
Już przed wojną górka, nienazywana jeszcze Malinką, służyła biegaczom narciarskim. Kilka lat po tym jak Aleksander Ford nakręcił tu scenę „Krzyżaków”, w ramach czynu społecznego na bagnie poniżej górki urządzono kąpielisko, hucznie otwarte 15 sierpnia 1965 r. Także stok narciarski przez wiele lat był bardzo popularnym miejscem. Prowadzenie takiej działalności w środkowej Polsce, gdzie nie ma długich zim ze śniegiem, okazało się jednak nieopłacalne. Po zakończeniu umowy dzierżawy z miastem ajent rozebrał dwa wyciągi i pozostałą infrastrukturę.
Partnerstwo miejsko-golfowe

– Kilka lat temu miasto zdobyło pieniądze na rewitalizację całego terenu, będącego we władaniu Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Prace zakończyły się rok temu. Pomogły fundusze z projektu „Szlakiem architektury włókienniczej – rewitalizacja Miasta Zgierza”. Woda w kąpielisku pochodzi z naturalnego źródła, jest oczyszczana naukowo opracowaną naturalną metodą. Dzięki temu użytkownicy kąpią się w bieżącej, napowietrzanej wodzie. Są boiska, plaża, miejsca zabaw dla dzieci, wszystko dostępne bezpłatnie, łącznie z parkingiem – opowiada Aleksander Frach, radny Zgierza.
Zaczęły się poszukiwania pomysłu na wykorzystanie terenu po stoku narciarskim.
– W 2020 r. mój przyjaciel, któremu po zawale lekarz zalecił grę w golfa, zaraził mnie pomysłem popularyzacji tego sportu, który, jak się okazuje, może uprawiać każdy – i dziecko, i senior. Wtedy jeszcze nie grałem, myślałem podobnie jak wiele osób, że to elitarny sport dla bogatych. Gdy spróbowałem, pomyślałem: dlaczego nie? – wspomina Aleksander Frach, dziś miłośnik golfa.
Podobnie pomyślały władze Zgierza i środowisko łódzkich i zgierskich golfistów. Zawarto porozumienie – golfiści kupią sprzęt: maty, kije, piłki i pomogą w uprzątnięciu udostępnionego przez miasto terenu. Tak powstał driving range: strzelnica golfowa, czyli miejsce do ćwiczenia uderzeń golfowych.
– Mobilizacja środowiska była ogromna, koledzy przyjeżdżali po pracy, by wspólnie stworzyć miejsce, które od początku zaskakiwało potencjałem: to stok mniej więcej 400-metrowy, otoczony lasem, obok ośrodka z wodą, plażą, food truckami, w miejscu znakomicie skomunikowanym z miastami środkowej Polski. Wszystko, na co się złożyliśmy, przekazaliśmy później w darowiźnie miastu – kije, siedem tysięcy piłek, specjalne maty… Czujemy się współgospodarzami tego miejsca. Rok temu założyliśmy stowarzyszenie, w tym roku zarejestrowaliśmy w Polskim Związku Golfa czwarty w województwie łódzkim klub golfowy: Golf Malinka Zgierz, liczący dziś 26 osób – opowiada radny.
Driving range w Zgierzu może się pochwalić zarówno debiutantami, którzy tu zaczęli grać, jak i golfistami z Łodzi, Warszawy, Łęczycy i Sieradza, którzy przyjeżdżają na treningi.
– Pasjonat golfa jadący z Warszawy do Poznania ma nas po drodze. Obserwując inne miasta, widzę, że golf potrafi przyciągnąć biznes i inwestorów do konkretnego miasta, a jego brak może ich przepłoszyć – bo co robić w hotelowym pokoju po załatwieniu wszystkich spraw, gdy lubi się grę w golfa? Przyjeżdżają też do nas na treningi osoby o dużych umiejętnościach, wykorzystujące potencjał tego stoku – piłkę można tu wybić na 300 metrów – twierdzi Aleksander Frach.
Zmiana wizerunku miasta

Przemysławowi Staniszewskiemu, prezydentowi Zgierza, zależy na zmianie wizerunku miasta, które jest jednym z satelitów Łodzi.
– Wybraliśmy kierunek: sport, rekreacja, spędzanie wolnego czasu. Mamy świadomość, że jesteśmy kojarzeni z przemysłem włókienniczym, z zakładami Boruta, niegdyś największym w Polsce producentem barwników, z niechlubnym składowiskiem niebezpiecznych odpadów, które zostało po zakładach. Chcemy przyciągać ludzi, którzy mogą tu zamieszkać, a strzelnica stała się argumentem intrygującym, zaskakującym – wskazuje prezydent.
Rewitalizacja ośrodka pochłonęła 55 mln zł, z tego Malinka ponad 13 mln. Strzelnica jest czynna przez cały tydzień, osiem godzin dziennie. Gość płaci 15 zł za tzw. koszyk piłek (40 sztuk), dziecko z opiekunem 5 zł, w zestawie jest też kij. Obowiązują karty dużej rodziny i seniora, można wykupić abonament. Członkom klubu zależy na promocji tej dziedziny sportu i zmianie wizerunku golfa jako sportu niedostępnego dla przeciętnego śmiertelnika.
– Golf nie wymaga specjalnego ubioru poza obuwiem na płaskiej podeszwie. Oczywiście gdy zdobywa się kolejne umiejętności, potrzeba kolejnych kijów, a łącznie jest ich 14, bo dobiera się je w zależności od miejsca zajmowanego na polu i odległości od dołka. Szczerze mówiąc, używany kij da się kupić na aukcjach za kilkadziesiąt złotych… W porównaniu z nartami to tańszy sport – uważa Aleksander Frach.
Dla najmłodszych i seniorów

W golfie bardziej liczy się technika i umiejętność koncentracji niż siła.
– To sport dobry na odstresowanie, bardzo przyjazny kręgosłupowi – odkąd go uprawiam, nie garbię się, przestał mnie boleć kręgosłup. Przy prawidłowym swingu pracują wszystkie mięśnie pleców – mówi radny.
Koszty po stronie miasta to koszenie trawy kilka razy w sezonie i pracownik – trzeba m.in. nadzorować zachowanie bezpieczeństwa. W ubiegłym roku stowarzyszenie przeprowadziło warsztaty golfowe dla około 300 zgierskich dzieci. Nauczyciele WF-u przechodzą kursy trenerskie – golf może być elementem szkolnej aktywności fizycznej pod warunkiem, że jest go gdzie ćwiczyć, a Zgierz ma taką możliwość dzięki strzelnicy. Przyjeżdżają też szkoły z Łodzi.
Golf to jeden z najpopularniejszych sportów na świecie. Można go uprawiać przez cały rok, byle nie padało i temperatura nie była zbyt niska.
– Chcemy, by to miejsce się rozwijało. W przyszłości zamierzamy stworzyć małe dziewięciodołkowe pole golfowe do tzw. krótkiej gry. Pojawiają się już pytania o możliwość zorganizowania integracyjnych imprez firmowych, uważam, że to świetny pomysł. We wrześniu planujemy zorganizowanie, wraz z Fundacją Life Nature, warsztatów golfowych dla osób głuchych. Jesteśmy chyba jedynym miejscem na świecie, w którym golfista – członek Klubu Golf Malinka Zgierz – przerywa swój trening, gdy widzi nowicjuszy. Idzie im pomóc, pokazać, jak zagrać – tak budujemy społeczność i pasję – podsumowuje Aleksander Frach.

