Stoczniowy exodus

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 16-01-2009, 00:00

Trzy czwarte szczecińskich

Odprawy i wynagrodzenia pochłoną od 465 do 650 mln zł

Trzy czwarte szczecińskich

stoczniowców chce odejść.

Mniej chętnych

jest w Gdyni. Wolą

modlić się o inwestora.

Dziś mija pierwszy tydzień zapisów dla stoczniowców chcących skorzystać z programu dobrowolnych odejść. Ci, który zapiszą się do odejścia do 26 stycznia, mogą otrzymać od 20 do 60 tys. zł netto. Jeśli zapiszą się w kolejnych miesiącach, kwoty będą niższe.

Szturm w Szczecinie

Po odprawy tłumnie ruszyli pracownicy Stoczni Szczecińskiej Nowa (SSN).

— Z 4 tys. uprawnionych stoczniowców zgłosiło się około 3 tys. — mówił "PB" w środę po południu Artur Trzeciakowski, prezes SSN.

Wczoraj szturm na kadry był nieco mniejszy, bo około 600 osób wykorzystuje zaległe urlopy albo jest "na postojowym" czy zwolnieniu lekarskim.

Nieco wolniej do odejścia zapisuje się załoga Stoczni Gdynia.

— Do działu personalnego wpłynęło około 10 proc., czyli ponad 500 wniosków o odejście, ale zgłoszenia zbierają także szefowie wydziałów, więc można oszacować, że chętnych jest 1,5-2,0 tys. —mówi Marek Lewandowski, rzecznik Solidarności Stoczni Gdynia.

Prognozuje jednak, że po namyśle do odejścia zgłosi się 100 proc. uprawnionych.

— Wiele osób jest w wieku przedemerytalnym. Mają mnóstwo pytań związanych z pobraniem odprawy czy przejściem na emeryturę. Potrzebują czasu do zastanowienia. Jest spora grupa pracowników, którzy w stoczni przeszli szkolenia i muszą odpracować zainwestowane w nich pieniądze. Niektórzy kalkulują, czy bardziej opłaca im się odejść teraz i wziąć odprawę, czy pracować i mieć wynagrodzenie do końca maja — dodaje Marek Lewandowski.

Do końca maja majątek obu stoczni ma bowiem zostać sprzedany, a przyszli właściciele mogą dobrać sobie nowe załogi. Stoczniowcom trudno uwierzyć, że w tak krótkim czasie i przy kiepskiej koniunkturze znajdą się chętni do kupna majątku i budowy statków.

Modły w Gdyni

W poniedziałek w Gdyni będą modlić się o pozyskanie inwestora.

Odejścia i wynagrodzenia dla stoczniowców będą słono kosztować. W grę wchodzą kwoty od 465 do 650 mln zł, w zależności od tego, kiedy pracownicy będą się zgłaszać i odchodzić ze stoczni.

Na przygotowanie do sprzedaży majątku i bieżące utrzymanie stoczni pieniądze ma zabezpieczyć także Fundusz Restrukturyzacji Przedsiębiorców. Prognozowane wydatki nie powinny przekroczyć 540 mln zł.

Mimo że ustawa zabezpiecza do maja stocznie przed bankructwem, to dotrwanie do tego czasu wcale nie będzie łatwe.

— Zgłaszają się wierzyciele, którzy wiedzą, że wszystkie należności mają być płacone z pieniędzy ze sprzedaży majątku, ale spodziewają się, że im wyjątkowo zapłacimy już. Niektórzy od odzyskania należności uzależniają dostawy — mówi jeden z przedstawicieli stoczni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu