Rynkowy kwartał na krawędzi zaufania

Krzysztof Kolany
opublikowano: 27-06-2019, 22:00

To był gorący kwartał na rynkach finansowych. Banki centralne wywróciły stolik, doprowadzając do wstrząsu na rynkach długu, co z kolei skutkowało wystrzałem kursu złota i bitcoina. S&P500 ustanowił nowy rekord wszech czasów, ale inwestorzy z GPW nie pozostali niepocieszeni

Pierwszym szokiem było odwrócenie krzywej terminowej w Stanach Zjednoczonych, do którego doszło pod koniec maja. Po raz pierwszy od 2007 r. rentowność trzymiesięcznych bonów skarbowych rządu amerykańskiego stała się wyższa od rentowności 10-letnich obligacji skarbowych. Przez ostatnie pół wieku takie odwrócenie krzywej terminowej poprzedzało każdą recesję w amerykańskiej gospodarce. Jest to zatem sygnał ostrzegający już nie tylko przed spowolnieniem, ale również regularną recesją w przyszłym roku.

Widząc szybko spadającą rentowność amerykańskich obligacji — w przypadku papierów 10-letnich był to zjazd z 3,2 proc. w listopadzie do zaledwie 2 proc. pod koniec czerwca — rynek zaczął wymuszać na Rezerwie Federalnej obniżki stóp procentowych. Stóp, które Fed w zeszłym roku istotnie podniósł, ostatnią podwyżkę aplikując jeszcze w grudniu. Ale teraz kontrakty terminowe na stopę funduszy federalnych wyceniają „pewną” obniżkę w lipcu o przynajmniej 25 pkt baz. i łącznie cięcia o 75-100 pkt baz. do końca roku. Jeśli oczekiwania rynku staną się faktem, będzie to oznaczało koniec próby normalizacji polityki monetarnej po dekadzie utrzymywania zerowych stóp procentowych i ilościowego poluzowania (QE).

Na czerwcowym posiedzeniu Federalny Komitet Otwartego Rynku (FOMC) utrzymał stopy procentowe bez zmian, ale treść samego komunikatu w opinii analityków otworzyła furtkę dla obniżek ceny pieniądza. Ponadto już niemal połowa członków FOMC optuje za przynajmniej jedną obniżką stóp do końca roku. Jeszcze w marcu komitet dzielił się na tych, którzy chcieli stopy podnosić, i na tych, którzy woleli je utrzymać. Panika Fedu udzieliła się innym bankierom centralnym. A najbardziej Mario Draghiemu, który w czerwcu zapowiedział obniżenie i tak już niedodatnich stóp procentowych w strefie euro oraz wznowienie „dodruku pieniądza”, zwanego ilościowym poluzowaniem polityki pieniężnej (QE). Ta wypowiedź przeorała europejski rynek długu. W kolejnych krajach Europy rentowności 10-letnich obligacji skarbowych spadły poniżej zera. W przypadku Niemiec pod kreską znalazła się prawie cała krzywa terminowa, z obligacjami 15-letnimi włącznie. Mamy więc do czynienia z absurdalną sytuacją, gdy inwestorzy płacą rządom za przechowanie pieniędzy, aby tylko uniknąć ekspozycji na jeszcze bardziej ujemne stopy procentowe w Europejskim Banku Centralnym.

Monetarna heroina

To nie jest „taktyczna” zmiana polityki banków centralnych. Nie będzie to klasyczne, antyrecesyjne zejście ze stopami procentowymi np. z 5 do 3 proc. w celu stymulacji gospodarki. W strefie euro możemy być świadkami spadku Liboru z -0,4 do np. -0,9 proc. To kontynuacja eksperymentu z ujemnymi stopami procentowymi rozpoczętego cztery lata temu i który w tym roku miał zostać zakończony. Okazało się jednak, że strefa euro nie potrafi wytrzymać nawet pół roku bez monetarnej heroiny.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

W ten sposób banki centralne ryzykują utratę zaufania do systemu fiducjarnego pieniądza. Pieniądza, który jest cokolwiek warty tylko dlatego, że w to wierzymy. Gdy wiara ta się ulotni, wartość „papieru” emitowanego przez bank centralny szybko spada do zera. To właśnie ryzyko tej utraty zaufania w mojej ocenie stoi za czerwcowym rajdem złota i bitcoina. Królewski metal przez ostatni miesiąc podrożał o 10 proc. (licząc w USD) i po raz pierwszy od 6 lat przebił się powyżej 1400 USD za uncję. Takie wybicie z 3,5-letniej konsolidacji można odczytać jako powrót hossy na rynek złota, choć w krótkim terminie metal narażony jest na korektę.

Jeszcze bardziej spektakularną zwyżkę zaliczył bitcoin, którego cena wzrosła z około 4 tys. USD pod koniec marca do niemal 14 tys. USD w czerwcu (pod koniec miesiąca BTC kosztował około 11,5 tys. USD). Potrojenie się ceny najpopularniejszej kryptowaluty w niespełna trzy miesiące przypomina wydarzenia z roku 2017, gdy eksplodowała spekulacyjna mania. Trudno się dziwić, że coraz więcej inwestorów szuka jakiegokolwiek instrumentu, w którym można jeszcze przechować siłę nabywczą kapitału. Gdy dług o wartości nominalnej około 13 bln USD jest notowany z ujemną rentownością, tradycyjne „instrumenty wolne od ryzyka” stały się inwestycjami wolnymi od dochodu.

Giełdy szczytują. Ale nie w Polsce

Oczekiwania na luźniejszą politykę banków centralnych pchnęły w górę giełdowe indeksy. Ale nie wszystkie. Amerykański S&P500w czerwcu nieznacznie poprawił rekord wszech czasów. Sztuka ta nie udała się już Dow Jonesowi i Nasdaqowi. Ten ostatni ustanowił szczyt w kwietniu, a DJIA prawie wyrównał rekord z października. Lecz to nie Wall Street było liderem zwyżek. Giełdowo kwartał należał do gospodarczych pariasów. Najwyższe (nominalne!) stopy zwrotu wypracowały bowiem argentyński Merval (+22 proc.), grecki Athex (+20 proc.) i rosyjski RTS (+15 proc.). Główne indeksy dojrzałych rynków akcji zyskały po kilka procent. W tym gronie najlepiej spisał się australijski All Ordinaries (+8,5 proc.), niemiecki DAX (7,7 proc.) oraz nowozelandzki NZX50 (+7,5 proc.). Generalnie słabo wypadły rynki naszego regionu. Dół giełdowej tabeli zajęły ukraiński UX (-5,4 proc.), czeski PX (-3,8 proc.) i fiński HEX (-3,2 proc.). Z niewielką stratą kwartał kończyły także parkiety w Budapeszcie i Bratysławie, a także indeksy w Chinach i Hongkongu.

Warszawska giełda była mocno podzielona. Rozróżniając spółki pod kątem kapitalizacji, najlepiej spisał się WIG20, któremu w czerwcu udało się odrobić straty z przełomu kwietnia i maja, dzięki czemu drugi kwartał kończył zwyżką o około 1 proc. (według stanu na 27.06). Ale już mWIG40 nie zdołał podnieść się po majowym laniu i w skali trzech miesięcy tracił 1 proc. Lider pierwszego kwartału — sWIG80 — przez ostatnie trzy miesiące obniżył się o blisko 2 proc. Fatalnie wypadły małe spółki, niełapiące się do grona 140 największych emitentów zrzeszonych w WIG20, mWIG40 i sWIG80. Indeks cenowy GPW w kwietniu i maju roztrwonił wszystkie zyski z pierwszego kwartału i zaliczył spadek o prawie 8 proc.

Jeszcze głębsze podziały dostrzeżemy, gdy przyjrzymy się giełdzie przez pryzmat branżowy. Inwestycją kwartału bezapelacyjnie były akcje spółek telekomunikacyjnych. Zapowiedzi podwyżek w cennikach Orange, Playa i Plusa doprowadziły do eksplozji notowań giełdowych telekomów. W rezultacie WIG-Telkom wzrósł o przeszło 26 proc. Wciąż na topie byli producenci gier komputerowych. Branżowy indeks WIG-Games poszedł w górę o kolejne 14 proc., od początku roku zwiększając swą wartość o 50 proc. Spora w tym zasługa CD Projektu, którego notowania ustanowiły nowy rekord po ogłoszeniu daty premiery gry „Cyberpunk 2077”. Powodów do narzekań nie mieli akcjonariusze spółek informatycznych, których indeks dał zarobić 9 proc. Znamienny jest fakt, że w czerwcu GPW postanowiła wprowadzić indeks WIGtech, w skład którego wejdą 42 spółki „technologiczne”. Obok firm informatycznych i telekomunikacyjnych nowy indeks zasilą przede wszystkim producenci gier komputerowych. Mamy tu więc zgromadzone te walory, które były szczególnie pożądane w minionym kwartale. Trudno nie uciec się do złośliwej analogii — niemal 20 lat temu, tuż przed szczytem bańki internetowej, Giełda wprowadziła indeks TechWIG. Wskaźnik ten w ciągu pierwszych trzech miesięcy wzrósł 2,5-krotnie, by przez następne dwa lata spaść o 88 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane