Rząd nie pomaga, podziękujmy firmom

Bartosz Krzyżaniak
27-03-2006, 00:00

Bezrobocie powoli spada, jednak rząd nic nie robi, by ten proces przyspieszyć. A przynajmniej nic o tym nie wiadomo.

Ostatnie lata wskazują na poprawę sytuacji na rynku pracy. Bardzo wolno, lecz konsekwentnie spada bezrobocie (zarówno mierzone w urzędach pracy, jak i to, które wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności), coraz więcej osób pracuje, poprawiają się wskaźniki zatrudnienia, coraz mniej firm planuje zwolnienia. I choć wciąż w kategorii bezrobocia pozostajemy niekwestionowanym „liderem” Europy, ekonomiści mają nadzieje, że sytuacja na rynku pracy będzie się poprawiała.

Nie dzięki rządowi...

Niestety, nie mają też złudzeń, że jest to zasługa rządu. Mimo że premier i minister finansów zapowiadali, iż to właśnie walka z bezrobociem będzie ich główną troską.

— Mętlik polityczny, a także brak ustaw, które mogłyby poprawić sytuację na rynku pracy, nie pozwalają stwierdzić, że poprawa wynika z działań rządu. Wręcz przeciwnie, niektóre działania mogą zaszkodzić — uważa Iwona Pugacewicz-Kowalska, ekonomistka Banku Handlowego.

Zdaniem Małgorzaty Krzysztoszek, dyrektor departamentu eksperckiego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych (PKPP) Lewiatan, pod względem działań na rzecz poprawy sytuacji na rynku pracy lepszy był poprzedni rząd.

— Ten nie zrobił kompletnie nic, choć padały konkretne deklaracje — mówi ekspert PKPP.

W rządowym dokumencie z października 2005 r. o strategicznych celach rządu na lata 2005-09 zapowiedziano m.in. wprowadzenie ulgowych składek ZUS i ulg (w podatku dochodowym do osób prawnych) dla przedsiębiorców, zwiększających zatrudnienie, czy przyspieszoną amortyzację.

...a nawet mimo

— Żadna z tych zapowiedzi nie została zrealizowana. Dziś nie ma atmosfery do rozmów o najpoważniejszych sprawach, które mogłyby zmniejszyć rozmiary bezrobocia: o obniżaniu podatków i pozapłacowych kosztów pracy czy uelastycznianiu rynku pracy. Natomiast wszelkie socjalne działania prowadzą do wzrostu wydatków budżetowych, co musi się prędzej czy później odbić na podwyższeniu obciążeń przedsiębiorstw i obywateli. A to zamiast zachęcać do tworzenia nowych miejsc pracy będzie do tego zniechęcało. Podobnie jak pomysł wydłużenia urlopów macierzyńskich. Hasło „tanie państwo” to po prostu kpina. Koszty jego funkcjonowania rosną — twierdzi Małgorzata Krzysztoszek.

Pracodawcy bez zmrużenia oka wymieniają inne niezrealizowane zapowiedzi rządu: działalność sądów miała być usprawniona, podobnie jak administracji publicznej (głównie urzędów skarbowych), część koncesji i zezwoleń miała być zlikwidowana, proces zakładania firmy miał być usprawniony, a podatek PIT miał być zredukowany do dwóch stawek — 18 i 32 proc.

— Na razie stanęło na zapowiedziach — podsumowuje ekspert PKPP.

Bezszelestna rewolucja?

Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego (ZRP), przypomina, że wszelkie działania rządu są widoczne po czasie. W przypadku zmian w procesach zatrudnienia, spadku bądź wzrostu bezrobocia, są wynikiem działań poprzedniej ekipy.

— Na pewno można powiedzieć jedno: obecny rząd niczego nie popsuł, co samo w sobie jest osiągnięciem. Jednak narzekanie, że nie udało się np. przeprowadzić kompleksowej reformy systemu podatkowego, jest przesadą. W tym przypadku przygotowanie i wprowadzenie przemyślanych zmian w tak szybkim tempie jest niewykonalne — uważa Jerzy Bartnik.

Dodaje jednak, że obecnie nie wiadomo, na jakim etapie są prace rządu, także te, które zmierzałyby do poprawy sytuacji na rynku pracy.

— Brak konsultacji na tym etapie budzi wątpliwości, czy w ogóle w tej kwestii coś się dzieje. Możliwości są dwie: albo rząd nic nie robi, albo chce w zaciszach gabinetów przygotować całość zmian i dopiero później je przedstawić. Żadna z tych opcji nie jest dobra — mówi prezes ZRP.

pytanie do...

Czy spadek bezrobocia jest zasługą rządu?

Richard Mbewe

główny ekonomista WGI DM

Korzystne zmiany na rynku pracy wynikają z dwóch powodów. Przede wszystkim — z migracji zarobkowej Polaków, np. na Wyspy Brytyjskie wyjechało około 400 tys. osób. Skoro wyjechały, nie figurują w statystykach. Drugą przyczyną jest widoczny wzrost konsumpcji (w lutym sprzedaż detaliczna wzrosła o ponad 10 proc., r./r.). Przedsiębiorstwa widzą rosnący popyt, zwiększają produkcję. Do tego potrzebni są nowi pracownicy. Spadek bezrobocia zawdzięczamy więc przedsiębiorcom, a nie rządowi.

Marek Zuber

doradca ekonomiczny premiera

Gdyby udało się obniżyć pozapłacowe koszty pracy, korzystny efekt na rynku pracy byłby niemal natychmiastowy. Jednak takie działanie to ogromny koszt dla budżetu. Ostatnie miesiące pogorszyły, niestety, atmosferę wokół obniżki kosztów pracy. Gdy rosną naciski na zwiększenie wydatków socjalnych, trudno o wygospodarowanie dużych środków na obniżenie kosztów pracy, a tylko wyraźne ich obniżenie może mieć korzystny wpływ na rynek pracy. Na razie poważnych zmian na nim nie ma, ale rząd trwa dopiero pięć miesięcy. Poczekajmy z oceną jego działań w tej kwestii chociaż do końca roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rząd nie pomaga, podziękujmy firmom