Tauron: niepewność co do regulacji UE hamuje decyzje o inwestycjach

PAP
20-10-2008, 13:56

Niepewność co do ostatecznego kształtu unijnych regulacji klimatycznych hamuje przygotowania do inwestycji w polskiej energetyce; elektrownie korzystające z węgla nie wiedzą, jakie wybrać technologie, aby spełnić normy - oceniają przedstawiciele grupy energetycznej Tauron.

"Cykl inwestycji w energetyce obecnie jest taki, że aby uruchomić nowe jednostki w latach 2016-2017, teraz powinniśmy podejmować decyzje i ogłaszać przetargi. Ale dopóki unijny pakiet nie jest gotowy, nie wiemy, w jakiej technologii powinniśmy budować" - mówił w poniedziałek wiceprezes Taurona, Stanisław Tokarski, podczas regionalnego forum biznesu w Katowicach.

Gdyby było przesądzone, że po 2015 roku będzie obowiązek wyłącznego stosowania technologii CCS, czyli wychwytywania i magazynowania dwutlenku węgla, korzystniejszy byłby wybór technologii opartych na zgazowaniu węgla. Jeżeli nie, lepiej jest budować wysokosprawne kotły węglowe, z możliwością ewentualnego późniejszego wychwytywania CO2.

Pewności jednak nie ma, a unijne projekty stale się zmieniają. Tokarski przypomniał, że 7 października w komisji środowiska Parlamentu Europejskiego przeszła niekorzystna dla węgla poprawka do projektu dyrektywy CCS, zgłoszona przez brytyjskiego eurodeputowanego Chrisa Daviesa.

Europosłowie uchwalili zapis wymagający po 2015 roku od wszystkich nowo wybudowanych elektrowni o mocy powyżej 300 megawatów ograniczenia emisji dwutlenku węgla do poziomu nieprzekraczającego 500 kg na megawatogodzinę, w przeliczeniu rocznym. W praktyce oznaczałoby to wprowadzenie obowiązkowych instalacji CCS dla wszystkich większych elektrowni wykorzystujących węgiel kamienny i brunatny.

Ponieważ technologia CCS nie jest dziś komercyjnie dostępna, a ponadto nie ma zlokalizowanych i przygotowanych potencjalnych składowisk CO2 oraz infrastruktury przesyłowej, taki zapis eliminuje stosowanie węgla w budowanych elektrowniach.

Energetycy zwracają uwagę, że taka regulacja miałaby dotyczyć tylko elektrowni, a ustanowiony próg nie obejmuje gazu - jest to więc zapis uderzający wyłącznie w paliwo węglowe. Skutkiem będzie zablokowanie budowy nowych elektrowni na węgiel.

Głosowanie plenarne w tej sprawie w Parlamencie Europejskim planowane jest na grudzień. Jak mówił uczestniczący w katowickiej konferencji eurodeputowany Jerzy Buzek, polski rząd z całą pewnością będzie sprzeciwiał się takiemu rozwiązaniu, a nawet zawetuje je, gdyby miało stać się obowiązujące.

Według wiceprezesa Tokarskiego, mimo olbrzymich potrzeb polskiej energetyki w zakresie modernizacji i budowy nowych mocy, w związku z długim cyklem inwestycyjnym, niepewnością co do finansowania inwestycji oraz technologii, za wyjątkiem już rozpoczętych projektów do 2015 roku w Polsce nie powstaną nowe węglowe bloki energetyczne o dużej mocy.

Obecnie Południowy Koncern Energetyczny (PKE) z grupy Tauron kończy prace nad blokiem o mocy 460 megawatów w Elektrowni Łagisza (ruszy w marcu 2009 r.), powstanie też blok o mocy 830 megawatów w Bełchatowie. Ruszyły ponadto przygotowania do budowy na Śląsku bloku o mocy 800 megawatów - to wspólne przedsięwzięcie koncernu RWE i Kompanii Węglowej.

Tokarski przypomniał, że PKE chce wybudować także dwa nowe bloki energetyczne o mocy 900 megawatów każdy - w Jaworznie i Blachowni. Koszt każdego z nich szacowany jest na ok. 5 mld zł. Jeżeli dziś koncern podjąłby błędne decyzje co do stosowanej technologii, poniósłby wielkie straty w przyszłości.

W Blachowni miałaby także powstać tzw. elektrownia poligeneracyjna, produkująca oprócz prądu i ciepła (moc 180 megawatów elektrycznych) również gaz na potrzeby Zakładów Azotowych Kędzierzyn, które wytwarzałyby metanol. Miałaby to być elektrownia zeroemisyjna. Koszt projektu szacowany jest na ponad 3 mld zł, z czego część mogłaby być pokryta ze środków unijnych, jeżeli projekt zostałby zaliczony do 12 unijnych elektrowni demonstracyjnych w tej dziedzinie, o co stara się PKE.

Tokarski wskazał również na zagrożenie, jakim dla polskiej energetyki może być po 2015 r. unijna dyrektywa o zintegrowanym zapobieganiu zanieczyszczeniom. Gdyby weszła w życie w proponowanej formie, konieczne byłoby montowanie na starych, kończących żywotność instalacjach kosztownych urządzeń np. odsiarczania spalin, które nigdy się nie zwrócą, lub przedwczesne zamknięcie takich instalacji.

Energetycy postulują, aby stare elektrownie w naturalny sposób zakończyły swój żywot ok. 2025 roku, bez konieczności kosztownego dostosowywania ich do nowych regulacji ekologicznych lub przedwczesnego zamykania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tauron: niepewność co do regulacji UE hamuje decyzje o inwestycjach