Śledczy prześwietlą co mówił Marek Sawicki

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 17-08-2012, 07:00

Prokuratura w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące byłego ministra rolnictwa. Sprawa dotyczy jego zeznań przed białostockim sądem.

Dymisja z funkcji ministra rolnictwa nie rozwiązała problemów Marka Sawickiego. Polityk PSL będzie musiał tłumaczyć się przed organami ścigania. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku wszczęła bowiem śledztwo w sprawie podejrzenia składania fałszywych zeznań przez byłego ministra. „Przedmiotem postępowania będzie ocena wiarygodności zeznań złożonych przez ówczesnego ministra rolnictwa i rozwoju wsi i ma związek z wpływaniem na zatrudnienie osoby w terenowym oddziale Agencji Rynku Rolnego w Białymstoku” — stwierdziła w wydanym komunikacie białostocka prokuratura.

Wszczęcie śledztwa to efekt ujawnionego w lipcu przez „Puls Biznesu” nagrania rozmowy Władysława Łukasika, byłego szefa Agencji Rynku Rolnego, z Władysławem Serafinem, szefem kółek rolniczych. Były prezes ARR twierdzi, że Marek Sawicki skłamał zeznając jako świadek w prowadzonym przez białostockich śledczych postępowaniu dotyczącym nieprawidłowości przy zatrudnianiu i zwalnianiu pracowników ARR.

„Słuchaj, w Białymstoku to ja mu kryję, kurde, dupę po prostu. Ja tam pół milimetra nie zawiniłem” — przekonywał Władysława Serafina były szef ARR. Oprócz tego podczas rozmowy pokazał dokumenty rzekomo obciążające ministra w tej sprawie.

Śledztwo prowadziła Prokuratura Okręgowa w Białymstoku. W 2009 r. skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Władysławowi Łukasikowi i innemu szefowi ARR Bogdanowi T. Prokuratura zarzuca im wydawanie w 2008 r. poleceń zatrudniania bądź zwalniania konkretnych osób Andrzejowi S., ówczesnemu szefowi białostockiego oddziału ARR. Miało to się odbywać wbrew ustawie o ARR i organizacji rynków rolnych. Podczas postępowania minister Sawicki zaprzeczał kilkakrotnie, aby naciskał na oskarżonych prezesów ARR w celu zatrudnienia konkretnych osób. Chodziło m.in. o działacza PSL, który był przed laty uczniem Marka Sawickiego w Sokołowie Podlaskim i mieszkał w sąsiedniej miejscowości. Minister przyznał tylko, że kilka razy rozmawiał z tą osobą o jej "planach i problemach" oraz poszukiwaniu pracy.  Podkreślał jednak, że nie rozmawiał na temat jego zatrudnienia w ARR.

W czwartek nie udało nam się uzyskać komentarza Marka Sawickiego. W połowie lipca, tuż po wybuchu afery, polityk PSL w rozmowie z "PB" tłumaczył jednak, że nie ma sobie nic do zarzucenia.

- Jestem spokojny o zeznania. Wiem, że mówiłem prawdę - podkreślał Marek Sawicki.

Za składanie fałszywych zeznań grozi do trzech lat więzienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu