Czytasz dzięki

Stalowa lawa znów wypłynie z Krakowa

Nieco ponad dwa miesiące od wygaszenia AMP znów uruchamia wielki piec w Małopolsce. Sprzyja temu koniunktura.

ArcelorMittal Poland (AMP) postanowił w listopadzie 2019 r. wygasić wielki piec i stalownię w Krakowie. Teraz znowu je uruchamia. Wznowienie produkcji planuje w połowie marca, ale ostateczny termin zależy od czasu potrzebnego na przygotowania.

AMP uruchomi piec w Krakowie, ponieważ musi wyłączyć i zmodernizować urządzenie w Gandawie oraz uzupełnić produkcję w innych zakładach ArcelorMittal Europe.
Zobacz więcej

Kraków zamiast Gandawy

AMP uruchomi piec w Krakowie, ponieważ musi wyłączyć i zmodernizować urządzenie w Gandawie oraz uzupełnić produkcję w innych zakładach ArcelorMittal Europe.

— Decyzja o ponownym uruchomieniu instalacji wynika z konieczności dostarczenia slabów, czyli półproduktów, do huty ArcelorMittal w Gandawie w Belgii, gdzie rozpocznie się remont wielkiego pieca — mówi Marc De Pauw, dyrektor generalny AMP.

Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, ma nadzieję, że i po zakończeniu modernizacji w belgijskim zakładzie krakowski piec będzie funkcjonował. Wielokrotne czasowe wygaszanie i uruchamianie mogłoby niekorzystnie wpływać na parametry techniczne. Podjęciu decyzji o wznowieniu produkcji sprzyja koniunktura.

— Od początku stycznia obserwujemy znaczny wzrost popytu na wyroby stalowe. Portfele zamówień na blachy są wypełnione już do końca marca. Obecnie nie da się jej kupić na rynku, można zakontraktować dostawy najwcześniej na kwiecień — mówi Stefan Dzienniak.

„PB” już kilka tygodni temu pisał, że w grudniu wzrosły zamówienia na pręty i inne wyroby długie dla budownictwa. Wówczas jednak zakładano, że wynika to głównie z konieczności uzupełnienia przez klientów zapasów, choć dostawcy podkreślali też, że mają sporo zamówień od deweloperów. Stefan Dzienniak uważa, że obecnie obserwowany popyt jest efektem m.in. łagodnej zimy, pozwalającej na ożywienie w budowlance. W ślad za zwiększeniem zamówień podąża wzrost cen.

— Klienci najwyraźniej uznali, że taniej nie będzie, choćby dlatego, że rosną koszty energii. Nie zwlekają więc z zakupami wyrobów hutniczych — dodaje Stefan Dzienniak.

Na rynku stalowym coraz częściej pojawiają się też prognozy dotyczące ustabilizowania sytuacji w Niemczech. Kryzys w tamtejszej branży motoryzacyjnej był bowiem jednym z powodów zastoju z polskim hutnictwie, dla którego niemieckie zakłady są ważnymi klientami. Z powodu wystąpienia w Chinach koronawirusa utrudniony może być import wyrobów stalowych, który będzie poddany bardziej skrupulatnym i długotrwałym kontrolom. Klienci mogą obecnie chętniej zamawiać towar u europejskich producentów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane