Saldo staje się zmorą frankowiczów

opublikowano: 21-11-2019, 22:00

Kto do tej pory nie oddał bankowi tego, co dostał w złotych, może przegrać w sądzie. Podobnie jak ten, kto nie ma możliwości zwrócenia z dnia na dzień tego, co mu jeszcze zostało do wyrównania bilansu rozliczeń

Ostatni wtorek nie był szczęśliwy dla posiadaczy tzw. kredytów frankowych. Tylko tego dnia prawomocnie przegrali co najmniej trzy procesy z bankami.

Po wyroku TSUE z 3 października sądy wydały już sporo wyroków korzystnych dla
frankowiczów, ale w ostatni wtorek swoje ugrały także banki.
Zobacz więcej

STARCIE:

Po wyroku TSUE z 3 października sądy wydały już sporo wyroków korzystnych dla frankowiczów, ale w ostatni wtorek swoje ugrały także banki. Fot. GK

19 listopada 2019 r. skład orzekający w składzie Przemysław Kurzawa, Bogdan Świerczakowski, Katarzyna Kisiel oddalił m.in. apelację Agnieszki i Adama Powichrowskich od niekorzystnego dla nich orzeczenia pierwszej instancji w sporze z mBankiem.

— Wbrew sentencji ogłoszonego wyroku sąd apelacyjny uznaje, że zarzuty podniesione przez stronę powodową były zasadne — brzmiały pierwsze słowa ustnego uzasadnienia wyroku.

Bo kredyt niespłacony

Zaraz potem sąd rozpoczął krytykę postanowień umownych stosowanych przez mBank. Za sprzeczne z istotą każdej umowy uznał takie z warunków podpisanego przez obie strony kontraktu, które na etapie jego wykonywania dają jednej stronie faktyczny wpływ na sposób wykonywania umowy. Zdaniem sądu w tej konkretnej umowie mBank nie miał zaś żadnych ograniczeń w ustalaniu kursów walut, które potem znajdowały się w tabelach kursów stanowiących podstawę do rozliczeń kredytu.

Sąd podkreślił, że nie można aprobować stanowiska banku, że tabele kursów w jakimś sensie pozwalają na porównanie kursu stosowanego przez mBank z kursem Narodowego Banku Polskiego czy innych banków komercyjnych. Sam mechanizm ustalania kursu przez mBank sprawiał bowiem, że w dniu przeliczania rat kredytu kurs mBanku mógł przybrać wartość rynkową, ale też każdą inną. W umowie brakowało więc obiektywnego kryterium wyliczania rat.

Sąd wskazał, że ze względu na „szczególnie istotne wady” umowa kredytu indeksowanego o takiej konstrukcji powinna zostać uznana za nieważną. O odrzuceniu roszczeń kredytobiorców wobec banku zdecydował jednak bilans ich rozliczeń z bankiem. Jak wszyscy procesujący się z bankami frankowicze, chcieli sprowadzić kredyt zaciągnięty w powiązaniu z kursem waluty obcej do pożyczki złotowej o nominale równym kwocie otrzymanej w wyniku przeliczenia franków na złote przy wypłacie kredytu. Jednak nawet tej kwoty bankowi jeszcze nie oddali — mimo że raty wzrosły w wyniku wzrostu kursu franka szwajcarskiego.

— W tej sprawie sąd apelacyjny przyjął teorię salda. A zatem w sytuacji gdy sama strona powodowa twierdzi, że pozostaje w zobowiązaniu pewnej kwoty wobec banku, nie widzimy możliwości zasądzenia kwoty, która już została spłacona — tłumaczył sędzia uzasadniający wyrok.

Teoria salda jest jedną z dwóch, które funkcjonują w doktrynie w kontekście podobnych rozliczeń. Tą drugą jest teoria dwóch kondykcji. W przypadku teorii dwóch kondykcji, jeżeli sąd uzna umowę kredytową za nieważną, to kredytobiorcy i bank mają dwa niezależne od siebie roszczenia, których mogą osobno dochodzić. W skrajnym przypadku mogłoby to oznaczać, że zaraz po prawomocnym wyroku bank powinien oddać kredytobiorcom wszytko to, co od nich otrzymał, a oni równocześnie spłacić całą kwotę w złotych, jaką otrzymali pierwotnie od banku. W praktyce byłoby to trochę absurdalne. Znów więc wraca kwestia salda wzajemnych rozliczeń, nawet po przyjęciu, że kredyt od początku był kredytem złotowym.

Rozliczyć się trzeba

W ramach teorii dwóch kondykcji przyjmuje się, że strona sporu, która ma zapłacić więcej, przekazuje drugiej różnicę między swoim zobowiązaniem a zobowiązaniem drugiej strony. Jednocześnie przesyła adwersarzom pismo, w którym wyjaśnia, że od swojego zobowiązania „potrąciła” sobie to, co miała dostać. Jednak nawet po unieważnieniu umowy, sprowadzającej kredyt frankowy do rozliczeń w złotych, wyrównanie bankowi złotowego salda pierwotnej pożyczki może być dla wielu kredytobiorców problemem. Jeśli bowiem przez lata — mimo wzrostu kursu franka — nie spłacili bankowi kwoty w złotych, jaką pierwotnie uzyskali, może się okazać, że z dnia na dzień muszą oddać bankowi stosunkowo duże pieniądze.

— Mam wrażenie, że kredytobiorcy częściej żądają nieważności umowy niż uznania jej klauzul za abuzywne. W nieważności widzą szansę na szybkie uwolnienie się od kredytu, łącznie z możliwością usunięcia zabezpieczenia w postaci hipoteki. Natomiast jak im się wyjaśni konsekwencje roszczeń związanych z nieważnością umowy oraz abuzywnością, wówczas zaczynają się zastanawiać. Ponadto dobór roszczeń oraz argumentów prawnych uzależniony jest również od rodzaju umowy. Oczywiście z abuzywności poszczególnych klauzul może wynikać nieważność całej umowy. Abuzywność może jednak też oznaczać, że umowa kredytowa będzie dalej obowiązywać, ale bez niedozwolonych zapisów. W praktyce będzie to kredyt w złotych, bez odniesienia wysokości rat i pozostałego do spłaty kapitału do kursu franka, ale z oprocentowaniem opartym na stawce LIBOR. Takie stanowisko prezentuje również Sąd Najwyższy w swoich wyrokach z kwietnia i maja 2019 r. — mówi Wojciech Bochenek, wspólnik zarządzający w Bochenek i Wspólnicy Kancelarii Radców Prawnych, która reprezentuje frankowiczów.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Kilka miesięcy później polskimi kredytami zajął się jednak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Dzień po jego wyroku w sprawie Kamila i Justyny Dziubaków na problematyczność kredytu złotowego ze stawką oprocentowania opartą na LIBOR-ze zwracała uwagę Barbara Garlacz, radczyni prawna reprezentująca frankowiczów w ich sporach z bankami.

— TSUE wskazał, że jeżeli wada umowy jest tak poważna, że nieuczciwość postanowień dotyczy postanowień określających jej przedmiot główny, to jedynym wyjściem z sytuacji jest nieważność umowy. I tu nie ma miejsca na złotego plus LIBOR. System ochrony gwarantuje wówczas stwierdzenie nieważności umowy. Konsument natomiast musi zdecydować, czy chce z takiej ochrony skorzystać, czy woli zostać w umowie z wadliwymi postanowieniami — tłumaczyła Barbara Garlacz.

Sąd mówi nie dla LIBOR-u

Dokładnie to zagadnienie rozstrzygał sąd w sporze Moniki i Adama Jaworowskich z Bankiem BPH (jako spadkobiercą GE Money). Prawomocnie przegrali dokładnie tego samego dnia co państwo Powichrowscy z mBankiem.

Jeszcze na rozprawie apelacyjnej pełnomocniczka państwa Jaworowskich podkreślała, że ze względu na sytuację życiową nie chcą unieważnienia umów (formalnie dwóch — na zakup działki i budowę domu), lecz wyeliminowania z nich klauzul abuzywnych i tym samym przekształceniu kredytu w złotowy ze stawką LIBOR. Taki kredyt dalej chcieli spłacać. Sędziowie Marzanna Góral, Roman Dziczek i Anna Strączyńska się na to nie zgodzili. — Należy podkreślić, że powodowie nigdy nie chcieli unieważnienia umowy. To jest też podkreślone w apelacji, a sądy pierwszej i drugiej instancji są związane żądaniem powodów. Natomiast w ocenie sądu apelacyjnego sporne świadczenia dotyczące indeksacji mogłyby zostać uznane za abuzywne — mówiła sędzia sprawozdawca Anna Strączyńska, przedstawiając główne motywy uzasadnienia wyroku. Wojciech Bochenek uważa takie stanowisko sądu za zaskakujące i jest zdania, że warto rozważyć złożenie skargi kasacyjnej.

— Większość sędziów woli unieważniać umowy niż zmieniać je tak by powstawały kredyty złotowe z oprocentowaniem opartym na LIBOR-ze. W jednym z banków według mojej wiedzy co najmniej kilka takich umów jest jednak w ten sposób wykonywanych z uwagi na prawomocne wyroki sądów. Więc jest taka możliwość prawna i faktyczna — uważa adwokat Jarosław Kaczyński, właściciel kancelarii adwokackiej Legal Partners, również reprezentujący frankowiczów.

Nie wszyscy prawnicy stojący po tej stronie barykady są jednak tak stanowczy.

— Nie ma oczywistej odpowiedzi na pytanie o możliwość istnienia kredytu złotowego z oprocentowaniem opartym na stawce LIBOR. Każdy sędzia będzie mógł podjąć decyzję na podstawie swobody orzekania — komentuje Hanna Szymańska, właścicielka kancelarii HS Legal.

W glosie do orzeczenia TSUE w sprawie państwa Dziubaków opublikowanej w serwisie Lex zaledwie 21 listopada 2019 r. prof. Waldemar Gontarski wskazuje, że po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru niektórych warunków umowy kredytu indeksowanego oprocentowanego według stopy procentowej bezpośrednio powiązanej ze stopą międzybankową waluty obcej polski sąd może przyjąć, że umowa nie może nadal obowiązywać bez takich warunków, gdyż ich usunięcie spowodowałoby zmianę charakteru głównego przedmiotu umowy. To zaś odpowiada wyrokowi sądu w sprawie państwa Jaworowskich i wcześniejszej opinii Barbary Garlacz.

— Komentarzy co do wyroku TSUE będzie pojawiało się coraz więcej, a i tak wszystko będzie rozstrzygało się w sądach — podsumowuje Wojciech Bochenek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy