Celem takiej operacji jest odciążenie bilansu grupy z zadłużenia, przypisanego projektom wiatrowym.
- Chodzi o to, żebyśmy nie musieli konsolidować aktywów wiatrowych, na potrzeby którym spółka matka ma zaciągnięte kilkaset milionów złotych kredytów. Oddanie kontroli i pozostawienie sobie pakietu mniejszościowego poprawi nam wskaźniki, a to ważne w okresie, kiedy uruchamiamy budowę bloku w Jaworznie, czyli najważniejszą z naszych inwestycji – mówi Krzysztof Zawadzki, wiceprezes Tauronu.
W praktyce ma to wyglądać tak, że Tauron wyodrębni spółkę celową, do której wniesie cztery farmy wiatrowe. W roli partnera widzi konsorcjum składające się z większej liczby inwestorów.
- Umowa będzie zakładać, że za 5-7 lat będziemy mogli odkupić te udziały. Nasza strategia zdecydowanie zakłada powrót aktywów wiatrowych do grupy – podkreśla Krzysztof Zawadzki.
W okresie braku kontroli na biznesem wiatrowym, Tauron nadal będzie odbierać jego zielone certyfikaty i wywiązywać się w ten sposób z obowiązku dostarczania określonej wielkości energii z OZE.
Doradcą Tauronu jest firma inwestycyjna Rotschild.
