Rynek już nie panikuje, przełom blisko

Marcin R. Kiepas
opublikowano: 2010-06-15 00:00

W poniedziałek niemiecki "Frankfurter Allgemeine Zeitung" poinformował, że trwają przygotowania do udzielenia Hiszpanii pomocy w ramach mechanizmu stabilizacyjnego, przygotowanego w maju przez Unię Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Taka pomoc, jak donosiły media, miała znaleźć akceptację prezesa Europejskiego Banku Centralnego i przewodniczącego Komisji Europejskiej zaniepokojonych sytuacją hiszpańskich banków.

Hiszpańskie władze wprawdzie potwierdziły, że część tamtejszych banków ma problemy z finansowaniem z zagranicy. Zaprzeczyły jednak doniesieniom, że skorzystają z pakietu pomocowego. Ministerstwo finansów zapewniało, że Hiszpania nie ma obecnie najmniejszych problemów z finansowaniem swego zadłużenia, aczkolwiek sam plan obniżenia w przyszłym roku deficytu do 6 proc. PKB został nazwany ambitnym i trudnym. Takie dementi pojawiło się też z drugiej strony. Komisja Europejska zaprzeczyła zarówno prośbie o udzielenie pomocy, jak i samej dyskusji na jej temat.

Dwustronne dementi to było zbyt mało, żeby zapobiec rozszerzeniu spreadu pomiędzy hiszpańskimi a niemieckimi 10-letnimi obligacjami, czy też zapobiec spadkom na giełdzie w Madrycie. Opisywane spekulacje nie wystraszyły jednak inwestorów na innych rynkach. Kurs EUR/USD w poniedziałek mocno ruszył do góry. Drożały też akcje na większości europejskich parkietów. Takie zachowanie sugeruje, że nastroje się zmieniają. Jeszcze 3-4 tygodnie temu podobne doniesienia niemieckiej prasy byłyby murowanym pretekstem do gwałtownej ucieczki od ryzyka.

O tym, czy faktycznie dokonał się pewien mentalny przełom na rynkach, być może przekonamy się we wtorek i czwartek, po aukcji hiszpańskiego długu o łącznej wartości około 9 mld EUR. Przełom jest możliwy. Dlatego, być może, rację miał Jim Rogers, który w poprzednim tygodniu zasugerował kupno euro z uwagi na zbyt przesadne niedźwiedzie nastawienie inwestorów do wspólnej waluty.

Marcin R. Kiepas