Rząd nie wie, co zrobić z niedzielą

opublikowano: 21-03-2017, 22:00

Rada Ministrów chce prac nad obywatelskim projektem, ograniczającym handel w niedziele, ale ma sporo uwag i wątpliwości.

Blisko pół roku minęło od chwili, gdy obywatelski, przygotowany rękami Solidarności , projekt ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę trafił do Sejmu. Trafił — i po pierwszym czytaniu w październiku utknął w podkomisji, bo posłowie nie wiedzieli, co z nim zrobić, nim nie poznali oficjalnego stanowiska rządu. To w końcu pojawiło się we wtorek, co otworzyło furtkę do dalszych prac legislacyjnych.Stanowisko rządu jest jednak niejednoznaczne, więc można oczekiwać długich prac.

Bloomberg

Szereg wątpliwości

Rząd podkreśla, że ograniczenie niedzielnego handlu „jest ważnym społecznie zagadnieniem”, a różne formy zakazu obowiązują w wielu krajach Europy Zachodniej.

Ma jednak wątpliwości. „Projektowana ustawa wykracza znacznie poza powszechne rozumienie tego zjawiska, które w odbiorze społecznym kojarzone jest głównie z wykonywaniem pracy w niedziele w dużych placówkach handlowych przez osoby mające status pracownika. Istotne jest więc rozważenie, na ile słuszne, uzasadnione ekonomiczniei społecznie, a także oczekiwane przez obywateli jest przyjęcie bardzo szerokich rozwiązań dotyczących zakazu niedzielnego handlu” — głosi stanowisko rządu. Przypomnijmy, że związkowcy w projekcie przewidzieli wyjątki dla niektórych niedziel (przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą, a także jednej niedzieli styczniu i trzech w wakacje).

Z zakazu byliby też całkowicie zwolnieni m.in. przedsiębiorcy samodzielnie prowadzący sprzedaż w swoich sklepach (ale nie franczyzobiorcy), a także stacje benzynowe, kioski z prasą, apteki, małe sklepy na dworach i lotniskach czy sklepy z pamiątkami. Po głośnych protestach Solidarnośćwycofała się z postulatu karania łamiących ograniczenia pozbawieniem wolności do lat dwóch, choć formalnie nadal jest on częścią projektu.

Łagodzenie projektu

Tymczasem rząd chce, by w sposób jednoznaczny spod ograniczeń wyłączono handel internetowy i rozszerzono katalog sklepów, w których będzie można prowadzić handel. Postuluje również stopniowe wprowadzanie zmian, choć nie precyzuje, w ile niedziel w roku handel powinien być ograniczany. „Warto rozważyć ewentualne etapowe wprowadzanie proponowanych zmian. Umożliwiłoby to bieżącą analizę skutków społecznych i ekonomicznych nowychrozwiązań” — głosi stanowisko rządu. Przedstawiciele Solidarności są zadowoleni, że projekt dostał od rządu zielone światło.

— Ważne jest, że można pracować dalej, choć w stanowisku rządu zdecydowanie brakuje konkretów i tak naprawdę nie wiadomo, jakie ono jest. Dla nas celem pozostaje ograniczenie handlu we wszystkie niedziele w miesiącu. Pozostajemy jednak otwarci na rozmowy i konsultacje. Chodzi o wypracowanie takich przepisów, które uzyskają powszechną akceptację — mówi Marek Lewandowski, rzecznik związku.

Zdecydowanymi przeciwnikami projektu są duże sieci marketów i właściciele galerii handlowych. W rozesłanym we wtorek do mediów oświadczeniu Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD), zrzeszająca największe sieci na rynku, podtrzymuje negatywne stanowisko i przestrzega przed ewentualnym wpływem ograniczeń na rynek pracy i gospodarkę. „Wprowadzenie ograniczenia handlu w niedziele wpłynie negatywnie na rynek pracy, szczególnie w małych miastach. Utrudni to dostęp do rynku pracy młodym ludziom i studentom, dla których ten dzień jest kluczowy w zarobkowaniu” — uważa POHiD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane