Tar Heel Capital krytykuje działania zarządu FAM

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 05-12-2008, 00:00

Jeden z głównych

Jeden z głównych

akcjonariuszy spółki nie

zgadza się na emisję akcji

na przejęcia. Chce też zmian

w nadzorze i porządnej

restrukturyzacji.

Grudzień to gorący okres w FAM. Przed rokiem rynkiem wstrząsnęła informacja o planowanym przejęciu spółki przez Ponar. Do transakcji dotychczas nie doszło — m.in. z powodu kłopotów z kredytami ówczesnego głównego akcjonariusza drugiej ze spółek, Piotra Wiaderka.

Żonglowanie akcjami

Doszło jednak do zmian w akcjonariacie FAM. Mirosław Kalicki, szef rady nadzorczej, sprzedał część posiadanych akcji FAM Ponarowi, ale w wyniku zawartych wiosną umów uzyskał prawo głosu z całego pakietu. Dotychczas z podmiotami zależnymi kontrolował więc 11,5 proc. akcji FAM i dodatkowo wykonywał prawo do 15,8 proc. głosów z akcji należących do Ponaru, czyli kontroluje FAM. Dotychczas, bo inwestor właśnie poinformował o zmniejszeniu zaangażowania w FAM: zostało mu 8,4 proc. głosów (plus 15,8 proc. z pakietu Ponaru). Co go skłoniło do tej decyzji? Czy zamierza dalej sprzedawać akcje?

— Nie komentuję — tak na każde pytanie odpowiadał wczoraj Mirosław Kalicki.

Obiecał, że więcej informacji udzieli po wznowieniu w przyszłym tygodniu przerwanego NWZ spółki. Akcje FAM-u trafiły do spółek związanych z funduszem Tar Heel Capital (THC), reprezentowanych przez Grzegorza Bielowickiego. Nie oznacza to jednak, że inwestorzy prowadzą wspólną politykę. Po transakcji THC kontroluje 9,55 proc. akcji FAM (wcześniej miał 6,4 proc.) i nie zamierza siedzieć cicho.

— Zdaję sobie sprawę, że liczba posiadanych akcji nie daje mi wpływu na zarządzanie spółką, ale liczę na dobrą wolę pozostałych akcjonariuszy i zmianę składu rady nadzorczej, tak aby oddawała obecny układ sił w akcjonariacie — mówi Grzegorz Bielowicki.

Zmiany wewnątrz

Grzegorzowi Bielowickiemu nie podobają się też ostatnie pomysły zarządu, dotyczące podwyższenia kapitału w drodze emisji obligacji zamiennych na akcje i akcji — w ramach kapitału docelowego.

— Zarząd wysyła na rynek negatywne sygnały — kiepskie wyniki III kwartału, groźba utraty płynności. W tej sytuacji propozycje uchwał na walne są szkodliwe, zwłaszcza dla akcjonariuszy mniejszościowych, którzy nie mają wpływu na decyzje zarządu i rady nadzorczej — tłumaczy.

Zarząd wyjaśniał, że z emisji ma być zapewnione finansowanie przejęć i działalności —gdyby banki ograniczyły akcję kredytową.

— FAM powinien się zająć restrukturyzacją posiadanych spółek i doprowadzeniem do ich rentowności oraz sprzedażą zbędnego majątku, a nie szukaniem akwizycji — mówi Grzegorz Bielowicki.

Dodaje, że akcjonariusze powinni wiedzieć, na co zostaną wydane pieniądze z emisji.

— Jestem przeciwny pozbawianiu akcjonariuszy prawa poboru z emisji akcji czy obligacji zamiennych bez podania, komu mają one być wydane. Zwłaszcza że proponowana cena emisji akcji może być poniżej ceny rynkowej akcji. Czyli może pojawić się nowy akcjonariusz, który faktycznie przejmie kontrolę nad spółką płacąc za akcje o wiele mniej, niż cena na rynku czy cena, za jaką reszta akcjonariuszy kupowała akcje — wyjaśnia Grzegorz Bielowicki.

Wierzy, że uda mu się zablokować kontrowersyjne uchwały podczas najbliższego NWZ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tar Heel Capital krytykuje działania zarządu FAM