Spadki cen surowców dobrze wróżą GPW

Kamil Zatoński
opublikowano: 2008-08-06 00:00

Ropa poniżej 120 USD/b. Polskie firmy i rafinerie mogą odetchnąć

przecena surowców wczoraj na chwilę została powstrzymana, ale wcześniej zarówno miedź, jak i ropa naftowa spadły do poziomów nienotowanych od dawna. Analitycy wieszczą dalsze spadki, co akurat dla warszawskiego rynku stanowi dobrą informację. Wyjątek jest jeden, ale za to jaki. To KGHM z prawie 9-procentowym wpływem na wartość indeksu WIG20. Z drugiej jednak strony połączenie spadku cen ropy i metali z ewentualnym umocnieniem dolara, powinno poprawić nastroje na światowych giełdach, a jednocześnie przynieść ulgę całej grupie naszych firm, z rafineriami (w sumie mają 11,3-procentowy udział w portfelu blue chipów) na czele.

Od szczytu, zanotowanego w połowie lipca, cena baryłki ropy oddaliła się o jakieś 20 proc. W tym czasie kurs Lotosu wzrósł o 3,6 proc., a Orlenu o 2,4 proc. To znacznie słabiej od rynku, bo WIG20 zyskał w tym czasie 9,5 proc. Wczoraj cena baryłki ropy brent zeszła nawet poniżej 120 USD, co analitycy tłumaczą obawami o zmniejszenie popytu ze strony słabnącej gospodarki USA. Mogą to być również pierwsze skutki częściowego zniesienia subsydiów do cen benzyny na rynkach azjatyckich. Na potwierdzenie tego trzeba będzie poczekać, ale jeśli tak się stanie, odwrócenie trendu w cenie ropy powinno być trwałe. Dodatkowo wzmocni je wzrost kursu dolara, który wczoraj wyraźnie zyskiwał do euro.

Akcjonariusze polskich rafinerii nie powinni jednak popadać w hurraoptymizm. Cena ropy jest bowiem na poziomie średniej z drugiego kwartału, a kurs USD/PLN jest wciąż od tej średniej o 10 groszy niższy. Otoczenie makroekonomiczne jest więc jeszcze bardziej niekorzystne niż w poprzednim okresie, który — w opinii analityków — zakończy się raczej słabymi rezultatami obu firm. Według średniej prognoz siedmiu biur maklerskich, Orlen zwiększy przychody o 30 proc., do 21 mld zł, zysk operacyjny o 5,7 proc., do 1,36 mld zł, a zysk netto o 12,3 proc., do 1,25 mld zł. Lotos miał natomiast wypracować 4,1 mld przychodów (+33 proc.), 310 mln zł zysku operacyjnego (+22 proc.) i 276 mln zł czystego zysku (wzrost o 18 proc.).

Wzrost zysku cieszy, ale przyczyniła się do tego księgowość. Przeszacowano wartość zapasów (tzw. efekt LIFO). W przypadku Orlenu szacowane są one na 0,9-1,2 mld zł, wobec blisko 600 mln zł przed rokiem, a w Lotosie na 140-225 mln, wobec 129 mln zł przed rokiem. Do tego dochodzą zyski finansowe z rewaluacji pożyczek, zaciągniętych w walutach (PKN) czy zabezpieczeń ryzyka kursowego (Lotos). Na podstawowej działalności, która, w przeciwieństwie do przeszacowania zapasów, przynosi gotówkę, było już dużo gorzej. Zwłaszcza w Orlenie, który notował niższe marże rafineryjne. Według analityków, dopiero wyraźny spadek ceny ropy (choćby poniżej 100 USD za baryłkę) i wzrost kursu dolara (np. do 2,20 zł) mógłby przełożyć się na osiąganie przez polskie rafinerie bardziej przekonujących wyników. Niestety, na to na razie się nie zanosi.