Samorządy są sceptyczne wobec lex deweloper

opublikowano: 03-02-2019, 22:00

Miasta nadal boją się specustawy. To dobrze, że wprowadzają lokalne standardy — mówi Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju

Kraków zaostrza standardy urbanistyczne, a Wrocław chce całkowicie zrezygnować ze stosowania ustawy, która ma ułatwić życie deweloperom i przyspieszyć budowę nowych osiedli. Liczba decyzji o lokalizacji inwestycji mieszkaniowej, wydanych w trybie specustawy mieszkaniowej (nazywanej też potocznie „lex deweloper”), jest dzisiaj trudna do oszacowania. Wiadomo jedno: na razie jest ich niewiele.

Specustawa mieszkaniowa jest skonstruowana tak, żeby samorządy mogły
zaostrzać albo „luzować” przyjęte w niej standardy urbanizacyjne, uwzględniając
lokalne uwarunkowania — podkreśla Artur Soboń, wiceminister inwestycji i
rozwoju.
Zobacz więcej

KONTROWERSYJNE STANDARDY:

Specustawa mieszkaniowa jest skonstruowana tak, żeby samorządy mogły zaostrzać albo „luzować” przyjęte w niej standardy urbanizacyjne, uwzględniając lokalne uwarunkowania — podkreśla Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju. Fot. Marek Wiśniewski

— Samorządy jeszcze uczą się nowej ustawy. Dopiero ruszyły szkolenia w całej Polsce — mówi Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju, współautor ustawy.

To nie oznacza, że deweloperzy nie są w ogóle zainteresowani nowym prawem — zwłaszcza w dużych miastach. W stolicy pierwszy wniosek o pozwolenie na przeprowadzenie inwestycji mieszkaniowej w trybie specustawy pojawił się już we wrześniu (pozostał bez rozpatrzenia). Jeszcze wcześniej o taką decyzję inny deweloper starał się we Wrocławiu, niemal tuż po wejściu w życie specjalnych przepisów, czyli w sierpniu. Niedawno o wpłynięciu wniosku poinformował urząd miasta w Kielcach — mieszkańcy mają czas do 6 lutego na zgłaszanie uwag. W Nowym Dworze Mazowieckim do urzędu złożono do tej pory aż 4 wnioski. Radni tego miasta, podobnie jak w Legionowie, dali deweloperom zielone światło.

O ile firmy chcą korzystać ze specjalnego prawa, które będzie w Polsce obowiązywać tylko przez 10 lat, to samorządy, wcześniej krytykujące „lex deweloper”, nadal są sceptyczne.

Standardy

Podczas ostatniej sesji radni miasta przyjęli projekt standardów urbanistycznych dla Krakowa, które zaostrzają zapisy specustawy mieszkaniowej — informuje urząd miasta Krakowa. Urzędnicy ze stolicy Małopolski jeszcze pół roku temu nazywali ustawę „lex bublem”, ponieważ, ich zdaniem, zapewnia zbyt dużą swobodę deweloperom i będzie pogłębiać chaos urbanizacyjny w miastach. Dziś nie wykluczają, że będą z niej korzystać, choć na własnych warunkach.

— Nasz projekt jest bardziej precyzyjny i uwzględnia aktualnie obowiązujące studium [zagospodarowania przestrzennego — przyp. red.] — mówi Jerzy Muzyk, zastępca prezydenta Krakowa ds. zrównoważonego rozwoju.

Miasto zaostrzyło wymagane minimalne odległości osiedli od szkół i przystanków, a także określiło dopuszczalną wysokość budynków i uwarunkowało zgodę na inwestycję od dostępu do sieci ciepłowniczej.

Bojkot

Inną rekomendację ma prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk. Niedawno poinformował, że chce przekonać radnych swojego miasta, by w ogóle nie zgadzali się na inwestycje mieszkaniowe w trybie specustawy.

— „Lex deweloper” pozwala na pomijanie obowiązujących już planów miejscowych w celu realizacji funkcji mieszkaniowych oraz ułatwienie w zajmowaniu niezurbanizowanych gruntów pod tę funkcję — mówi Anna Sroczyńska, dyrektor Biura Rozwoju Wrocławia.

Zdaniem wrocławskich urzędników przyszłe decyzje radnych o lokalizacji inwestycji wpłyną na „rozlewanie się miasta”, a uchwalone przez gminę plany zagospodarowania całkowicie stracą na znaczeniu przy budowie mieszkań. Problem w tym, że dzisiaj — mimo obowiązującego od dawna w Polsce prawa, które przewiduje tzw. władztwo planistyczne gmin (to samorządy odpowiadają za harmonijny rozwój przestrzenny swoich terenów) — tylko 1/3 powierzchni kraju ma plany miejscowe (dane NIK), a w wielu gminach są one tworzone dopiero pod konkretne inwestycje, w tym prywatne.

Pochwała

Wiceminister Artur Soboń nie chce komentować propozycji władz Wrocławia, natomiast nie ma nic przeciwko przyjmowaniu uchwał, które wprowadzają bardziej radykalne wymagania dla deweloperów i terenów, które chcą przeznaczyć pod osiedla.

— Nie zgodzę się z tym, żeby istniała możliwość podjęcia uchwały, która zablokuje ustawę. Natomiast specjalnie zapisaliśmy w ustawie możliwość podniesienia wymogów urbanistycznych, a także odwrotnie, poluzowania ich, po to, żeby samorządy w oparciu o lokalne uwarunkowania, mogły tworzyć własne standardy urbanistyczne, adekwatne do swojej sytuacji. Cieszy mnie to, że samo rządy zaostrzają te standardy. O to chodziło — mówi Artur Soboń.

Dodaje, że ustawa pozwala samorządom tworzyć lokalną politykę mieszkaniową. Wiceminister nie ma obaw o to, że samorządy będą podejmować nieracjonalne decyzje. — W drodze jest nowelizacja prawa o zagospodarowaniu przestrzennym. Zmiany nie będą radykalne, ale pożądane przez mieszkańców — mówi Artur Soboń. © Ⓟ

Lex deweloper kończy pół roku

Specustawa, która weszła w życie sierpniu ub. roku, ma być jednym z narzędzi do walki z „głodem mieszkań” (rząd szacuje, że w Polsce brakuje ich aż 3 miliony). Pozwala ona deweloperom omijać uchwalane przez gminy plany zagospodarowania przestrzennego. Po pół roku trudno oszacować jej skutki — uważa Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. W trybie specustawy rada miasta może przegłosować wydanie tzw. decyzji o lokalizacji inwestycji mieszkaniowej na wniosek dewelopera. Zdaniem resortu przyspieszony tryb wydania decyzji (rada miasta ma na to 60 dni, w tym czasie władze gminy muszą też zamieścić informację o wpłynięciu wniosku w BIP) przewidziany w ustawie skraca znacząco czas realizacji inwestycji. W ustawie przewidziane są również tzw. standardy urbanizacyjne, które w pewnym stopniu ograniczają samorząd i dewelopera. Dotyczą np. odległości planowanego osiedla od przystanków transportu publicznego, terenów zielonych czy szkół, a także rodzaju zabudowy. Zanim specustawa została przyjęta, oprotestowali ją m.in. prawnicy, którzy wskazywali, że pogłębi ona chaos urbanizacyjny w miastach, ponieważ radni nie mają na ogół żadnych kompetencji w zakresie planowania przestrzennego, architektury i urbanistyki. Nie podobała się także większości samorządów, choć pozostawia kompetencje planistyczne w „ich rękach”, była chwalona natomiast przez branżę budowlaną.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu