Tak duża podwyżka stóp to szok dla polskich graczy

Piotr Kuczyński
opublikowano: 2004-08-26 00:00

We wtorek w USA zapału do kupowania akcji wystarczyło tylko na pierwszą godzinę handlu. Ciągle taniejąca ropa wywołała małą euforię, która bardzo szybko zamieniła się w nudną sesję z małym obrotem i niewielkimi zmianami indeksów. Spadająca cena ropy już nie jest dla inwestorów wystarczającym powodem, by kupować akcje. Poza tym w Iraku szykowało się ostateczne uderzenie na Nadżaf, w piątek przemawia szef Fed, a w następnym tygodniu na rynek dotrze duża ilość raportów makroekonomicznych. Sesja wyglądała tak, jakby inwestorzy powiedzieli: po co mamy się denerwować w ostatni tydzień wakacji? Prawdą jest, że, oprócz taniejącej ropy rynek nie dostał znowu żadnych impulsów. Dane makro z rynku nieruchomości (sprzedaż domów na rynku wtórnym) były tylko nieznacznie gorsze od prognoz i nie wywołały nawet drgnięcia indeksów. Rynkiem kierowały praktycznie tylko informacje ze spółek. Sesja zakończyła się neutralnie i nie ma najmniejszego znaczenia prognostycznego.

Wczoraj w Rosji rozbiły się równocześnie dwa samoloty. Bardzo prawdopodobne, że (mimo zaprzeczeń) to był atak terrorystyczny. Azja zignorowała te katastrofy, ale w Eurolandzie niepewne zachowanie rynków sugerowało, że jakieś znaczenie miały. Czy w czasie igrzysk olimpijskich i przed konwencją Republikanów rynki w USA je zlekceważą? Nie byłbym tego taki pewien. Jednak, z czasem podczas środowej sesji w Eurolandzie przeważył optymizm i przed danymi z USA indeksy lekko rosły. Po danych, które wcale takie dobre nie były, jak mogłoby się wydawać, obraz rynków się nie zmienił.

Dziś zapowiada się kolejny nieciekawy giełdowy dzień. Rano dowiemy się, jaki był indeks niemieckiego instytutu Ifo, ale jak zwykle wpływ tego indeksu na rynki akcji będzie ograniczony. Może jednak trochę poruszyć rynkiem walutowym. W dłuższym terminie te dane będą jednak istotne dla oceny gospodarki naszego największego partnera handlowego. W drugiej części dnia dowiemy się, jak wyglądał w ostatnim tygodniu rynek pracy w USA, ale ten raport od dawna nie wzbudza większych emocji. Mam wrażenie, że dzisiaj rynki będą się po prostu szykowały na jutrzejsze wystąpienie Alana Greenspana. Odtajnione zostały odpowiedzi szefa Fed dla Komitetu Bankowego Senatu na pytania zadane na piśmie (po spotkaniu 20.07). Są tam same superlatywy na temat gospodarki światowej i amerykańskiej. Można oczekiwać, że Alan Greenspan nie zmienił przez miesiąc zdania, więc inwestorzy mogą pod piątkowe wystąpienie zacząć kupować akcje.

Polski rynek już przed decyzją RPP wyglądał nieciekawie. Panował marazm i korekta. Było to nieco niepokojące, bo liczne sygnały kupna musiały zachęcać techników do kupna akcji. Na przykład na indeksie cenowym już niewiele zostało do szczytu wszech czasów. W takiej sytuacji byki zazwyczaj nie czekają na decyzje banku. Tym razem miały rację.

Decyzja podniesienia stóp o 50 pkt baz. była, żeby nie użyć ostrzejszych słów, po prostu szokująca. Na tyle, że wielu inwestorów oczekiwało nawet sprostowania komunikatu. Niestety, nie doczekali się. Po komunikacie indeksy oczywiście zanurkowały i nie można się dziwić inwestorom. Decyzja rady szybko sprowadziła indeksy w pobliże wczoraj przełamanych oporów i szykowały się duże problemy techniczne. Nie ułatwiało sprawy to, że wreszcie taniały PKN i KGHM. Wreszcie, bo taniejące surowce powinny wywołać ten ruch już dużo wcześniej. Po tym zimnym prysznicu indeksy próbowały niemrawo odrabiać straty, bo jeśli ktoś powiedział A, to powie i B. Nawet niezrozumiałe decyzje władz mu w tym nie przeszkodzą. Były tylko spore wątpliwości, czy rzeczywiście ktoś we wtorek powiedział A. Zachowanie rynku nie dało pozytywnej odpowiedzi, finisz był fatalny i trudno za to winić wyłącznie RPP.