Stop zakazowi cesji wierzytelności

opublikowano: 17-05-2018, 22:00

Małe i średnie firmy tracą na ograniczeniu możliwości dowolnego rozporządzania własną należnością. Ale są pomysły, jak można im pomóc

Wyobraźmy sobie niewielkie przedsiębiorstwo, które dostaje propozycję kontraktu od dużego podmiotu. Pełnia szczęścia, którą przysłania tylko jeden warunek — korporacja zastrzega sobie umieszczenie w umowie zakazu cesji wierzytelności. — Dla małych firm zawarcie kontraktu z renomowanym, dużym odbiorcą pod warunkiem zakazu cesji często oznacza być albo nie być — dzięki niemu mogą być one pewne stałości swojej sprzedaży i rentowności. Nie mają więc wyboru, choć wspomniane obostrzenie może się w ich przypadku wiązać z problemami z płynnością — zauważa Dariusz Steć, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Polskiego Związku Faktorów (PZF).

POTRZEBNA ZMIANA:  Ograniczenie możliwości stosowania zakazu cesji z pewnością poprawiłoby kondycję małych i średnich firm — mówi Dominik Maliszewski, wspólnik w kancelarii prawnej Euler Hermes, Okurowska- -Minkiewicz, Maliszewski.
Zobacz więcej

POTRZEBNA ZMIANA: Ograniczenie możliwości stosowania zakazu cesji z pewnością poprawiłoby kondycję małych i średnich firm — mówi Dominik Maliszewski, wspólnik w kancelarii prawnej Euler Hermes, Okurowska- -Minkiewicz, Maliszewski. Fot. TP

Częsta praktyka

To nie jest odosobniony przypadek.

— Obecnie zakaz cesji, czyli zastrzeżenie umowne polegające na wyłączeniu bądź ograniczeniu możliwości przelewu wierzytelności na osobę trzecią, jest częstą praktyką stosowaną w umowach handlowych — mówi Dominik Maliszewski, adwokat, wspólnik kancelarii Euler Hermes, Okurowska-Minkiewicz, Maliszewski. Umożliwia to artykuł 509 §1 Kodeksu cywilnego, który zezwala na wprowadzanie do umów handlowych zapisów uzależniających zbycie należności przez wierzyciela od zgody dłużnika.

— Duże spółki stosują to rozwiązanie, ponieważ nie chcą być zaskakiwane zmianą wierzyciela, który mógłby okazać się podmiotem równie silnym, jak oni sami — i na przykład wywrzeć presję na terminowe płatności zobowiązań kontraktowych — zwraca uwagę Dominik Maliszewski.

— Rzeczywistość gospodarcza pokazała, że prawo do zakazu cesji jest stosowane w celach, które z pewnością nie były intencją ustawodawców. Pod przykrywką unikania niepewności co do tego, komu należy spłacić należność, dłużnik dzięki takiemu zakazowi uzyskuje uprzywilejowaną pozycję — wtóruje mu Katarzyna Sokola, członek zarządu firmy Indos. Jakub Bińkowski, sekretarz Departamentu Prawa i Legislacji w Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), zrzeszającym małe i średnie firmy, tłumaczy z kolei, że zakaz cesji de facto pozbawia wierzyciela możliwości dysponowania swoją wierzytelnością, a to ogranicza mu wyegzekwowanie świadczenia. Właśnie o to chodzi firmom, które nalegają na umieszczanie tego ograniczenia w umowach.

— Dłużnicy mogą zwlekać z płatnością, dopóki ich wierzyciel własnymi siłami nie wyegzekwuje świadczenia. Grupą najbardziej pokrzywdzoną tymi klauzulami są oczywiście najmniejsze firmy, których zasoby finansowe, osobowe i eksperckie są ograniczone, przez co jest im szczególnie trudno skutecznie domagać się płatności od znacznie większego kontrahenta — mówi Jakub Bińkowski.

Finansowanie kosztem małych

Nie dziwi więc fakt, że zakaz cesji jest stosowany przede wszystkim przez większe firmy w stosunku do znacznie mniejszych kontrahentów. — Sytuacja taka widoczna jest głównie w branży budowlanej, w relacjach dostawców z hipermarketami albo zagranicznymi dyskontami — zwraca uwagę Dominik Maliszewski. W przypadku braku zapłaty wierzyciel nie może sprzedać swojej należności, a będąc na łasce dłużnika, musi się zgadzać na wymuszane przez niego wydłużone terminy płatności i rezygnować z odsetek należnych za opóźnienie. Do tego często dłużnicy uzależniają dokonanie zapłaty od udzielenia dodatkowych upustów.

— W efekcie przedsiębiorstwa zmuszone do finansowania swoich dłużników często same potrzebują pieniędzy na poprawę płynności. A zakaz cesji tego nie ułatwia — trudniej o kredyt, ponieważ nie można przenieść należności na przykład na bank, jako zabezpieczenie kredytu — mówi Katarzyna Sokola.

Trudniej też o faktoring. Przedsiębiorca, który wystawia faktury objęte zakazem cesji, nie może skorzystać z najpopularniejszych form takiego finansowania, czyli faktoringu pełnego i niepełnego jawnego. Nie ma bowiem wtedy możliwości przeniesienia należności na faktora, a to ona jest podstawowym zabezpieczeniem finansującego.

— Aby rozwiązać m.in. ten problem, faktorzy stworzyli usługę faktoringu cichego, czyli bez przelewu wierzytelności. Ma ona jednak więcej cech pożyczki niż klasycznegofaktoringu. Ryzyko faktora jest w tym przypadku większe, więc koszty są wyższe i jest nimi obarczony wyłącznie wierzyciel — mówi Katarzyna Sokola. Efektem zakazu cesji są zatem zatory płatnicze.

— W takiej sytuacji najprostszym rozwiązaniem dla małych firm jest postępowanie tak, jak czyni ich duży kontrahent, który wymusił zakaz cesji — czyli brak płatności w terminie innym kontrahentom. W ten sposób spirala zadłużenia się nakręca. W wielu przypadkach, świadcząc usługi windykacyjne dla naszych kontrahentów, mogłam obserwować premedytację dłużników, którzy, nie godząc się na przelew wierzytelności doskonale wiedzieli o tym, że w ten sposób mogą osiągnąć dodatkowe korzyści. Działo się to jednak kosztem gigantycznych kłopotów finansowych ich wierzycieli. Wiele takich spraw skończyło się upadłością firm wierzycieli, zanim udało się odzyskać pieniądze od dłużników — opowiada Katarzyna Sokola.

Najwyższy czas

Zdaniem ekspertów, ograniczenie możliwości stosowania zakazu cesji albo jego całkowita eliminacja bardzo by się przysłużyły polskiej gospodarce.

— Zwłaszcza w sytuacjach, w których instytucja ta stała się instrumentem manipulacji stosowanej przed duże przedsiębiorstwa wobec słabszych kontrahentów. Z pewnością poprawiłoby to kondycję małych i średnich firm, umożliwiając przeniesienie ryzyka nieterminowego regulowania należności, czy wręcz niewypłacalności dłużnika, na podmioty silniejsze finansowo — podkreśla Dominik Maliszewski.

— Warto się zastanowić, czy idąc za przykładem innych krajów europejskich i wzorując się na rozwiązaniach prawnych w relacjach z konsumentami, nie należałoby potraktować takiego zapisu jako klauzuli niedozwolonej. W ten sposób można byłoby dostarczyć gospodarce dodatkowe pieniądze dla małych i średnich firm. Naszym zdaniem nadszedł właściwy moment, aby zainaugurować dyskusję pod hasłem „Stop zakazowi cesji”. Wyeliminowanie tego zakazu poprzez zmianę prawa powinno przyczynić się do rozwiązania wielu problemów spędzających sen z powiek małym i średnim przedsiębiorcom — wtóruje mu Dariusz Steć. Pomysł ten pochwalają firmy zrzeszone w ZPP, natomiast Konfederacja Lewiatan, skupiająca podmioty różnej wielkości, odmówiła nam komentarza.

— Opowiadamy się za uniemożliwieniem stosowania w umowach klauzul zakazujących cedowania wierzytelności — mówi Jakub Bińkowski. Indos preferuje nieco inny łagodniejszy sposób rozwiązania tego problemu.

— Proponujemy zmianę w przepisach, polegającą na uzupełnieniu artykułu 509 Kodeksu cywilnego o paragraf 3, który mówiłby o tym, że zakaz cesji przestaje obowiązywać strony w chwili, kiedy wierzytelność stanie się wymagalna. Taka zmiana przepisów spowodowałaby, że gdy dłużnik nie zapłaci swojego zobowiązania w terminie, nie będzie miał prawa dalej uzależniać zbycia należności od swojej zgody — mówi Katarzyna Sokola.

Sprawdź program XI "Forum Dyrektorów Działów Prawnych", 19-20 września 2018 r., Warszawa >>

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Stop zakazowi cesji wierzytelności