Tak czy owak zdecyduje Trybunał Konstytucyjny

Jacek Zalewski
18-08-2005, 00:00

Okazało się, że 15 sierpnia górnicy wiwatowali w karczmach piwnych przedwcześnie, ale nie na darmo. Prezydent Aleksander Kwaśniewski wczoraj podpisał nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z FUS oraz Karty Nauczyciela. I nie czekał tradycyjnie do ostatniego dnia, czyli do 19 sierpnia, lecz złożył podpis dokładnie w takim momencie, aby heroldem dobrej nowiny dla górników stał się kandydat na jego następcę, Włodzimierz Cimoszewicz (patrz dolny wektor).

W ostatnich tygodniach pisaliśmy o ustawie z 27 lipca bardzo wiele, przedstawiając finansowe i prawne argumenty za przekazaniem jej przez prezydenta Sejmowi do ponownego rozpatrzenia lub wystąpienia z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego (TK). Środowiska przedsiębiorców nie godziły się zarówno z trybem uchwalenia ustawy, jak i z rozbijaniem wprowadzanego z takim trudem nowoczesnego systemu emerytalnego w Polsce. Górnicy wymusili na parlamentarzystach i prezydencie potraktowanie ich na równi z służbami mundurowymi. Tym samym przetarli szlak dla innych uprzywilejowanych — często tylko we własnym mniemaniu — profesji. Wkrótce może się okazać, że nie ma w Polsce branży, która godzi się na pracowanie do pełnego wieku emerytalnego...

Oceniając decyzję prezydenta, trzeba pamiętać, że jego ewentualne weto wcale nie byłoby wyrokiem ostatecznym. Większością 3/5 głosów (podstawą jest liczba głosujących) Sejm mógłby łatwo ustawę górniczą ponownie uchwalić, jako że 27 lipca przyjęta została miażdżącą większością 295:43 — przeciwko była tylko PO. Jedynym problemem był brak terminu, ale przecież dodatkowe posiedzenie mogło zostać zwołane przez Prezydium Sejmu. 27 lipca głosy prezydiantów rozłożyły się 4:1 — za ustawą byli Włodzimierz Cimoszewicz, Józef Zych, Tomasz Nałęcz i Kazimierz Ujazdowski, przeciw Donald Tusk. Gdyby marszałkowie pozostali przy swoich zdaniach, podjęliby uchwałę o roboczych obradach Sejmu (zaraz po uroczystych, zaplanowanych na 29 sierpnia) i prezydent zostałby pokonany — a do tego Aleksander Kwaśniewski nie chciał dopuścić.

Ustawa zostanie wkrótce ogłoszona, ale w życie wchodzi dopiero 1 stycznia 2007 r. Przez cały rok 2006 system emerytalny i tak pozostaje w dotychczasowym, przejściowym kształcie, niezależnie od losów ustawy z 27 lipca. Różnica polega na tym, iż gdyby ustawa nie została podpisana i ogłoszona, wymusiłoby to na nowym Sejmie natychmiastowe przystąpienie do prac nad skonstruowaniem systemu emerytur pomostowych. Teraz posłowie teoretycznie mają na to czas aż do końca roku 2007 — ale tylko teoretycznie.

Mimo że prezydent nie skierował ustawy do TK w trybie prewencyjnym, na pewno szybko trafi tam ona jako prawo już ogłoszone w Dzienniku Ustaw. Młyny sprawiedliwości mielą powoli, ale mniej więcej w połowie 2006 r. można się spodziewać wyroku. Dlatego nowemu Sejmowi wypada poradzić, by nie łudził się przedłużonym terminem i zaraz po wyborach przystąpił do rzetelnej pracy, aby po ewentualnym orzeczeniu niekonstytucyjności ustawy (a są do tego podstawy!) nie było luki prawnej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tak czy owak zdecyduje Trybunał Konstytucyjny