Siła wiernych: Kościół katolicki w liczbach

opublikowano: 11-01-2007, 23:32

Wbrew obiegowym opiniom: lustracyjnego kryzysu wiary w polskim Kościele katolickim nie ma. I nie będzie?

Wbrew obiegowym opiniom: lustracyjnego kryzysu wiary w polskim Kościele katolickim nie ma. I nie będzie?

Swego czasu Mark Twain — w odpowiedzi na pogłoski o swojej śmierci, opublikował na łamach „New York Journal” sprostowanie: „Wiadomości o mojej śmierci są przesadzone”. Czy podobnie zachowają się polscy hierarchowie katoliccy w reakcji na medialny wrzask o głębokim kryzysie Kościoła po nieudanym ingresie arcybiskupa Stanisława Wielgusa?

Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że powinni. Czy za siłą Kościoła przemawiają liczby?

Larum nieuzasadnione

— Co prawda, wiara to nie matematyka, ale dane pozwalają zrozumieć kierunki rozwoju Kościoła, dać powód do refleksji — uważa ks. prof. Witold Zdaniewicz, rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych im. ks. J. Majki w Warszawie (WSNS) i współtwórca Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego Societas Apostolatus Catholici Pallotyni (ISKK SAC).

Księdza Zdaniewicza wyraźnie irytuje, że polskie media tak nagle zainteresowały się Kościołem. Jego zdaniem, nic strasznego się nie stało i w najbliższej przyszłości się nie stanie. Nic też nie wskazuje na to, że nastąpi jakiś nagły zwrot w religijności Polaków:

— Sztuczny alarm i taka wręcz podejrzana troska o Kościół. Bez przesady. Takich wydarzeń w Kościele nie ma. To nie jest opinia o premierze czy prezesie NBP. Larum podnoszą ludzie, którzy nie znają katolickich realiów. Tłumaczą, że Kościół będzie w kryzysie, nie wiadomo, co się stanie. Przecież słuchać tego nie można.

Rektor WSNS podkreśla, że jeśli w łonie Kościoła katolickiego dochodzi do jakichś zmian, to po pierwsze: są nieznaczne i powolne — mają bardzo słabą dynamikę. Po drugie: fluktuacje te mają swoją specyfikę lokalną i zależą od bardzo wielu czynników.

— Zalecam dużą ostrożność przy interpretacji tych danych — ostrzega kościelny socjolog.

Zero betonu

Przy okazji wizyty Benedykta XVI w Polsce instytut badania rynku i opinii publicznej Millward Brown (MB) SMG/KRC Poland wykonał badania na zlecenie Katolickiej Agencji Informacyjnej.

— Wyjątek na skalę światową. Zbadaliśmy sytuację przed wizytą papieską i po niej. Jak w klasycznej kampanii reklamowej — pretest i postest. Czyli przed bodźcem i po nim. Z badań tych jednoznacznie wynika, że emocjonalne zaangażowanie Polaków w religię katolicką jest duże. Z pewnością można jednak zauważyć pewien sceptycyzm wobec instytucji Kościoła, co objawia się np. dużą różnicą między poziomem zaufania do księży i Episkopatu Polski na niekorzyść tego drugiego, ale nie są to nowe zjawiska — tłumaczy Jakub Antoszewski, socjolog — analityk rynku w Millward Brown SMG/KRC.

Czy podobnie emocjonalna będzie reakcja na skandal z arcybiskupem Stanisławem Wielgusem w roli głównej?

— Poza przypuszczeniami — nie znajduję odpowiedzi. Jak katolicy mogą tego rodzaju zdarzenia przyjmować? Robiliśmy badania dla Faktów TVN tuż przed ingresem arcybiskupa Wielgusa. Wynikało z nich jasno, że większość Polaków mających na ten temat zdanie nie chce arcybiskupa na fotelu metropolity warszawskiego, i to mimo jego przeprosin. Ale to się chyba nie przekłada na kryzys wiary czy załamanie funkcjonowania Kościoła. Według naszych badań — tych po wizycie Benedykta XVI — o kryzysie wiary w Polsce nie ma mowy. Około 95 proc. Polaków deklaruje wiarę i mniej więcej połowa chodzi do kościoła w niedzielę. Ta tendencja utrzymuje się od wielu lat i specjalnie się nie zmienia. Ludzie raczej nie odpływają od Kościoła — pytanie, co zrobić, żeby wrócili na msze — zauważa Antoszewski.

I przewrotnie dodaje, że jeśli już mowa o kryzysie w Kościele, to może w kontekście niespójnej postawy hierarchów wobec sprawy arcybiskupa Wielgusa i lustracji  w ogóle.

— Komentarze biskupów są skrajnie różne. Od potępienia mediów za ujawnienie przeszłości arcybiskupa Wielgusa i atak na Kościół po pełne zrozumienie i akceptację dla ostatecznej decyzji arcybiskupa i papieża. Ale przy okazji tego zjawiska pada taki oto stereotyp, że Kościół w Polsce jest z „betonu” — jednomyślny i nieomylny. Odnoszę wrażenie, że jeżeli się do tego odpowiednio podejdzie, to po wnikliwej analizie Kościół może wyciągnąć z tego wszystkiego wiele korzyści — przekonuje analityk MB SMG/KRC.

Spektakularnie

Ekspert w dziedzinie badań społecznych Jerzy Głuszyński, wiceprezes instytutu badawczego Pentor International Research, też twierdzi, że grubą przesadą jest głoszenie teorii o głębokim kryzysie wśród katolików w związku z niedoszłym ingresem arcybiskupa Stanisława Wielgusa.

— Polski Kościół to bardzo silna instytucja. Przeżywał w historii dużo poważniejsze wstrząsy. Skoro one go nie zabiły, to tym bardziej nie należy się teraz spodziewać jakiegoś szczególnego załamania.

Wiceprezes Pentora zwraca uwagę na dwie przesłanki, które zdecydowały o tym, że kryzys Kościoła to sztucznie wykreowana sytuacja. Po pierwsze: „ponadstandardowe” zaangażowanie niektórych mediów w sprawę arcybiskupa Wielgusa. Po drugie: bardzo upolitycznione — z natury rzeczy stanowisko Kościoła w tej sprawie.

— Te dwa aspekty w zderzeniu ze sobą wyzwoliły w ludziach specjalne emocje. Nawet w mediach doszło do spektakularnych przekierowań. Kto by się spodziewał, że Radio Maryja i „Gazeta Wyborcza” staną ramię w ramię, broniąc arcybiskupa Wielgusa — zauważa Jerzy Głuszyński.

I dodaje, że właśnie z uwagi na emocje towarzyszące takim wydarzeniom, jak lustracja w Kościele, wszelkie obecne badania na ten temat mają ograniczoną aktualność. W dłuższym okresie nie są zbyt miarodajne.

— Jeżeli pokłócę się z żoną i tuż po tym, ktoś mnie zapyta o mój stosunek do niej, to odpowiedź nie będzie pozytywna. Miesiąc po tym zdarzeniu moje zdanie będzie zgoła odmienne — wyjaśnia Jerzy Głuszyński.

Bez emocji

Według ks. prof. Witolda Zdaniewicza nie ma powodów do narzekań. Ogólne statystyki katolickie pokazują, że w polskim Kościele nie dzieje się źle.

— Liczba parafii rośnie, bo to żywy organizm. To oznacza, że Kościół pracuje, zmienia się administracja. Powołania — tutaj też na poważny kryzys się nie zapowiada. Odsetek katolików — to dane ważne, choć tylko orientacyjne. Jest ich mniej, i to o czymś świadczy, ale to proces bardzo powolny i trwający od lat — zaznacza rektor WSNS.

Pytany o specyfikę statystyk stołecznych, odpowiada:

— Chociaż w Warszawie zanotowaliśmy najniższy wskaźnik religijności, trzeba pamiętać, że to tylko średnia. Są warszawskie dane lepsze niż w innych miejscach. Warszawa dlatego jest trudna, bo to wielkie miasto, ale na pewno ma swoje zasługi — tak bym to określił.

Dla księdza Zdaniewicza jednym z najbardziej znaczących wskaźników jest spowiedź. Liczba wiernych przystępujących do tego sakramentu od lat nie maleje, co świadczy o stabilności wiary Polaków.

A spadek liczby chrztów i ślubów?

— Nie zapominajmy, że na to nakładają się zjawiska demograficzne — na przykład spadek liczby narodzin. Nie należy ich bagatelizować — włącza się Kuba Antoszewski.

Z kolei Jerzy Głuszyński podkreśla walor realistyczny statystyk kościelnych.

— To przede wszystkim dane zarejestrowane przed lustracyjnymi wydarzeniami w normalnych warunkach, bez emocji.

Zagrożenie

— Nie będzie krachu, a już na pewno nie od razu — ksiądz Zdaniewicz krótko komentuje skutki lustracji w Kościele katolickim.

Jakub Antoszewski z MBSMG/KRC raczej podziela tę opinię i zadaje pytania:

— Czy nastąpi fala lustracyjnych doniesień i jak Kościół będzie reagował? Wyobraźmy sobie, że takich sytuacji jak z arcybiskupem Wielgusem mamy co tydzień jedną, przez kilka miesięcy. Nie wiem, co się wtedy stanie.

A wiceprezes Pentora stara się na nie odpowiedzieć:

— Może dojść do bardzo podobnej sytuacji jak z aferą Clintona w USA. Media się w końcu wycofały z krytyki i sprawa ucichła. Dlaczego? Społeczeństwo już było zmęczone. Ludzie przestali kupować tanie sensacje. W Polsce problem może polegać na tym, że media państwowe mają bardzo silną pozycję i mogą działać wbrew rynkowi.

Wojciech Surmacz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane