Surowce przebiły akcje

Marek Wierciszewski
27-05-2011, 00:00

Surowce najszybciej ze wszystkich klas aktywów odrabiają straty z ostatniej przeceny.

Na tanią ropę, miedź i żywność trzeba będzie poczekać dłużej — przewidują analitycy. Drożyzna jednak nie zagraża wzrostowi gospodarczemu

Surowce najszybciej ze wszystkich klas aktywów odrabiają straty z ostatniej przeceny.

Oparty na notowaniach 24 towarów surowcowy indeks SP Goldman Sachs we wtorek i środę łącznie zyskał 2,9 proc. Konkurencyjny wskaźnik stworzony przez bank UBS wzrósł o 2,5 proc., by znaleźć się najwyżej od dwóch tygodni. Liderami odbicia były miedź (+3,0 proc.) i ropa Brent (+4,7 proc.).

Blado na tym tle wypadło odbicie na rynkach akcji. W dwa dni wskaźnik szerokiego rynku amerykańskich akcji SP500 odrobił jedynie 0,2 proc., a od początku miesiąca jest 3,2 proc. na minusie.

Bycze prognozy

— Relacja potencjalnych zysków do ryzyka znów przemawia na korzyść surowców — ocenia w mailu do klientów Jeffrey Curie, odpowiedzialny za analizy rynków surowcowych w Goldman Sachs.

Od kwietnia bank utrzymywał negatywne nastawienie do surowców, przewidując wyprzedaż, która nastąpiła przed trzema tygodniami. Teraz jednak ogłosił koniec korekty. Jego zdaniem najbardziej zyskają miedź, cynk i ropa. Ceny tej ostatniej w ciągu 12 miesięcy powinny osiągnąć nawet 130 USD. O 20 proc. cenę docelową dla ropy podniósł również Morgan Stanley.

— Tempo wzrostu gospodarczego prawdopodobnie wystarczy, by w drugiej połowie roku niedobory na kluczowych rynkach surowców zaostrzyły się, a to pociągnie za sobą wyższe ceny — ocenia Jeffrey Curie.

Jak dodaje Michael Hintze, dyrektor generalny CQS UK, największa od 2,5 roku wyprzedaż na rynkach surowcowych nie zmienia jego oceny tej klasy aktywów. Rynek wspierać powinien wciąż szybki wzrost gospodarczy na emerging markets.

— Chiny są motorem światowej gospodarki. Sądzę, że pociągną do wzrostu inne kraje — mówił Michael Hintze na wtorkowej konferencji w Londynie.

Giełdy zostają w tyle

Za cenami surowców wyraźnie nie nadążają rynki akcji, które nie mogą wyrwać się z korekty. Opisujący zachowanie wszystkich parkietów indeks MSCI zyskał w dwa dni zaledwie pół proc. po tym, jak w poniedziałek stracił prawie 2 proc. Notowania na rynkach wschodzących skoczyły we wtorek o 1 proc., by w środę wrócić do spadków.

— To ma związek z fazą cyklu koniunkturalnego, w której się znajdujemy — twierdzi Thomas Bichler, zarządzający Raiffeisen Capital Management.

Perspektywy wzrostu gospodarczego w grupie emerging markets pogarsza zwłaszcza droga żywność, zmuszająca banki centralne do zaostrzenia polityki. Ceny żywności śrubuje popyt ze strony wydobywającej się z ubóstwa ludności.

Duży wpływ na ceny surowców ma także ekspansywna polityka pieniężna amerykańskiej Rezerwy Federalnej (Fed), która zwiększa płynność w światowym systemie finansowym. Odkąd w listopadzie 2010 r. Fed wznowił skup aktywów, ceny surowców dynamicznie pięły się w górę. Nieźle radziły sobie też giełdy dojrzałe. Zagrożenie wzrostem inflacji zaszkodziło jednak akcjom z rynków wschodzących. Opisujący ich zachowanie indeks MSCI Emerging Markets stracił od tamtego czasu 0,7 proc.

Żywność będzie droga

Według danych ONZ w lutym ceny produktów żywnościowych były najwyższe w historii. Od tamtego czasu spadły o jedyne 2,2 proc. Tymczasem emerging markets już wcześniej borykały się z podwyższoną inflacją, która zmusza banki centralne, by jeszcze mocniej nacisnąć na hamulec. Nic więc nie wskazuje, by płody rolne miały szybko tanieć.

— Ostatnie prognozy wielkości zbiorów są zbyt optymistyczne. W rzeczywistości podaż może nie nadążać za popytem — komentował Wayne Gordon, analityk Rabobank.

Zgadza się z nim Omar Baddour, dyrektor w agencji meteorologicznej Narodów Zjednoczonych. Zdaniem agencji w ciągu najbliższej dekady Chiny i rejon Morza Śródziemnego będą zmagały się z częstszymi suszami, a Amerykę Północną nawiedzać będą ponadprzeciętne opady.

— W przyszłości coraz częściej zdarzać się będą fale upałów i nasilone opady. To nie pozostanie bez wpływu na wielkość zbiorów — przewiduje Omar Baddour.

Wzrost kosztów utrzymania siły roboczej w gospodarkach wschodzących napędzają żądania podwyżek płac, a to grozi przyspieszeniem inflacji. Jeżeli ceny surowców rolnych ponownie zaczną rosnąć, to problem ten stanie się odczuwalny nie tylko dla banków centralnych krajów emerging markets. Rynki dobrze pamiętają 2008 r., gdy droga ropa naftowa była jednym z czynników, które zepchnęły w recesję gospodarkę USA. Oby teraz takim czynnikiem w przypadku krajów wschodzących nie stała się droga żywność.

Rozmowa Pulsu

Presja na wzrost stóp wstrzymuje indeksy

Stopy procentowe zbyt długo były niskie — mówi Thomas Bichler, zarządzający Raiffeisen Capital Management.

"PB": Dlaczego ostatnio surowce spisują się lepiej od indeksów akcji rynków wschodzących?

Thomas Bichler, zarządzający Raiffeisen Capital Management: Jest to związane z fazą cyklu koniunkturalnego, w której się znajdujemy. Rynki wschodzące zmagają się z podwyższona inflacją, więc tamtejsze banki centralne muszą podnosić stopy. To może niekorzystnie wpłynąć na perspektywy wzrostu gospodarczego i rynki akcji to uwzględniają w cenach.

Dlaczego ceny surowców są tak istotne dla rynków wschodzących?

W Indiach żywność ma 40-procentowy udział w koszyku inflacyjnym. Jeśli dodamy do tego ceny energii, to szeroko rozumiane surowce odpowiadają za 60 proc. koszyka. W Chinach odpowiednie wartości to 30 i 40 proc. Przy takiej wadze surowców banki centralne krajów dojrzewających nie mogą zlekceważyć wzrostu ich cen, tak jak robi to amerykańska Rezerwa Federalna. Dlatego wzrosty ich cen wywierają na presję na banki, by zaostrzyć politykę pieniężną.

Czy droga żywność może zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu w tej grupie krajów?

Naszym podstawowym scenariuszem jest miękkie lądowanie Chin. Oznaczałoby ono, że wzrost spowolni do 8-9 proc. Za takim obrotem sytuacji przemawia ostrożność władz chińskich. One zwalczają inflację, ale jednocześnie zwracają uwagę, by nie zahamować wzrostu gospodarczego. Jeżeli ten scenariusz rzeczywiście się zrealizuje, to naszym zdaniem rynki surowcowe powinny nadal radzić sobie bardzo dobrze.

Czy dostrzega Pan podobieństwa pomiędzy obecną sytuacją rynków wschodzących a poprzednim cyklem koniunkturalnym? Wyskok cen ropy był wówczas jedną z przyczyn załamania na rynkach akcji.

W obu przypadkach za długo utrzymywano stopy procentowe zbyt nisko. Konsekwencją tego były bańki spekulacyjne, które urosły na rynkach nieruchomości. Ale jest też pewna bardzo istotna różnica. Upadek banku Lehman Brothers wywołał wtedy potężny szok zewnętrzny, który zamroził płynność w światowym systemie finansowym. Hipotetycznie odpowiednikiem tamtego szoku na rynkach wschodzących mógłby teraz być nowy gwałtowny wzrost cen płodów rolnych.

Thomas Bichler

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce przebiły akcje