Rynki finansowe spokojnie zniosły pierwszy dzień wojny

20-03-2003, 22:15

Pierwszy dzień wojny w Iraku okazał się bardzo spokojny na światowych rynkach finansowych. Dzień na giełdach akcji rozpoczął się od wzrostów na giełdach azjatyckich, rynki europejskie zanotowały w większości niewielkie zmiany, a sesje zakończyły się niewielkim wzrostem indeksów na Wall Street. Niewielkie zmiany zanotowano też na rynku walutowym i na giełdach towarowych.

O godzinie 22:15 (4:15 czasu polskiego) amerykański prezydent George W. Bush ogłosił rozpoczęcie zbrojnej kampanii przeciw Irakowi. Operacja zbrojna ruszyła pod kryptonimem "Iracka Wolność". Niecałe trzy kwadranse wcześniej, o 5:33 rano czasu miejscowego w Bagdadzie rozległy się pierwsze wybuchy, rozpoczął się ostrzał artylerii przeciwlotniczej i włączyły się syreny alarmowe.

Większość azjatyckich giełd zanotowała w czwartek wzrosty głównych indeksów. Wiadomość o rozpoczęciu interwencji zbrojnej w Iraku spowodowała jednak lekkie osłabienie wcześniejszych zwyżek, co było wynikiem realizacji zysków po wzrostach, napędzanych oczekiwaniem na atak. Popytem cieszyły się przede wszystkim akcje eksporterów.

Po emocjonującym otwarciu czwartkowej sesji (najpierw mocne spadki, a potem silne wzrosty), indeksy na Starym Kontynencie ustabilizowały się i ostatecznie zakończyły sesje na niewielkim minusie. Wypowiedzi przedstawicieli Białego Domu uświadomiły inwestorom, że wojna wcale nie będzie łatwa i może potrwać dłużej niż oczekują optymiści. Na zamknięciu brytyjski FTSE zyskał 0,01 proc., niemiecki Dax spadł o 0,4 proc., a paryski CAC 40 potaniał o 1,5 proc.

Największe spadki zanotowały niemieckie spółki ubezpieczeniowe - Allianz, który potaniał o 7,4 proc. i Munich Re ze stratą 5 proc. Jednak przyczyną wyprzedaży akcji powiązanych ze sobą kapitałowo ubezpieczycieli nie była wojna, tylko informacje o znacznych stratach na inwestycjach i zapowiedź podwyższenia kapitału. Dużym popytem cieszyły się natomiast akcje spółek z branż bezpiecznych, czyli producentów napojów, żywności i leków takich jak Nestle, Bayer, Avensis i Diageo.

Po spadkach na otwarciu amerykańskie indeksy zaczęły rosnąć i zakończyły dzień na plusie. Podczas porannych notowań indeksy traciły w reakcji na słowa prezydenta Busha, który stwierdził, że wojna może potrwać dłużej niż sądzono. Niepokojąco zabrzmiały również niepotwierdzone wiadomości telewizji Fox o podpalaniu szybów naftowych przez irackie wojsko. Jednak w połowie sesji indeksy odrobiły wcześniejsze spadki, ponieważ amerykańskie wojska nasiliły inwazję na Irak, zbombardowały Bagdad i rozpoczęły ofensywę lądową. Na zamknięciu Dow Jones wzrósł o 0,26 proc., Nasdaq Composite zyskał 0,41 proc., a S&P podrożał o 0,21 proc. Ostatecznie na rynki powróciło oczekiwanie na dalszy rozwój wydarzeń nad Zatoką Perską.

Na rynku spółek technologicznych prawie 1,3 proc. spadła cena papierów Cisco Systems. Największy producent routerów przejmie Linksys Group, dostawcę sprzętu sieciowego, za 500 mln USD w akcjach. Spowoduje to spadek zysku na akcję spółki.

Po porannych spadkach spokój powrócił na rynek ropy, gdzie jeszcze rano cena baryłki spadła na trzymiesięczne dno. W Nowym Jorku baryłka ropy Brent spadła o 4,67 proc. do 25,50 dolara. Rynek uspokoił się, gdy OPEC zapowiedział pomoc w przypadku spadku podaży surowca, a Międzynarodowa Agencja Energii podała, że nie widzi powodów do uruchomienia rezerw ropy. Pod koniec dnia wzrosty paliw wywołały informacje o płonących szybach naftowych w Iraku niedaleko granicy z Kuwejtem. W Nowym Jorku ropa ponownie kosztowała 30 dolarów, a w kontraktach majowych 29,70 dolarów za baryłkę. W Londynie kontrakty majowe wyniosły 26,97 dolarów za baryłkę.

Po chwilowym wzroście o 0,95 proc. do 333 dolarów potaniała uncja złota. Nieznacznie potaniał też dolar.

Paweł Kubisiak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Surowce / Rynki finansowe spokojnie zniosły pierwszy dzień wojny