Słabe prognozy dla NYSE. To dobrze

Zagraniczni analitycy przewidują, że amerykańska giełda wzrośnie w tym roku o 6,4 proc. To najbardziej zachowawcza prognoza od 2005 r.

Eksperci obstawiający powrót hossy wskazują na utrzymywane przez Rezerwę Federalną niskie stopy procentowe, które zwiększają atrakcyjność inwestowania w akcje. Liczą też na rekordowe (i cały czas zaskakujące rynek na plus) zyski amerykańskich przedsiębiorstw oraz dalszą poprawę danych z największej gospodarki świata.

— Stoimy u progu kolejnej wielkiej hossy. To jest możliwe dzięki przeobrażeniom, jakie amerykańskie przedsiębiorstwa przeszły w ciągu ostatnich 10 lat — ocenia Brian Belski, główny strateg nowojorskiego banku inwestycyjnego Oppenheimer & Co.

Europa straszy

Nie zgadza się z nim Adam Parker z banku Morgan Stanley, którego zeszłoroczna prognoza okazała się najtrafniejsza spośród wskazań wszystkich strategów.

Jak przewiduje, wskaźnik S&P500 2012 zakończy rok 7,2-procentowym spadkiem. Presję na wyceny spółek jego zdaniem wywierać będą niepewność związana z wynikami wyborów prezydenckich w USA oraz obawy o wzrost gospodarczy w Chinach. Jak podkreśla, z radarów inwestorów szybko nie zejdzie też europejski kryzys zadłużeniowy.

Najbliższe miesiące mogą się okazać dla Europy kluczowe. Naciskane przez rynki kraje z obrzeży strefy euro właśnie wtedy będą musiały wykupić największe ilości długu. Inwestorzy swoją uwagę skupiają na Włoszech. Tylko w pierwszym kwartale kraj będzie musiał zrefinansować zadłużenie na kwotę 200 mld EUR. To sprawia, że inwestorzy wciąż niechętnie podejmują ryzyko.

— Kluczowe jest pytanie, czy akcje należy kupować już teraz. Naszym zdaniem najwłaściwszy moment na to dopiero nadejdzie — ocenia Jonathan Golub, strateg banku UBS.

Rozsądne wyceny

Mimo to na rysowanie katastroficznych scenariuszy dla światowych giełd jest już za późno. Niekorzystne wiadomości były uwzględniane w cenach przez wiele lat.

Amerykańskie akcje w ciągu ostatniej dekady dały zarobić (przy reinwestowaniu dywidend) jedynie 3 proc. rocznie. W ostatnich 176 latach tak niska lub jeszcze niższa stopa zwrotu należała do rzadkości. Notowano ją jedynie 16 razy. Dodatkowo wyceny na giełdzie nowojorskiej nie są wygórowane. Wskaźnik cena/zysk dla spółek z indeksu S&P500sięga 12,3.

W ciągu ostatnich 58 lat akcje były tańsze jedynie w 20 proc. przypadków. Papiery udziałowe wydają się jeszcze bardziej atrakcyjne, jeżeli porównać ich dochodowość z rentownością obligacji. Jak oblicza bank Nomura, za lokowanie pieniędzy w akcjach zamiast w obligacjach rządowych stroniący od podejmowania ryzyka inwestorzy żądają największejpremii od przynajmniej 21 lat, jeśli nie liczyć kilku miesięcy podczas poprzedniego kryzysu.

Strach ustępuje

Dobrą miarą panującego na rynkach strachu jest według banku ilość akcji globalnie wyprzedawanych przez inwestorów zagranicznych. Z równie silną wyprzedażą zagranicznych aktywów jak obecnie mieliśmy na świecie do czynienia w ostatnich 25 latach jedynie w czasie krachów z lat 1987 i 2008. W obu przypadkach koniec zawirowań oznaczał początek nowej hossy.

Czy i tym razem moment zwrotny jest już na wyciągnięcie ręki? Jako barometr służyć może panująca na rynkach zmienność. Im jest większa, tym zachowania inwestorów bardziej opierają się na emocjach. W ostatnich 9 miesiącach amerykański wskaźnik S&P500 codziennie zyskiwał bądź tracił przeciętnie aż 1,3 proc. Jego dzienne wahania były zatem aż dwukrotnie większe niż przeciętnie w ciągu ostatniego półwiecza.

Od kilku miesięcy inwestorom jest jednak coraz łatwiej powściągnąć emocje. Odzwierciedlający oczekiwaną zmienność cen amerykańskich akcji wskaźnik VIX spadł od szczytu zanotowanego w czasie sierpniowego krachu już o 57 proc. Ostatnim razem nazywany „indeksem strachu” wskaźnik spadł tak mocno po okresie podwyższonej nerwowości w październiku 2010 r. Wtedy rynki zaczynały falę wzrostową po spowodowanej greckimi problemami korekcie. Czy tak stanie się i tym razem, pokaże czas.

+8,4%

O tyle rośnie z reguły (70-procentowe prawdopodobieństwo) S&P500 w roku wyborów prezydenckich w USA. A te już jesienią. Jednym z kandydatów jest urzędujący Barack Obama.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Słabe prognozy dla NYSE. To dobrze