Szef CEPS: 53,5 mld euro, których chce Grecja, to nie są nowe środki

PAP
10-07-2015, 15:26

53,5 mld euro, czyli środki, o które Grecja zwróciła się do kredytodawców, pójdą na spłatę długów; nowych pieniędzy dla tego kraju będzie w kolejnym pakiecie pomocowym bardzo niewiele - twierdzi dyrektor brukselskiego think-tanku CEPS, Daniel Gros.

W czwartek wieczorem rząd Grecji zwrócił się do swych wierzycieli, reprezentowanych przez KE, EBC i MFW, o nowy pakiet pomocowy w wysokości 53,5 mld euro na trzy lata. Pieniądze mają pochodzić z Europejskiego Mechanizmu Stabilności (EMS). W zamian Ateny zaproponowały m.in. podwyżkę podatku VAT, reformę emerytur i administracji publicznej.

"To tak naprawdę nie będzie 53,5 mld euro nowych środków, tych - jeśli pakiet zostanie uzgodniony - będzie bardzo niewiele. To będą pieniądze pożyczane Grecji, żeby mogła spłacić swoich kredytodawców" - powiedział w piątek PAP dyrektor Centre for European Policy Studies (CEPS) w Brukseli.

Jego zdaniem przysłane przez Greków kredytodawcom propozycje kolejnych reform w zamian za nowe kredyty są takie same jak te, które zostały odrzucone przez greckie społeczeństwo w niedzielnym referendum. "To dobra podstawa do porozumienia" - przekonuje ekonomista.

Jak dodał grecka propozycja zawiera niemalże wszystkie działania, o które kredytodawcy zwracali się do Aten w czasie minionych kilku miesięcy, od kiedy władzę w Grecji objęła lewicowa Syriza z premierem Aleksisem Ciprasem na czele.

"Dlaczego nie zgodzili się na to wcześniej? Zmieniła się sytuacja polityczna. Teraz (liderzy Syrizy - PAP) mogą powiedzieć: +robimy to, ponieważ sądzimy, że jest to dobre, a nie dlatego, że nałożyli na nas taki obowiązek kredytodawcy" - wskazał Gros. Jego zdaniem takie rozwiązanie "to najmniejsze zło w tym momencie".

Ekonomista jest zdania, że w chwili obecnej państwa strefy euro nie zgodzą się na zmniejszanie greckiego zadłużenia w wartościach nominalnych, ale w przyszłości nie jest to wykluczone. Jak zaznaczył samo przyznanie nowego pakietu pomocowego będzie niełatwe dla największego wierzyciela Aten, czyli Berlina.

"Dla Niemców to bardzo trudna sytuacja, ale uważam, że jeśli reszta Europy się zgodzi (na nowy pakiet - PAP), Niemcy nie mogą się sprzeciwić" - zaznaczył.

Jak podkreślił najważniejszy problem Grecji nie polega na tym, ile kraj ten będzie płacił w 2030, czy 2050 roku swoim kredytodawcom, ale jak będzie mógł finansować gospodarkę w tym i przyszłym tygodniu. "Sądzę, że w najbliższych kilku dniach Grecy dostaną finansowanie pomostowe. Mam taką nadzieję, ponieważ w innym wypadku kontrola przepływów kapitałowych wyrządzi ekonomii bardzo poważne szkody" - ocenił Gros.

Według niego w ciągu kilku dni Ateny powinny dostać środki, by móc spłacić zadłużenie Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu oraz Europejskiemu Bankowi Centralnemu.

W sobotę ministrowie finansów państw eurolandu mają ocenić, czy najnowsze greckie propozycje reform pozwalają podjąć negocjacje o trzecim programie pomocy dla tego kraju. Na niedzielę planowany jest szczyt państw strefy euro i całej UE w tej sprawie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Szef CEPS: 53,5 mld euro, których chce Grecja, to nie są nowe środki