Rząd nie da PGE zarobić na atomie

Do końca marca dowiemy się, jak resort energii chce sfinansować budowę elektrowni atomowej. Zysk dla PGE może nie być istotny.

Do atomu rząd PiS nie miał dotychczas serca. Stronił od decyzji biznesowych, nie śpieszył się też ze zmianami kadrowymi. Dlatego wczorajsza konferencja o atomie, zorganizowana przez Ministerstwo Energii, wydawała się idealną okazją do ogłoszenia wyczekiwanych konkretów. Zabrakło ich, ale z okruchów, które ministrowie zaserwowali wypełnionej sali, można zbudować obraz programu jądrowego obecnego rządu. Obraz mglisty, bo taki na razie jest program.

Krzysztof Tchórzewski, minister energii.
Zobacz więcej

Krzysztof Tchórzewski, minister energii. Marek Wiśniewski

Za polskie pieniądze

W październiku rząd zobowiązał Ministerstwo Energii do weryfikacji programu jądrowego opracowanego przez poprzedników, czyli rząd PO-PSL. Wczoraj minister energii nie krył, że najpilniejsze są pieniądze.

— Do końca pierwszego kwartału 2017 r. chcemy zaprezentować nowy model finansowania projektu elektrowni atomowej — zapowiedział Krzysztof Tchórzewski, minister energii. Trudno przewidzieć, co w nim będzie, ale wiadomo, czego nie będzie. Po pierwsze, w finansowaniu nie będą uczestniczyli partnerzy zagraniczni. Poprzedni rząd chciał, aby wykonawca zapewniał projektowi również część finansowania, tymczasem obecny rząd idzie w kierunku polonizacji atomu.

— Przetarg, do ogłoszenia którego będziemy gotowi w tym roku, będzie przeznaczony dla dostawców technologii — mówił wczoraj Andrzej Piotrowski, wiceminister energii. Po drugie, wsparcie nie będzie oparte na tzw. kontrakcie różnicowym (czyli gwarancji ceny sprzedaży energii elektrycznej), na który zdecydowała się np. Wielka Brytania. Krzysztof Tchórzewski wielokrotnie opowiadał się przeciwko tej koncepcji.

Po trzecie, w kontekście atomu rząd nie wspomina nawet o rynku mocy, który ma najwyraźniej wspierać jedynie energetykę węglową. Wreszcie, po czwarte, w kuluarach wczorajszej konferencji wielokrotnie wskazywano, że poprzedni rząd przyjmował w atomowych założeniach, że PGE, czyli główny inwestor w projekcie, powinna na nim zarobić. Obecny rząd patrzy na to inaczej, a to warte uwagi.

Jeśli wsparcie, to skromne

— Jeśli zrezygnujemy z założenia, że inwestycja ma dać zysk, koszty od razu spadną — tłumaczyła w kuluarach osoba zbliżona do prac nad programem atomowym. To koncepcja obrazoburcza dla kogoś, kto uważa PGE przede wszystkim za spółkę giełdową. Nie zaszokuje jednak tych, którzy odnotowali niedawne wprowadzenie do statutu PGE konieczności dbania o bezpieczeństwo energetyczne kraju. Nie zdziwi też tych, którzy słyszeli ministra Krzysztofa Tchórzewskiego przekonującego, że zyski w energetyce nie powinny być dogmatem.

— Kiedy państwo buduje drogę, nie zamierza na niej zarabiać. Tak samo będzie z atomem — usłyszeć można było w korytarzowych rozmowach. Zdaniem Pawła Puchalskiego, szefa działu analiz Domu Maklerskiego BZ WBK, pomysł, by PGE nie zarabiała na inwestycji, jest dla jej akcjonariuszy złą wiadomością.

— W obliczu tej informacji, a także po licznych deklaracjach, że energetyka nie musi zarabiać, nie oczekuję hojnego programu wsparcia dla atomu. Będzie raczej skromny — uważa Paweł Puchalski.

Cicho, bo górnicy

Poza głównym nurtem programu atomowego rząd chce się też zająć atomowymi innowacjami. Wiceminister Andrzej Piotrowski zapowiedział postawienie w Świerku doświadczalnego małego reaktora jądrowego, o mocy 200 MW i wytwarzającego energię w temperaturze 800- -1000 stopni Celsjusza.

— To eksperyment, bo to technologia jeszcze niesprawdzona. Rozmawiamy o niej z partnerami japońskimi i brytyjskimi — zapowiada wiceminister. Zanim technologię będzie można uznać za sprawdzoną, trzeba m.in. opracować materiały, które tak wysoką temperaturę wytrzymają, i to przez wiele lat. Nowe pomysły trzeba będzie wpisać w zupełnie nowy harmonogram, ale na razie rząd stara się o nim nie mówić. Nieoficjalnie słychać, że cisza wynika z obawy o nastroje górnicze. Rząd chce doprowadzić do końca połączenie Polskiej Grupy Górniczej z Katowickim Holdingiem Węglowym, a dopiero potem otworzyć rozdział atomowy.

Dotychczasowy harmonogram, opracowany przez rząd PO-PSL, mówił o uruchomieniu pierwszego bloku jądrowego w Polsce w 2024 r. Opóźnienie sięga już pięciu lat, bo ostatnio w dokumentach pojawiał się 2029 r.

Atomowe przyśpieszenie

Debatę o atomie Ministerstwo Energii zorganizowało na dzień przed oczekiwanym uchwaleniem tzw. planu Morawieckiego. Rząd zajmie się dokumentem na dzisiejszym posiedzeniu. Atom jest w nim zarysowany, ale bez konkretów. Mimo to można mówić o atomowym przyśpieszeniu. W ostatnich miesiącach pojawiło się m.in. zamówienie ME na analizę systemu wsparcia i sondaż pokazujący wysokie poparcie Polaków dla atomu. W zeszłym tygodniu Krzysztof Tchórzewski, minister energii, wprowadził wprawdzie zamieszanie, mówiąc z rana o zawieszeniu programu jądrowego, a po południu o jego kontynuowaniu, ale zamieszanie przełożyło się tylko na zwiększone zainteresowanie wczorajszą konferencją. Zgromadziła przedstawicieli polskiego i zagranicznego przemysłu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Rząd nie da PGE zarobić na atomie