Słono zapłacimy za zmarnowany czas

opublikowano: 22-11-2018, 22:00

Polska może nie osiągnąć 15 proc. udziału energii ze źródeł odnawialnych — alarmuje NIK. Podobnie uważa GUS. Może nas to kosztować nawet 8 mld zł. Resort energii jednak nie widzi zagrożenia

Z danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych wynika, że w 2017 r. moc zainstalowana w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym (KSE) wynosiła 43,4 GW, w tym 34,2 GW przypadało na elektrownie zawodowe. Wśród nich dominowały źródła na węgiel kamienny (20,2 GW) i brunatny (9,3 GW).

W Ministerstwie Energii, do którego zasadniczo adresowane są
wnioski z raportu, fakty ustalone przez NIK i GUS nie robią większego wrażenia
i nadal najwyraźniej wierzą, że „jakoś to będzie”. Niestety nie brzmi to
wiarygodnie — uważa Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki
Odnawialnej.
Wyświetl galerię [1/2]

POWÓD DO NIEPOKOJU:

W Ministerstwie Energii, do którego zasadniczo adresowane są wnioski z raportu, fakty ustalone przez NIK i GUS nie robią większego wrażenia i nadal najwyraźniej wierzą, że „jakoś to będzie”. Niestety nie brzmi to wiarygodnie — uważa Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej. Fot. Marek Wiśniewski

Kosztowne transfery

Jak podaje Urząd Regulacji Energetyki (URE), na koniec pierwszego półrocza 2018 r. zainstalowana moc OZE wynosiła w Polsce 8584 MW i była o 46 MW większa niż na koniec 2017 r. Z informacji opublikowanych przez regulatora wynika, że to rezultat wzrostu mocy instalacji słonecznych (o 23 MW), wiatrowych (o 26 MW), biogazu (o 5 MW) i spadku w elektrowniach wodnych (o 9 MW). Jak zaznacza URE, zmiany mocy zainstalowanych w latach 2017 i 2018 mogą wynikać z aktualizacji decyzji koncesyjnych.

Liderem w segmencie OZE (Odnawialnych Źródeł Energii) nadal jest generacja wiatrowa — 68 proc. Jej moc na koniec czerwca 2018 r. wynosiła 5874 MW. Na drugim miejscu były źródła biomasowe z udziałem 15,8 proc. — 1363 MW. Na trzecim elektrownie wodne z udziałem około 11,4 proc. — 979 MW.

W Polsce jeszcze w 2013 r. wkład energii z OZE wynosił 11,4 proc. i wydawało się, że osiągniemy obowiązkowy, minimalny cel 15 proc. udziału energii z OZE w całkowitym zużyciu energii brutto. Potem było już gorzej. Komisja Europejska ostrzegała nas, że możemy mieć kłopoty.

W 2017 r., według Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), wkład OZE spadł do 11 proc. Oznacza to, że w 2020 r. może nam zabraknąć aż 4 proc. do wypełnienia zobowiązania. W konsekwencji Polska będzie musiała dokonać statystycznego transferu energii z OZE z państw członkowskich, które mają nadwyżki. Koszty tego transferu mogą wynieść nawet 8 mld zł.

Niestabilne otoczenie

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) w raporcie opublikowanym 15 listopada 2018 r. wskazuje, że na rozwój energetyki odnawialnej negatywnie wpływały m.in.: brak konsekwentnej polityki państwa, opóźnienia w wydawaniu przepisów wykonawczych oraz brak stabilnego i przyjaznego otoczenia prawnego, zapewniającego bezpieczeństwo i przewidywalność inwestycji w OZE.

Zmienność i niepewność regulacji, a także skomplikowane przepisy wymagające interpretacji nie służyły wzrostowi zaufania inwestorów, przekładającego się na rozwój inwestycji w sektorze. Wystarczy tylko przypomnieć to, co się działo wokół wiatraków — zawirowania wokół ustawy odległościowej i podatków.

Wszystkie skontrolowane przez NIK spółki ograniczyły lub zaniechały realizację planowanych inwestycji w działające lub nowe źródła wiatrowe.

— Dzisiejszą moc energetyki wiatrowej tworzyliśmy kilkanaście lat. Nie jesteśmy w stanie budować pod presją czasu ze względu na pogodę, moce przerobowe firm czy konieczność wcześniejszego zamówienia turbin wiatrowych. Nawet z kompletem uzgodnień i decyzji proces inwestycyjny potrwa 2-3 lata, a rozpoczęty całkiem od zera wymaga siedmiu lat — podkreśla Michał Kaczerowski, prezes firmy doradczej Ambiens.

Brakuje refleksji

Według NIK, w latach 2015-17 nie było konsekwentnej polityki państwa wobec OZE. Nie przygotowano lub nie nowelizowano odpowiednich dokumentów. Na przykład Polityka energetyczna Polski do 2030 r., która powinna zawierać spójną, kompleksową koncepcję rozwoju polskiej energetyki,w tym OZE, nie była aktualizowana od 2009 r. Mimo obowiązku przedkładania przez ministra energii (poprzednio ministra gospodarki) każdego roku informacji o realizacji polityki energetycznej Polski, ostatni przyjęty przez Radę Ministrów dokument dotyczył 2012 r.

Jak zauważa Izba, negatywnym zjawiskiem jest zmniejszenie liczby wniosków o udzielenie koncesji na wytwarzanie energii elektrycznej w instalacjach OZE (m.in. małe elektrownie wiatrowe, mikrobiogazownie, systemy fotowoltaiczne, kolektory słoneczne, kotły na biomasę, gruntowe pompy ciepła). W 2016 r. złożono o ponad 60 proc. mniej wniosków o wydanie koncesji niż w 2015 r.

— Niestety raport trafił na niesprzyjający moment. Zapewne znaczna część uczestników rynku nigdy do niego nie dotrze. Znacznie nośniejsza medialnie okazała się sytuacja w systemie bankowym. Ale raport może też zwiastować podobne kłopoty na styku państwowej energetyki (silnie regulowanej) i prywatnych (na razie) wytwórców energii z OZE — mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Minister nie dostrzega problemu

We wnioskach do ministra energii NIK wskazał konieczność aktualizacji Polityki energetycznej Polski, w której zawarta będzie kompleksowa polityka wobec OZE, stosowanie rozwiązań prawnych i organizacyjnych zwiększających bezpieczeństwo i przewidywalność inwestycji, dających szanse na świadome przygotowanienowych projektów, wydawania rozporządzeń o cenach referencyjnych z odpowiednim wyprzedzeniem, ustalania co najmniej rocznych harmonogramów aukcji i konsekwentne ich przeprowadzanie.

— Ustalenia NIK i GUS powinny się przełożyć na konkretne działania naprawcze resortu energii, ale nic tego nie zapowiada. Odpowiedź ministerstwa, że dzięki licznym działaniom obecnego rządu udało się nadrobić opóźnienia w sektorze energetyki odnawialnej i przyspieszyć jego rozwój jest kuriozalna. To lekceważenie NIK. Nie odnosi się do konkretnych wniosków — irytuje się Grzegorz Wiśniewski.

Uważa, że w świetle raportów NIK i GUS oraz zwykłego zdrowego rozsądku nie brzmi to wiarygodnie. Ministerstwo nie podało też, jakimi sposobami i jakim kosztem dla odbiorców energii i nabywców biopaliw oraz dla podatników zrealizuje zobowiązania na 2020 r. w zakresie udziałów energii z OZE. Urząd Regulacji Energetyki opublikował w 21 listopada 2018 r. wyniki ostatnich aukcji dla OZE.

— Potwierdzają one ogólnoeuropejską tendencję do równania cen energii wytwarzanej w OZE z ceną energii konwencjonalnej, czego dowodem jest średnia cena, jaką zaoferowały duże lądowe instalacje wiatrowe. Niewielki udział dodatkowych instrumentów wsparcia potwierdza, że energia odnawialna staje się coraz bardziej konkurencyjna i winna stanowić istotny składnik polskiego miksu energetycznego — skomentował w komunikacie Maciej Bando, prezes URE.

Według prezesa, analiza wyników aukcji z lat 2016-18 świadczy o tym, że Polska nie wykona swoich zobowiązań.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Słono zapłacimy za zmarnowany czas