Sklepy liczą niedzielne straty

Wprowadzenie ograniczeń handlu w niedzielę to 1,8 mld zł strat dla budżetu i ponad 30 tys. mniej etatów — wylicza PwC.

Właściciele sieci sklepów i centrów handlowych drżą na myśl o tym, że tłumy niedzielnych klientów będą trafiały na zamknięte drzwi. We wrześniu Solidarność złożyła w Sejmie obywatelski projekt ustawy, ograniczającej handel w niedzielę. Do jego przyjęcia droga jeszcze daleka, ale przedsiębiorcy już liczą straty.

— W całym sektorze handlu obroty spadną, według naszych szacunków, o co najmniej 9,6 mld zł, a zatrudnienie zmniejszy się o 36 tys. osób. Wpływy budżetowe obniżą się o 1,8 mld zł — uważa Mateusz Walewski, starszy ekonomista PwC.

Koniec spontaniczności

Według PwC, najwięcej osób może stracić pracę w sklepach z segmentu modowego (7,2 tys.) i firmach usługowych, czyli np. ochraniających i sprzątających centra handlowe (10,6 tys.). Sporych zwolnień należy spodziewać się też w segmencie gastronomicznym. Nie pomoże nawet to, że ci, którzy nie zrobią zakupów w niedzielę, zrobią je w inne dni tygodnia. „Spadek obrotów nawet przy przeniesieniu większości zakupów na inne dni i tak może wynieść nawet 9,6 mld zł. Może się tak stać na skutek zróżnicowanego w poszczególnych branżach odsetka zakupówkompulsywnych, czyli takich, gdzie decyzje o zakupach podejmowane są spontanicznie” — głosi analiza PwC. Firma doradcza przygotowała analizę skutków wprowadzenia ograniczeń na zlecenie Polskiej Rady Centrów Handlowych (PRCH), zrzeszającej właścicieli galerii handlowych. PRCH w odpowiedzi na obywatelski projekt też postanowiła zebrać podpisy, tyle że przeciw wprowadzeniu zakazu. Pod koniec listopada w galeriach handlowych zebrano ich 75 tys.

— W niedzielę możliwość działania miałoby nie więcej niż 10 proc. sklepów w obiektach handlowych. Koszty eksploatacji byłyby dzielone na mniejszą liczbę najemców — wzrosłyby około sześciokrotnie. W tej sytuacji należy się spodziewać, że nawet ci najemcy nie zdecydują się na prowadzenie sklepów z niedzielę, więc galerie pozostaną zamknięte — mówi Robert Knap, dyrektor generalny PRCH.

Niedziele z wyjątkami

Prace nad obywatelskim projektem dopiero się rozpoczynają. Skierowano go do komisji polityki społecznej i rodziny, a ta w tym tygodniu przekazała go podkomisji stałej ds. rynku pracy. Związkowcy w projekcie przewidzieli wyjątki dla niektórych niedziel (przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą, a także jednej niedzieli styczniu i trzech w wakacje). Z zakazu byliby też całkowicie zwolnieni przedsiębiorcy samodzielnie prowadzący sprzedaż w swoich sklepach (ale nie franczyzobiorcy), a także stacje benzynowe, kioski z prasą, apteki, sklepy na dworach i lotniskach czy sklepy z pamiątkami. Za naruszenie przepisów ustawy miałaby grozić grzywna, ograniczenie wolności lub pozbawienie wolności do lat dwóch. Przypomnijmy, że handel w niedzielę jest zakazany lub mocno ograniczony w części państw tzw. starej Unii, w tym w Niemczech i Austrii. Żadnych ograniczeń nie ma w 19 z 28 państw UE.

— Nie traktujemy badań i analiz, przygotowanych na zlecenie wielkich sieci, jako wiarygodnego źródła. Polacy od dawna są straszeni negatywnymi skutkami wprowadzenia ograniczeń w handlu w niedzielę. W rzeczywistości jednak trudno oczekiwać spadku zatrudnienia, skoro już dziś sieci handlowe mają problemy ze znalezieniempracowników, a w największych miastach chętnych do pracy w handlu nie można znaleźć już nie tylko wśród Polaków, ale i wśród Ukraińców. Trudno też oczekiwać spadku obrotów.

— Polacy nie będą chodzili głodni i bez ubrań dlatego, że w niedzielę część sklepów będzie zamknięta, po prostu zrobią zakupy w inne dni. Sądzę, że pracodawcy lepiej by zrobili, gdyby zamiast wydawać pieniądze na stronnicze analizy, przeznaczyli je na wynagrodzenia dla pracowników — mówi Alfred Bujara, przewodniczący Prezydium Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ Solidarność i szef komitetu inicjatywy ustawodawczej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Sklepy liczą niedzielne straty