Sitcom dla Polaka, Węgra i Rumuna

Rozmawiał Bartłomiej Mayer
opublikowano: 23-01-2020, 22:00

O poczuciu humoru i zamiłowaniu mieszkańców Europy Środkowej do kanałów komediowych TV mówi Daniel Reszka, wiceprezes Viacom CSB

„PB”: Jaki udział w rynku mają kanały Comedy Central i Comedy Central Family?

Daniel Reszka, wiceprezes Viacom CSB ds. kanałów rozrywkowych dla młodzieży i dorosłych na Europę Centralną i Wschodnią: Osiągają w Polsce około 1 proc.

To chyba mało.

Wręcz przeciwnie. Biorąc pod uwagę to, że polski rynek telewizyjny jest bardzo zdywersyfikowany, a oba te kanały należą do segmentu płatnego, czyli nie są dostępne dla wszystkich, jest to bardzo solidny wynik. Powiem więcej, jeżeli te dwie marki porównamy do innych marek międzynarodowych, to na polskim rynku mamy największy udział. Nie ma innych kanałów, które są silne i byłyby takie przez równie długi czas.

Jak polskie Comedy Central i Comedy Central Family wyglądają na tle takich samych kanałów w innych krajach?

Plasuje się bardzo wysoko, szczególnie że polski rynek jest najbardziej skomplikowany i konkurencyjny w tej części Europy i przez to zdecydowanie trudniejszy niż rynki węgierski, rumuński czy czeski. Ponadto jest bardzo zróżnicowany, mamy tu kilka bardzo silnych grup telewizyjnych i mnóstwo kanałów telewizyjnych, a ponadto bardzo szybko rozwija się konkurencja w postaci platform streamingowych, która również jest bogatsza w innych krajach regionu. Jednak generalnie oba nasze kanały, i Comedy Central, i Comedy Central Family — przynajmniej w regionie centralnej i wschodniej Europy — radzą sobie bardzo dobrze. Pod względem udziałów rynkowych Comedy Central jest najsilniejsze na Węgrzech, co wynika m.in. z tamtego rynku. Jest tam większa dostępność telewizji płatnej czy słabsza niż w Polsce pozycja nadawców publicznych. Jest więc więcej miejsca dla nadawców komercyjnych i udział węgierskiego Comedy Central sięga nawet około 3 proc. Jest jednym z dziesięciu najlepiej oglądanych kanałów w tym kraju.

Polskojęzycznych kanałów jest chyba ponad dwieście.

Około dwustu. W pewnym momencie przestaliśmy już liczyć. Był moment, kiedy ich liczba bardzo szybko rosła, natomiast teraz rynek wydaje się już nasycony i nadawcy zaczęli stawiać bardziej na jakość, a nie ilość.

Jak jest w innych krajach regionu?

Jest ich mniej, np. na Węgrzech poniżej setki. W Czechach jest relatywnie mniej użytkownikówkablówek, platform itd., a w Rumunii kanałów ciągle przybywa.

Czy Polacy, Czesi, Węgrzy i Rumuni śmieją się z tego samego, czy z różnych rzeczy?

Część oferty komediowej jest zabawna dla mieszkańców tych wszystkich krajów, ale poczucie humoru w poszczególnych krajach czasami bardzo się różni. Czeskie jest bardzo bliskie brytyjskiemu, dużo humoru sarkastycznego. To jest coś, co tam zdecydowanie najlepiej się sprzedaje. Węgrzy wolą programy ostrzejsze, Rumuni natomiast tym się różnią od Polaków, że są dużo bardziej otwarci i chłonni nowości. Zauważyliśmy, że w Polsce dosyć trudno jest wejść z nowymi programami komediowymi, dosyć trudno jest zachęcić Polaków do tego, żeby śmiali się z czegoś nowego. To jest zawsze dosyć długotrwały proces, kiedy wprowadzamy nowy program — czy to zagraniczny, czy lokalny. Polski widz jest dużo bardziej wymagający i bardziej konserwatywny, przynajmniej jeżeli chodzi o podejście do nowych treści komediowych.

Rumunia może być takim poletkiem doświadczalnym?

W pewnym sensie tak, choć trzeba pamiętać, że ten rynek jest dużo mniej nasycony i mniej rozwinięty niż polski.

Czy Europejczycy z naszego regionu równie chętnie oglądają takie seriale, jak „Przyjaciele” czy „Teoria wielkiego podrywu”?

Generalnie, tak. Mówimy o serialach, które tutaj w regionie oglądają się bardzo dobrze, choć nie zawsze są równie popularne. Bywa, że jeden z nich ogląda się lepiej, a drugi słabiej. Na Węgrzech np. „Teoria wielkiego podrywu” jest popularna, ale oglądalność tego serialu dopiero tam się buduje i widzimy, jak rośnie. Serial „Przyjaciele” natomiast jest tam nawet o kilka pozycji wyżej — jest na czele oglądalności wszystkich naszych programów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu