Sprzedaje je szwedzki koncern energetyczny Vattenfall, który wycofuje się z Polski, pozbywając się wszystkich lokalnych aktywów. Jak wynika z informacji "PB", Szwedzi wybrali już banki inwestycyjne, które będą im doradzać, i pracują nad memorandum informacyjnym. Mają szansę wyprzedzić władze Warszawy, które spodziewają się zakończenia prywatyzacji pod koniec roku.

Eksperci nie mają wątpliwości, że inwestorzy będą dążyć do przejęcia obu spółek. Ten, kto kupi producenta i dystrybutora w stolicy, będzie niepodzielnie królował na rynku ciepła. Czy taki monopol, który w Polsce działa już m.in. w Łodzi i Poznaniu, nie okaże się groźny?

— Rynek ciepłowniczy jest regulowany na wszystkich poziomach łańcucha wartości. Z punktu widzenia regulatora nie ma znaczenia, czy produkcja i dystrybucja jest w rękach tego samego właściciela czy różnych. Wybiegi, jakie firmy stosują, próbując przeforsować podwyżkę taryfy, są w obu przypadkach takie same — mówi Marek Woszczyk.

Szansa na premię

Jeśli miasto nie musi obawiać się monopolu, ma szansę skorzystać na exodusie Vattenfalla. Za synergię wynikającą z posiadania dystrybutora i producenta ciepła nabywcy będą skłonni dodatkowo zapłacić.

— Nie ma wprawdzie szans, by skoordynować sprzedaż SPEC i elektrociepłowni Vattenfalla. Nie ma też sensu znaczące opóźnianie prywatyzacji miejskiej spółki w oczekiwaniu na wynik drugiej transakcji. Ale jeśli rozstrzygnięcie obu procesów faktycznie zbiegnie się w czasie, warto zdobyć się na elastyczność i np. przyznać inwestorowi wyłączność na kilka tygodni, jeśli umożliwi mu to domknięcie zakupu elektrociepłowni. To pozwoli zmaksymalizować wpływy z prywatyzacji — podpowiada Dominik Olszewski, partner w firmie doradczej Saski Partners.

Jak deklaruje miasto, cena ma być głównym kryterium wyboru inwestora. W tegorocznym budżecie stolicy uwzględniono przychody ze sprzedaży SPEC na poziomie 750 mln zł. Urzędnicy zastrzegają jednak, że to tylko wartość księgowa, która absolutnie nie odzwierciedla rynkowej wyceny spółki. Nieoficjalnie mówi się o wpływach rzędu 1,5 mld zł.

1,29

mld zł Takie były przychody SPEC w 2009 r…

36,8

mln zł …a tyle wyniósł zysk netto spółki, który w 2010 r. miał znacząco wzrosnąć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Ruszył wyścig po warszawski SPEC