Sotheby’s ma odpowiedźna pytanie, jak żyć

„Dzisiejsze życie” to tytuł aukcji, ale w katalogu widać wyraźnie, że to jedna z lepszych wersji dzisiejszego życia, jaką można sobie wyobrazić

W tym tygodniu na licytację wystawiony zostanie cały zestaw przedmiotów, którymi śmiało otoczyć mógłby się dobrze zorientowany kolekcjoner. Na obrazy, grafiki i fotografie warto jak zawsze zwrócić uwagę, ale w tym przypadku katalog posłuży nam jako najlepszy podręcznik współczesnego wzornictwa. Inwestycją może być nawet zrobione kilka lat temu krzesło, ale dobrze wiedzieć, jak odróżnić wąską edycję projektanta od szerokiej oferty okazyjnie sprzedawanych mebli inspirowanych.

W CENIE:
Zobacz więcej

W CENIE:

Estymacja „Banquete” (na fot. z lewej) dochodzi do 30 tys. USD (114 tys. zł). Krzesło braci Campana wprowadzono na rynek w 2002 r. w ilości 150 sztuk. Tańszy (5-7 tys. USD) jest egzemplarz fotela z podnóżkiem, zaprojektowanego przez braci Eamsów. Soyheby's

Świeża krew

Kolekcjonowanie rzemiosła najczęściej kojarzymy chyba z trudną do nazwania mieszaniną antyków w różnych stylach, stłoczoną na tle wzorzystych, ale mocno zakurzonych tapet. Kategoria jest jednak na tyle szeroka, że poza epokowymi serwantkami można do niej zaliczyć nawet przedmioty, które są produkowane dalej w niezmienionej formie.

Jeśli natrafimy np. na jeden z dobrze zachowanych wczesnych egzemplarzy fotela, który wystawiany jest od lat w muzeum jako ikona wzornictwa, jego wartości z pewnością nie obniży fakt, że w designerskich sklepach zamówić można ten sam model, tylko nowy. Kiedy natomiast okazuje się, że produkcja została już dawno wstrzymana albo nawet została zaplanowana jako bardzo ograniczona seria, projekt znanego autora — o ile udało mu się przetrwać w nienaruszonym stanie — stanowi alternatywną inwestycję chyba już z definicji.

Wystawiona na aukcję para foteli duńskiego architekta Philipa Arctandera wykonana została z owczego futra i brzozowego drewna — nie przypomina więc ociekających zdobieniami cennych eksponatów z baroku, ale z uwagi na to, że komplet jest oryginalny i datowany na 1944 r., jego estymacja dochodzi do 30 tys. USD (114 tys. zł). Lata 40. to na nowoczesny design bardzo wcześnie, ale żeby takie meble były wartościowe, wcale nie muszą być aż tak stare.

Taką samą estymację ma np. krzesło „Banquete” braci Campana wprowadzone na rynek w 2002 r. w ilości 150 sztuk. Trudno dziwić się cenie, bo każdy z numerowanych egzemplarzy składa się z metalowego stelaża i całej gromady pluszowych zwierzątek, które ewidentnie odpowiadają w tym projekcie i za siedzisko z oparciem, i za miłe towarzystwo.

Pomniki naszych czasów

Poza nazwiskami duńskich czy brazylijskich projektantów w katalogu pojawiają się też autorzy, na których elementarz współczesnego designu mógłby się z pewnością opierać. Jeśli któremuś z inwestorów trudno jeszcze skojarzyćz czymkolwiek postać Le Corbusiera, pozycja szacowana na 8-12 tys. USD (30-45 tys. zł) będzie z pewnością dobrą ilustracją.

Wyceniana na tyle szafka na pierwszy rzut oka byłaby nic nie warta — sprawiające liche wrażenie półki z drewna częściowo zasłonięte są przez proste kawałki białego tworzywa. Na to, że pochodzący z 1965 r. tanio wyglądający mebel osiągnąć może taką cenę, składa się natomiast kilka podstawowych czynników. Pierwszy z nich to nazwisko, drugi to oryginalność, a trzeci to stopień, w jakim praca wpisuje się w daną stylistykę.

Nie mamy więc do czynienia z byle jakim na dzisiejsze warunki regałem, ale z projektem, który sam w sobie symbolizować mógłby modernizm, szczególnie że podpisany jest pod nim czołowy dla nurtu twórca.

Estymację tej samej wysokości wyznaczono też dla pewnej bardzo popularnej leżanki, a to nawet jeszcze ciekawsze niż w przypadku szafki, dlatego że z identycznym meblem opuścić możemy niejeden z polskich sklepów. Materac opięty czarną skórą na prostych stalowych nogach, z doczepioną poduszeczką w kształcie walca, to słynna „Barcelona” z końca lat 20. Egzemplarz z Sotheby’s pochodzi z lat 70. i jest w doskonałym stanie, nie wspominając już, że jego projektant Ludwig Mies van der Rohe to jeden z najbardziej znanych architektów XX w.

Jedyne, co w tym ikonicznym zbiorze mogłoby zastanawiać, to towarzyszące nam dziwne wrażenie, że ten sam model zdarzało nam się już mijać w bardziej podrzędnym domu meblowym albo u znajomych, którzy nie chwalili nam się do tej pory inwestowaniem w klasyki designu…

Włoski design z Polski

Projekty najbardziej znane są też najczęściej podrabiane, dlatego wizja czarnej leżanki w wersji ze skaju wcale nie musi być kompletnie nierzeczywista. Najbardziej ordynarnych kopii trudno od razu nie wykluczyć, ale mylące wydawać mogą się już takie, które wcale nie są przesadnie tanie.

W internetowych sklepach bardzo łatwo jest natrafić na „Barcelonę” obitą nie sztuczną tkaniną, ale skórą, starannie dopracowaną w detalach, wręcz lustrzaną kopię oryginału, ale nie za kilkadziesiąt, lecz za kilka tysięcy złotych.

Skoro mebel podpisany jako inspirowany stanowi dokładne odtworzenie zarówno w formie, jak i w użytych materiałach, może wydawać się rozsądnym wyborem. Nie można wyobrazić sobie jednak gorszego błędu inwestora — współczesna produkcja bez certyfikatu zgodności z wersją projektanta jest zwyczajnie bezwartościowa, trudno założyć przecież, że ktoś odkupiłby od nas drożej leżankę, którą za kilka tysięcy kupi sobie przez internet.

Równie często twórczych inspiracji dostarcza też symboliczny fotel z podnóżkiem zaprojektowany przez Charlesa i Ray Eamesów. Wartość egzemplarza z lat 70. szacowana jest w Sotheby’s na 5-7 tys. USD (19-27 tys. zł), ale w przeciwieństwie do większości kopii wystawiony model wykonany jest ze specjalnej palisandrowej sklejki, uzupełnionej tradycyjnie o czarną skórę. Bez wątpienia można też stwierdzić, że to jeden z kluczowych luksusowych projektów lat 50., który znana para wizjonerów tworzyła przez wiele lat, a rynek zbytu oryginalnych wersji jest w związku z tym międzynarodowy.

Żeby jednak katalog nie okazał się nużąco podręcznikowy, można znaleźć w nim też inwestycję wymagającą trochę więcej zaangażowania — stół najprostszy z możliwych, z prostokątnym blatem z drewna i czterema nogami ze stali. Estymacja kończy się na 5 tys. USD (19 tys. zł) dlatego, że pochodzi ze szkoły dla architektów w Kopenhadze. Uderzająca zwyczajność ma nad palisandrową sklejką taką nieocenioną przewagę, że najbardziej zuchwały złodziej raczej nie ukradłby naszej lokaty, nawet jeśli miałby spędzić na plądrowaniu naszego mieszkania wyjątkowo dużo czasu.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Alternatywne / Sotheby’s ma odpowiedźna pytanie, jak żyć