Kształtowanie się korelacji pomiędzy indeksem S&P500 oraz dolarem, surowcami i rentownościami obligacji USA wskazuje, że w najbliższych miesiącach i kwartałach możliwe są dwa scenariusze, powiedział Barry Bannister w webcaście dla klientów. Albo na giełdzie nowojorskiej wróci hossa, czemu towarzyszyło będzie odbicie na rynkach surowcowych, osłabienie dolara i zwyżki rentowności obligacji, albo zapanuje giełdowa bessa, surowce dalej będą tracić przy jednocześnie umacniającym się dolarze i obligacjach.
- Albo uda się odwrócić tendencje deflacyjne w globalnej gospodarce, albo będziemy mieli do czynienia z wybuchem kryzysu niewypłacalności. Do pozytywnego scenariusza potrzeba przyspieszenia globalnego wzrostu. Bez tego indeks S&P500 nie ma potencjału zwyżek – zauważał Barry Bannister, strateg rynku akcji w Stifel.
Argumentem za pozytywnym scenariuszem jest to, że widać już oznaki budowania szczytu w notowaniach dolara wobec 25 partnerów handlowych USA. Amerykańska waluta ma za sobą siedem lat tendencji wzrostowej, a w ostatnich miesiącach lawinowo umacniała się wobec walut zadłużonych w dolarze krajów emerging markets, co groziło załamaniem ich gospodarek. Tymczasem od prawie 40 lat cykle w notowaniach dolara zawsze kończyły się po około 7 lat, zauważa specjalista. Z modelu przygotowanego przez specjalistę wynika, że nawet przy utrzymaniu indeksu dolara na obecnym poziomie ceny ropy powinny odbić się o 15 proc. i właśnie taki zakres zwyżek zakłada jego scenariusz bazowy.
- Jeżeli dzięki przyspieszeniu dynamiki globalnego produktu notowania walut rynków wschodzących do dolara i ceny ropy odbiją się, to będziemy mieli do czynienia z pozytywnym scenariuszem. Jeśli nie, deflacja będzie rozlewała się po świecie, Chiny dołączą do wyścigu konkurencyjnych dewaluacji, euro i jen będą rozchwytywane, dolar umocni się gwałtownie, zyski spółek spadną i będziemy mieli kłopoty. Dramatycznie potrzebujemy wzrostu globalnego produktu i dlatego ta stabilizacja jest taka nerwowa. Mimo to jesteśmy optymistami i stawiamy na cykliczne zwyżki aktywów ryzykownych – podsumowywał Barry Bannister.
