Tajemnice nie tylko portfela GetBacku

opublikowano: 03-06-2018, 22:00

Model biznesowy windykatora opierał się na ciągłym napływie kapitału. Nie był on wykorzystywany wyłącznie do zakupu portfeli długów

Podrasowywanie sprawozdań finansowych przez sprzedawanie portfeli wierzytelności przed końcem kwartału i odkupywanie ich w kolejnym kwartale może być tylko jedną ze specyficznych operacji finansowych GetBacku. Z naszych informacji wynika, że niektóre z tych transakcji były bardziej papierowe, niż mogłoby się wydawać na podstawie informacji przedstawionych przez Komisję Nadzoru Finansowego (KNF). Zdarzały się transakcje sprzedaży portfeli długów do funduszy inwestycyjnych, które były tak małe, że nie były w stanie zapłacić GetBackowi za przekazywany portfel. W efekcie GetBack przejmował fundusz za niezapłacone należności. Według ustaleń „PB”, dla kondycji spółki niebagatelne znaczenie miał też sposób wydawania pieniędzy z emisji obligacji. Tylko w 2018 r. GetBack wyemitował obligacje za 465 mln zł. Nasze źródło twierdzi, że pieniądze nie szły wyłącznie na kupno długów, których odzyskiwaniem zajmuje się każdy windykator. Po części finansowały koszty operacyjne. W efekcie portfele GetBacku były na papierze bardziej rentowne niż konkurentów, którzy w pełni obciążali je kosztami windykacji. Tak budowana efektywność sprawiała, że GetBack był skłonny płacić bankom za niespłacane kredyty więcej niż inni windykatorzy.

OSTRA JAZDA:  Konrad Kąkolewski został prezesem GetBacku pod koniec 2014 r. W ciągu niespełna trzech lat jego prezesury spółka znacznie zwiększyła skalę działalności, weszła na giełdę, a w końcu przestała regulować swoje zobowiązania.
Zobacz więcej

OSTRA JAZDA: Konrad Kąkolewski został prezesem GetBacku pod koniec 2014 r. W ciągu niespełna trzech lat jego prezesury spółka znacznie zwiększyła skalę działalności, weszła na giełdę, a w końcu przestała regulować swoje zobowiązania. Fot. Marek Wiśniewski

— Do pewnego momentu, tak jak inni windykatorzy, GetBack zajmował się głównie odzyskiwaniem długów. W 2016 r. zaczął się przekształcać w firmę asset management, czyli zajmującą się pozyskiwaniem finansowania i jego inwestowaniem. Kupowane portfele długów służyły zwiększaniu bazy aktywów, a baza aktywów pozwalała dalej się zapożyczać. To przejaw myślenia asset management, ale w złym stylu. W zasadzie mamy szczęście, że to, co się stało, stało się teraz. Gdyby ten model działalności trwał dłużej, byłoby jeszcze gorzej — twierdzi nasze źródło.

Część pracowników zwracała szefom uwagę na przynajmniej niektóre zagrożenia.

— Rekomendowali niższą cenę w przetargach na portfele długów, do których stawał GetBack. Kierownictwo podejmowało jednak inne decyzje — mówi nasze źródło.

Piątka ze starego zarządu

Troje z pięciorga członków zarządu funkcjonującego do wiosny 2017 r. odeszło już ze spółki. Konrada Kąkolewskiego odwołałarada nadzorcza, Anna Paczuska i Marek Patuła złożyli rezygnacje. Część pracowników niższego szczebla zaangażowanych w nowy model biznesowy poszła na zwolnienia lekarskie. W nowym zarządzie pozostali jednak Mariusz Brysik i Bożena Solska.

— Pewne działania zarządu, w którym byli, oceniam negatywnie. Te osoby to wiedzą. Doceniam jednak to, że współpracują z nami i ze wszystkich sił starają się spółce pomóc. Dziś potrzebuje ona radykalnych zmian, ale także stabilizacji. Do wyjścia z kryzysu potrzebujemy ich wiedzy i doświadczenia — podkreśla Przemysław Dąbrowski, nowy prezes GetBacku.

Wyjaśnia też opisaną przez „PB” sprawę pobrania 3 mln zł przez Kennetha Maynarda, byłego przewodniczącego rady nadzorczej, czasowo delegowanego do sprawowania funkcji prezesa po odwołaniu Konrada Kąkolewskiego.

— Wynagrodzenie było związane z dodatkowymi pracami, które rzekomo miał prowadzić w związku z pozyskaniem finansowania. Spółka wystąpiła o zwrot tych pieniędzy. Oczekuję, że sprawa zostanie załatwiona w tym trybie — mówi Przemysław Dąbrowski.

Nie chce natomiast odnosić się do rozstania spółki z Konradem Kąkolewskim. Według naszych informacji, już po odwołaniu przez radę nadzorczą spółka wysłała mu tzw. dyscyplinarkę i wstrzymała wypłatę odpraw. Prokuraturę zajmującą się sprawą GetBacku poinformowała zaś o tym, że przed odejściem zlecił wyspecjalizowanej firmie zniszczenie sześciu laptopów. Miał też nie rozliczyć 142 tys. zł z firmowej karty płatniczej.

Zabrakło 600 zł

Na razie nic też nie wyszło z procesu o ochronę dóbr osobistych, w ramach którego Konrad Kąkolewski miał się domagać 370 mln zł od funduszu Abris Capital Partners (główny udziałowiec GetBacku) i Pawła Gieryńskiego, partnera w Abrisie. Pozew wpłynął 22 maja, ale trzy dni później sąd zarządził jego zwrot w związku z nieuiszczeniem wpisu.

— Pozew został opłacony w kwocie maksymalnej 100 tys. zł. Sąd uznał jednak, iż skoro przedmiotem żądania są roszczenia majątkowe i żądanie opublikowania przeprosin, to poza kwotą maksymalną zastosowanie znajdują przepisy o wpisie stałym w wysokości 600 zł. Moje stanowisko jest odmienne, acz w związku z tym, że mojemu klientowi chodzi o rozpoczęcie procesu, nie zaś o spory doktrynalne, nie będę skarżył postanowienia o zwrocie pozwu i uzupełnię opłatę o 600 zł — wyjaśnia Sebastian Frejowski, starszy partner w kancelarii Maciej Rudnicki i Partnerzy, reprezentujący Konrada Kąkolewskiego.

Deloitte potrzebuje czasu

Pieniądze są natomiast na pensje. 30 maja GetBack zapłacił pracownikom. Intencją windykatora jest też regulowanie innych bieżących zobowiązań. Jego sytuacja finansowa z pewnością nie jest dobra, o czym świadczy samo postępowanie układowe. Jest jednak dosyć niejasna. Zapowiadany na 30 maja raport za I kw. 2018 r. został przesunięty na 29 czerwca. Kilkakrotnie przesuwana publikacja raportu za 2017 r. nie ma zaś żadnego wyznaczonego terminu. GetBack opublikował jednak „wstępne” sprawozdanie finansowe za 2017 r. W zasadzie nie różni się ono od typowego raportu rocznego niczym poza brakiem opinii audytora.

— Uznaliśmy, że dla wszystkich interesariuszy ważniejsze jest przedstawienie naszej sytuacji finansowej niż czekanie na opinię audytora. Chcieliśmy dać wyraźny sygnał, że jako nowy zarząd i nowa rada nadzorcza zamierzamy jasno i klarownie komunikować wszystkie, nawet trudne informacje, bo odbudowa zaufania jest dziś dla nas najważniejszym zadaniem — podkreśla Przemysław Dąbrowski. Audytorem, który akceptował wcześniejsze sprawozdania GetBacku, jest Deloitte.

— Wydanie opinii z badania zostało przełożone z powodu znaczących opóźnień w dostarczeniu przez spółkę dokumentacji niezbędnej do zakończenia rewizji finansowej. Prowadzone przez nas procedury są skomplikowane i mają istotne znaczenie dla zakończenia prac audytowych — twierdzi Ewa Rzeczkowska, rzecznik polskiego Deloitte.

— Spółka współpracuje z audytorem. Dostarcza wszystkich danych, o które poprosi — mówi Przemysław Dąbrowski. Z informacji „PB” wynika, że Deloitte po prostu zmienił procedury. Sprawa GetBacku ma już bowiem takie reperkusje, że nadzorują ją zagraniczni pracownicy Deloitte.

Nieaudytowany obraz 2017 r.

Ze wstępnego sprawozdania GetBacku wynika, że w 2017 r. firma miała 1,33 mld zł straty. Odnotowała 302 mln zł ujemnych przychodów, przy wpłatach od osób zadłużonych w wysokości 443 mln zł, czyli 32 proc. wyższych niż w 2016 r. Ujemne przychody to konsekwencja przeszacowania portfeli wierzytelności. GetBack dokonał też odpisu wielkości 179 mln zł z tytułu nabycia spółki EGB Investments od Altus TFI.

Wartość godziwą spółki, za którą w lecie 2017 r. GetBack zapłacił 208 mln zł, szacuje teraz na 30 mln zł. Na koniec 2017 r. kapitały własne GetBacku były na minusie wielkości 622 mln zł. Aktywa windykator wyliczył na 2,31 mld zł, a zobowiązania — na 2,93 mld zł. Wartość posiadanych portfeli wierzytelności oszacował na 1,75 mld zł, a 180 mln zł znajduje się w jednostkach powiązanych, np. FIZ-ach wierzytelnościowych z udziałem innych inwestorów. Całość zobowiązań z tytułu emisji obligacji to 2,22 mld zł — około 80 mln zł mniej, niż wynika z wniosku układowego, ale należy pamiętać, że dokument złożony w sądzie opierał się na danych z początku kwietnia 2018 r.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Tajemnice nie tylko portfela GetBacku