Simple ma dość czekania na publiczne projekty

Zastój w zamówieniach publicznych sprawił, że spółka IT zamierza ograniczyć ekspozycję na rynek publiczny do 20 proc. przychodów. Obecnie jest to 50 proc.

Pikujące przychody i zyski – tak wygląda ten rok w wykonaniu Simple. W dużej części jest to efekt zamrożenia funduszy unijnych na informatyzacje, które spowodowało, że segment publiczny na rynku IT praktycznie zamarł. Simple ma dość czekania na to, kiedy ruszą publiczne inwestycję w IT. Dlatego zamierza wykonać ostry skręt w kierunku rynku prywatnego.

Zobacz więcej

Kurs Simple w zł Bloomberg

- Nasza sprzedaż do rynku publicznego ma się obniżyć do ok. 20 proc. przychodów z ok. 50 proc. obecnie – mówi Rafał Wnorowski, prezes warszawskiej firmy. 

Zastrzega, że nie oznacza to, że kierowana przez niego spółka wycofa się całkowicie z rynku publicznego. Zamówienia od urzędów i innych instytucji publicznych mają być traktowane jako „wisienka na torcie”.

- Nasza aktywność w tym segmencie będzie uzależniona od rozdysponowywania unijnych dotacji. Chcemy mieć przede wszystkim stabilną, zyskowną sytuację dzięki rynkowi komercyjnemu – mówi mówi prezes Simple.

Jego wypowiedź pokazuje, że w ciągu zaledwie pół roku zmieniło się w Simple postrzegania rynku publicznego. W kwietniu w rozmowie z PB prezes deklarował, że spółka będzie wygrywać więcej kontraktów publicznych i chcę docierać do większej liczby klientów z tego sektora. Po sześciu miesiącach ma dość dalszego czekania na start publicznych inwestycji. 

W szczególności warszawską spółkę boli zastój na rynku zamówień publicznym w służbie zdrowia. Szpitale i inne instytucje zdrowotne miały być największym beneficjentem unijnego wsparcia na IT w ramach budżetu na lata 2014-2020. Inwestycje jednak jeszcze nie ruszyły. To sprawia, że Simple ma problem z przejętą dwa lata temu spółką Medinet, która generuje straty. Kupiło ją specjalnie, by przygotować się do boomu inwestycyjnego w służbie zdrowia. Dzięki temu w ofercie ma zarówno rozwiązania IT dla tzw. części szarej (wsparcie procesów biznesowych), jak i białej (wsparcie procesów medycznych).

Rafał Wronowski podkreśla, że głównym zadaniem jest powrót na ścieżkę wzrostu, na której spółka znajdowała się do ubiegłego roku. W latach 2013-2014 Simple awansowało z mikrusa na branżowego średniaka. Wszystkie dzięki najpierw podwojeniu przychodów, a potem dorzuceniu kolejnych 50 proc. wzrostu. 

- Chcemy zwiększyć sprzedaż abonamentową, dosprzedaży do dużych klientów, zoptymalizować procesy wewnętrzne i w efekcie poprawić rentowności i efektywności – mówi prezes.

Zapowiada, że w pierwszym kwartale przyszłego roku spółka wprowadzi nowa wersję systemu klasy ERP (wspomagającą prowadzenie przedsiębiorstwa). Segment ERP to jedna z trzech kluczowych nóg biznesowych warszawskiej spółki (dwie pozostałe to rynek publiczny oraz projekty dla uczelni wyższych). 

Simple liczy także na wzrost sprzedaży swoich systemów ERP w segmencie małych firm. Dotyczy to także rozwiązań klasy Business Inteligence. Spółka zamierza także inwestować w rozwój nowych produktów dla rynku komercyjnego. W tym celu zamierza sięgnąć po fundusze unijne.

Głównym akcjonariuszem Simple jest inna, warszawska firma IT: Cron. Od początku roku inwestuje ona także w akcje innej notowanej na giełdzie spółki IT – Sygnity. Obecnie ma 12,4 proc. jej akcji, co czyni z niej największego akcjonariusza firmy. W efekcie 16 listopada do rady nadzorczej Sygnity został powołany Paweł Zdunek, prezes Cron, zasiadający także w nadzorze Simple. 

Na koniec września grupa Simple miała 25,5 mln zł przychodów wobec 37,5 mln zł rok wcześniej i zaledwie 59 tys. zł zysku netto wobec 857 tys. zł rok wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu