Serce pod presją

Agnieszka Ostojska
opublikowano: 2002-11-29 00:00

Dwudziestoletni żołnierze powracający z Wietnamu cierpieli na nadciśnienie — wskutek przewlekłego stresu. Podobnie z biznesmenami... Modna dziś adrenalina prowokuje wzrost ciśnienia. Tak się zaczyna. Jak się skończy, zależy od samego człowieka — uważa dr Jacek Tulimowski z lecznicy Hit-Medica.

Niewiedza

Nadciśnienie może doprowadzić do udaru mózgu, choroby wieńcowej i zawału serca. To schorzenie — wbrew pozorom — nie jest łatwe do wykrycia. Większość dotkniętych nim ludzi nie mierzy regularnie ciśnienia. Do lekarza przychodzi dopiero, gdy choroba wymaga leczenia farmakologicznego.

Przewlekłe nadciśnienie, prócz negatywnego wpływu na serce, prowokuje uszkodzenia innych organów.

— Do tego dochodzi niehigieniczny tryb życia — papierosy, alkohol, nieregularne i niezdrowe posiłki, brak snu, aktywnego odpoczynku. Wszystko osłabia serce — przyznaje dr Jan Krekora z Instytutu Kardiologii w Łodzi.

Specjaliści podkreślają wagę odpowiedniej diety. Powinna być bogata w witaminy, a uboga w tłuszcze. Ważne jest również, aby posiłki były regularne i aby nie jeść ciężkostrawnych potraw o późnej porze.

Niedbałość

Nerwowe sytuacje wywołują przyspieszoną pracę serca. Ustawiczny stres wybija organizm z naturalnego rytmu. Jest jednym z powodów występowania zaburzeń naczyniowo-skurczowych — czyli arytmii.

— Większość arytmii nie jest niebezpieczna dla zdrowia i życia, ale niektóre wymagają pilnej interwencji lekarskiej. Mogą występować dodatkowe skurcze komorowe czy migotanie komór. Arytmia pojawia się zwykle wraz z nadciśnieniem, może być jego skutkiem. Objawem zaawansowanej arytmi jest utrata przytomności. Nieleczona — bywa — prowadzi do śmierci — twierdzi dr Krekora.

— W czasie silnego stresu do żołądka wydzielane są sterydy w dawce, jaką przez pół roku przyjmują niektórzy „wyczynowcy”, uprawiający sporty siłowe. Kilka takich sytuacji w miesiącu — i mamy kłopoty nie tylko z żołądkiem, ale i z sercem. Częsta, wysoka dawka tego hormonu powoduje, że trudno sercu powrócić do normalnego rytmu — wyjaśnia dr Jacek Tulimowski.

Żniwo

Stres jest również jedną z bezpośrednich przyczyn niedokrwienia serca — czyli choroby wieńcowej, powodującej w Polsce — jak się szacuje — co roku 25 proc. zgonów. Pierwszymi jej oznakami są bóle w klatce piersiowej — w okolicy mostka. Bez leczenia i radykalnej zmiany trybu życia napady choroby najczęściej przybierają na sile. Ostateczność to zawał — rzadko kiedy nagły. Lekarze mówią, że trzeba na niego „zapracować”. Do zawału doprowadzić może również zapalenie mięśnia sercowego — wynik innych chorób, grypy, przeziębień, które osłabiają serce, a które chory zwykle ignoruje.

— Ból, nawet lekki, winien skłonić do wizyty u lekarza. W tym wypadku nigdy dość ostrożności. Po prostu: wczesna diagnoza i leczenie może zapobiec poważnym komplikacjom — wyjaśnia dr Jan Krekora.

Połowa zawałowców umiera, zanim dotrze do szpitala. Tych, którzy przeżyją, czeka poważne leczenie. Angioplastyka, bypassy pomagają wrócić do normalnego trybu życia, choć rzadko co do joty przypomina ono to sprzed zawału.