Otwarte od poniedziałku centra handlowe znów tętnią życiem. Robienie zakupów wygląda jednak inaczej niż w czasach przed epidemią. Dystans, dezynfekcja rąk i maseczki mają chronić klientów i personel sklepów przed zakażeniem. Wszędzie, gdzie było to technicznie możliwe, pojawił się stały nawiew świeżego powietrza. Serwis sprzątający na bieżąco odkaża korytarze, toalety, windy oraz klamki, poręcze i przyciski. Najbardziej dokuczliwe obostrzenia dotyczą salonów odzieżowych. Przymierzalnie ubrań są albo niedostępne, albo dokładnie czyszczone po każdym kupującym. Zyskują na tym dostawcy profesjonalnych środków czystości, artykułów higienicznych i maszyn czyszczących. Obecnie nie nadążają z obsługą klientów biznesowych, w tym dużych sieci detalicznych.

— Popyt na środki czystości jest tak duży, że stanowi ogromne wyzwanie dla produkcji, zarówno pod względem dostępności komponentów, jak również samej logistyki wytwarzania i transportu — potwierdza Marek Krzemieniewski, prezes firmy Fair Play Plus.
Nie można jednak polegać tylko na branży utrzymania czystości. W sukurs powinny jej przyjść przedsiębiorstwa, które specjalizują się w technologiach ekologicznych — inaczej nawet krótka wizyta w hipermarkecie bądź butiku modowym może skończyć się dla Kowalskiego chorobą. Co do tego nie ma wątpliwości Arkadiusz Primus, prezes spółki Investeko. Jak zaznacza, ciągła dezynfekcja półek sklepowych i innych powierzchni jest ważna, lecz nie wystarczy, jeśli placówka nie zadba o usunięcie odpadów, na których może znajdować się koronawirus lub inne patogeny.
— Piętrzące się plastikowe opakowania, zużyte maseczki, rękawice ochronne i inne pozostałości w dobie pandemii stają się tykającą bombą biologiczną. Obecna sytuacja bezlitośnie obnaża brak metodycznych rozwiązań w gospodarowaniu śmieciami w Polsce. Na szczęście zarządcy dużych placówek wykazują się odpowiedzialnością i stają na głowie, aby zapobiec zagrożeniu epidemiologicznemu — wskazuje Arkadiusz Primus, prezes spółki Investeko.
Czekając na nowe przepisy
Problem z zakaźnymi odpadami potęgują luki w polskim prawie. Obecne regulacje w małym stopniu uwzględniają chorobowykataklizm na większą skalę, co jest teraz ogromną bolączką wielu menedżerów obiektów wielkopowierzchniowych, zarówno galerii handlowych, domów towarowych i hipermarketów, jak też przestronnych hal, dworców i biurowców.
— Decydenci nie mają oparcia w przepisach i procedurach, bo te nie przewidywały światowej pandemii COVID-19. Dopiero powstają odpowiednie metodologie i narzędzia. Tymczasem administratorzy budynków komercyjnych i publicznych działają intuicyjnie, zgodnie z tym, co podpowiada im zdrowy rozsądek. Niemniej potrzebują oni konkretnej, merytorycznej wiedzy i jasnych wytycznych, jak też zupełnie nowych instrumentów technicznych i proceduralnych — podkreśla Arkadiusz Primus.
Odpowiedzią na tę potrzebę jest system gospodarowania odpadami zakaźnymi o nazwie weCare Protection and Waste Management. Został opracowany dla 300 dużych obiektów, na rzecz których Investeko świadczy usługi kompleksowej ochrony środowiska. Z rozwiązania mogą korzystać sieci handlowe, firmy i instytucje publiczne oraz regionalne instalacje przetwarzania odpadów — zwłaszcza że w tych ostatnich odpady często są doczyszczane ręcznie, co zwiększa ryzyko zakażenia. Na czym polega system weCare? Punktem wyjścia jest skoordynowanie procedur, aby skutecznie wpływać na zachowania pracowników i klientów. Wszystko zaczyna się od jasnych komunikatów i prostych narzędzi edukacyjnych, a potem wdraża się pakiet innowacji organizacyjnych, logistycznych i technicznych o różnym stopniu zaawansowania.
— Konieczne jest ustawienie w łatwo dostępnych miejscach dodatkowych, bezpiecznych pojemników na odpady. Kolejnym ogniwem łańcucha są zbiorcze kontenery higienizacyjne, do których będą trafiały śmieci z selektywnej zbiórki. Te specjalne zbiorniki, wyposażone w układy dezynfekcji, wykorzystujące techniki dezintegracji biologicznej, zabezpieczą przed wtórnym zakażeniem pracowników sklepów, firm i służb komunalnych. Częścią systemu weCare jest autorskie rozwiązanie wykorzystujące komorę higienizacyjną — tłumaczy szef Investeko.
Czy naprawdę potrzeba aż tak zaawansowanych działań? Najnowsze analizy, obrazujące skalę obecności patogenów COVID-19, pokazują wyraźnie, że nie można zostawiać spraw ich własnemu biegowi. Naukowcy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego pobrali próbki w miejscach o dużym natężeniu ruchu, takichjak bankomaty, biletomaty i przystanki. Prawie na połowie badanych powierzchni znajdowały się ślady koronawirusa. Warto dodać, że krakowscy uczeni wzięli pod lupę tylko otwarte przestrzenie. Gdyby baczniej przyjrzeli się wnętrzom budynków, takich jak galerie handlowe i lotniska, niechybnie stwierdziliby dużo większe zagrożenie.
Frontem do klienta
Branża czystości łączona jest głównie z biznesem i administracją publiczną. Prezes spółki Fair Play Plus uważa, że to błędny sposób myślenia. Jak wyjaśnia, większość klientów stanowią magazyny, fabryki i sklepy. Niemniej jego sektor dba bezpośrednio o komfort, bezpieczeństwo i zdrowie osób prywatnych.
— Odbiorcą usług firm sprzątających i zajmujących się utylizacją odpadów ostatecznie jesteśmy my wszyscy. Na każdym kroku mamy styczność z efektami ich pracy, dlatego jest to dziedzina warta bacznej uwagi — twierdzi Marek Krzemieniewski.
Wtóruje mu Arkadiusz Primus, który zwraca uwagę, że instytucje i firmy muszą teraz zminimalizować ryzyko wtórne, takie jak kontakt z pozostałościami, na których może czyhać koronawirus.
— W tej sferze nie wolno sobie pozwolić na chybione decyzje tylko dlatego, że potrzebujemy doraźnych rozwiązań — przestrzega szef Investeko.