Skąd się wzięła rekordowa nadwyżka handlowa Polski

opublikowano: 16-02-2021, 20:00

Bardzo dobre wyniki polskiego eksportu w 2020 r., w połączeniu ze spadkiem importu, sprawiły, że Polska osiągnęła ogromną nadwyżkę w handlu towarami. Sięga ona aż 2,3 proc. w relacji do PKB i jest pod tym względem absolutnym rekordem od początku lat 90.

Dlaczego akurat teraz udało się Polsce osiągnąć taką nadwyżkę? Okazuje się, że wcale nie ma prostego wyjaśnienia. Są różne szkoły – jedna wskazuje na istotną rolę konkurencyjności fabryk zlokalizowanych w Polsce, zarówno polskich jak i zagranicznych firm. Ich znaczenie w międzynarodowym systemie handlowym rośnie. Druga szkoła – bliższa mi – wskazuje, że nadwyżka handlowa nie wynika z rosnącej konkurencyjności producentów, ale z rosnącej stopy oszczędności w polskiej gospodarce.

Odpowiedź na pytanie, która szkoła jest bliższa prawdzie, ma praktyczne znaczenie. Pozwala na przykład wyjaśnić, dlaczego kurs złotego od wielu lat nie umacnia się mimo dobrych wyników polskiej gospodarki. Ale zanim o tym, najpierw bardziej szczegółowo o dwóch wyjaśnieniach.

Przekonanie, że rekordowa nadwyżka handlowa to efekt mocy tkwiącej w polskich firmach (i zagranicznych inwestorach, którzy odpowiadają za ponad połowę eksportu), dominuje wśród ekspertów. Polska rzeczywiście notuje doskonałe wyniki eksportu, najlepsze – po Łotwie i Estonii – wśród krajów Unii Europejskiej, licząc dane za październik i listopad. To jest zresztą długookresowy proces, widoczny od wielu lat. Zagraniczni odbiorcy składają coraz więcej zamówień w polskich zakładach, ponieważ są one bardzo konkurencyjne i oferują wysoką jakość za atrakcyjną cenę. Na przykład, ekonomiści PKO BP pokazali, że żaden kraj oprócz Chin nie zwiększał udziału w niemieckim imporcie tak szybko jak Polska w ostatnich 10 i 20 latach.

Jednak wyjaśnienie wysokiej nadwyżki handlowej poprzez odwołanie do konkurencyjności produkcji cierpi na pewien defekt. Nie tłumaczy, co dzieje się z dochodami uzyskiwanymi z eksportu. Teoretycznie moglibyśmy je w całości wydawać na import i wtedy saldo handlu zagranicznego towarami byłoby zerowe. Kraj może mieć bardzo konkurencyjny sektor produkcyjny, a jednocześnie ujemne saldo handlowe. Tak przecież było z Polską w pierwszych pięciu latach po wejściu do Unii Europejskiej, kiedy konkurencyjność eksportu również szybko rosła, a jednocześnie saldo handlowe nie ulegało poprawie lub wręcz okresami się pogarszało.

Dlatego pełniejsze wyjaśnienie nadwyżki handlowej musi odnosić się do stopy oszczędzania netto, czyli różnicy między oszczędnościami krajowymi (niekonsumowany dochód) a inwestycjami krajowymi. Saldo handlu towarami jest kluczowym komponentem rachunku obrotów bieżących, który opisuje wszystkie transakcje z tytułu handlu i transferów między Polską a światem. Zaś saldo obrotów bieżących jest równe różnicy między krajowymi oszczędnościami a inwestycjami.

W takim ujęciu wzrost salda handlowego jest po prostu rezultatem wzrostu krajowych oszczędności netto. Mamy doskonałe wyniki eksportu, ale kurs walutowy ustanowił się na takim poziomie, który obniża import w relacji do eksportu i sprawia, że dochody z eksportu są oszczędzone, a nie przeznaczone w całości na import (w pewnym uproszczeniu).

Skąd ten wzrost oszczędności? Jest kilka powodów. Przede wszystkim, Polska odzyskuje przez to tzw. równowagę zewnętrzną, czyli redukuje dług zagraniczny. Jest on wciąż dość wysoki i wynosi ok. 59 proc. w relacji do PKB. Ponadto, zmienia się struktura demograficzna ludności. Spada udział ludzi młodych, którzy nie oszczędzają, a rośnie udział ludzi w wieku 35-50 lat, którzy osiągają maksimum swoich życiowych dochodów. Innym powodem rosnących oszczędności może być niższa skłonność firm do inwestowania. Przedsiębiorstwa osiągają dobrą zyskowność, ale ich wydatki kapitałowe nie rosną tak szybko jak zyski.

Wracam do tematu kursu walutowego. Jeżeli wzrost nadwyżki handlowej wynika z poprawiającej się konkurencyjności firm w Polsce, to powinniśmy obserwować umocnienie złotego. Firmy są coraz bardziej wydajne, popyt na polskie towary rośnie, więc złoty też powinien być mocniejszy. Jeżeli jednak spojrzymy na wzrost salda handlowego jako skutek dostosowania stopy oszczędności w kraju, to inaczej powinniśmy też patrzeć na rolę kursu walutowego. Kurs nie tyle reaguje na zmiany konkurencyjności polskiej gospodarki, co pomaga podtrzymać dodatnie saldo handlowe.

Dlatego wyjaśnienia nadwyżki handlowej przez oszczędności pozwala lepiej zrozumieć zachowanie złotego w ostatnich latach. Złoty nie umacniał się mimo wysokiej dynamiki eksportu, ponieważ obecny – relatywnie słaby – kurs złotego pomaga gospodarce w podtrzymaniu wysokiej stopy oszczędności. Z tego też powodu oczekiwania, że wysokie saldo handlu umocnią walutę, notorycznie się nie sprawdzały. I mogą nie sprawdzić też w najbliższym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ignacy Morawski

Polecane