TDJ Pitango Ventures — doborowy miks

Młody i zdolny z Polski porozumiał się z weteranami venture capital z Izraela. Dostali silne wsparcie naszego rządu i szukają w polskich głowach dobrych pomysłów

PRZEJŚĆ PRZEZ DOLINĘ ŚMIERCI: Współpraca prywatnych przedsiębiorców z instytucjami publicznymi ma silne wsparcie Jarosława Gowina, wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego. — W polskiej gospodarce mamy do czynienia z barierą, którą nazywamy „doliną śmierci”. Ta dolina rozpościera się między badaniem naukowym a momentem wdrożenia wynalazku. Dlatego budujemy pomost w formie współpracy między firmą a podmiotem naukowym — mówił Jarosław Gowin przy okazji ogłaszania wyników konkursu prowadzonego wspólnie przez KGHM i NCBR.
Wyświetl galerię [1/2]

PRZEJŚĆ PRZEZ DOLINĘ ŚMIERCI: Współpraca prywatnych przedsiębiorców z instytucjami publicznymi ma silne wsparcie Jarosława Gowina, wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego. — W polskiej gospodarce mamy do czynienia z barierą, którą nazywamy „doliną śmierci”. Ta dolina rozpościera się między badaniem naukowym a momentem wdrożenia wynalazku. Dlatego budujemy pomost w formie współpracy między firmą a podmiotem naukowym — mówił Jarosław Gowin przy okazji ogłaszania wyników konkursu prowadzonego wspólnie przez KGHM i NCBR. Fot. Grzegorz Kawecki

Z tej mąki może być chleb. Tomasz Domogała, rocznik 1985 r. (dziś obchodzi urodziny), zarządza założonym przez ojca holdingiem TDJ, znanym z inwestycji w górniczy Famur i nieruchomości. Obok niego stanął Pitango, jeden z największych funduszy venture capital w Izraelu, z 25-letnią historią i 2 mld USD w zarządzaniu. Trzecim filarem tej konstrukcji jest Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), czyli rządowe ramię wspierające innowacje w wybranych sektorach gospodarki. Razem stworzyli TDJ Pitango Ventures, czyli fundusz z 210 mln zł w kieszeni, izraelskim know-how i celownikiem nakierowanym na polskie start-upy.

Własnymi rękami

Podział ról zakłada, że pieniądze po połowie wykładają inwestorzy prywatni, w tym TDJ, oraz NCBR jako inwestor publiczny. Pitango wnosi zaś kompetencje związane z inwestowaniem i rozwijaniem start-upów z branży technologicznej. Nie są to czcze zapowiedzi.

— W zarządzie TDJ Pitango Ventures pracować będą dwie osoby: Wojciech Fedorowicz i Daniel Star. Pierwszy to absolwent Uniwersytetu Stanforda i sprawdzony menedżer, który rozwijał własne start-upy w Polsce. Ten drugi ma za sobą wieloletnią karierę w funduszu Intel Capital i izraelskiej branży startupowej — podkreśla Tomasz Domogała.

— W komitecie inwestycyjnym nowego funduszu zasiądzie trzech doświadczonych menedżerów Pitango. Wnosimy nasze doświadczenie z obszaru due diligence, negocjacji, poszukiwania globalnych partnerów czy wprowadzania firm na giełdę — mówi Rami Kalish, współzałożyciel i główny zarządzający Pitango. Obietnica zaangażowania menedżerów Pitango miała też kolosalne znaczenie dla NCBR. — Z naszego punktu widzenia kluczowe było to, czy izraelscy partnerzy zaangażują się osobiście w zarządzanie funduszem i czy zagraniczny know-how rzeczywiście będzie wykorzystywany. Uruchomienie TDJ Pitango Ventures to również ważny dla nas kolejny element systemu wsparcia przedsiębiorców stawiających na innowacje — podkreśla prof. Maciej Chorowski, dyrektor NCBR.

Yozma rozkręciła Izrael

Starania o to, by Pitango nie było dla nowego funduszu partnerem fasadowym, można wyjaśnić potęgą izraelskiego sektora start-upów. Na początku lat 90. Izrael zainwestował potężne publiczne pieniądze w stworzenie otoczenia sprzyjającego zakładaniu innowacyjnych firm. Efekt jest taki, że do Izraela płynie dziś więcej pieniędzy typu venture capital niż do jakiegokolwiek innego kraju na świecie, a na NASDAQ izraelskich firm jest więcej niż z jakiegokolwiek innego państwa, poza oczywiście Stanami Zjednoczonymi. Efekt uboczny rozwoju start-upów też może zachwycać — Intel, Microsoft, Google czy Cisco obficie sięgają po izraelskie technologie i talenty, a ponadto inwestują w centra badań i rozwoju w tym kraju.

— Chcemy czerpać z doświadczenia innych krajów, m.in. Izraela. Izraelski rząd uruchomił w latach 90. słynny fundusz Yozma, który przyznawał rządowe pieniądze na innowacje, ale tylko tym, którzy pozyskali partnera zagranicznego, bo kapitał to jedno, ale umiejętność zarządzania nim — to drugie. Polska ma już pieniądze na innowacje, ale musi nauczyć się ich mądrego wydawania. Dlatego Pitango, który wyhodował mnóstwo firm, które odniosły sukces, jest pożądanym partnerem — podkreśla Piotr Dardziński, nadzorujący NCBR wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego. Pitango to też partner, który w izraelskiej branży startupowej jest od samego początku.

— Nasz pierwszy fundusz powstał w 1993 r., w ramach programu Yozma, czyli przy wsparciu rządu i we współpracy z partnerem zagranicznym. Od tamtej pory uruchomiliśmy osiem funduszy i zebraliśmy 2 mld USD. Początki tej historii są więc bardzo podobne do tego, co dostrzegam dziś w Polsce — podkreśla Rami Kalish.

Pitango szukał latami

Spółki z portfela Pitango masowo wychodzą na świat, ale sam fundusz działał dotychczas przede wszystkim na rynku izraelskim. O wejściu do Polski Rami Kalish zaczął myśleć w 2008 r. Motywowały go polskie korzenie rodzinne, ale polskie start-upy go wówczas nie zachwyciły. — Polski rynek nie był jeszcze dojrzały — komentuje Rami Kalish. Pomysł jednak nie umarł. W 2014 r. Pitango było już po słowie z NCBR i polskim funduszem Investin, ale nie wyszło. Z nowym partnerem, TDJ, ma być inaczej.

— Po pierwsze, widzę w Polsce to, co widziałem w Izraelu 20 lat temu. Młodych, otwartych, pełnych energii i ciężko pracujących ludzi. Nie widzę powodu, dla którego Polska nie miałaby odnieść sukcesu. To tylko kwestia dołożenia doświadczenia i dobrego zarządzania. Po drugie, TDJ jest świetnym partnerem. Ma dobrą reputację i jest otwarty na nowe wizje i technologie. Potrafi też budować firmy, co w branży venture ma znaczenie. Sukces nie bierze się przecież z magii, tylko z wieloletniej pracy nad firmą — uważa Rami Kalish.

Trzecia noga TDJ

Biznesowa reputacja TDJ jest mocnym punktem holdingu, co dobrze widać na przykładzie flagowego przedsięwzięcia rodziny Domogałów, czyli katowickiego Famuru. Producent maszyn górniczych, poważny gracz na globalnym rynku, zrestrukturyzował się i zreorganizował jeszcze przed światowym kryzysem branży górniczej. Z kryzysu wyszedł mocny, przejął Kopex, czyli krajowego podupadłego konkurenta, i teraz znów stawia na ekspansję, również w nowych segmentach rynku. Giełdowa kapitalizacja Famuru to 2,6 mld zł, a dwie spółki siostry, czyli Zamet i Polska Grupa Odlewnicza, to 150 mln zł i 600 mln zł kapitalizacji.

— Umiemy budować firmy, od strony strategicznej, ludzkiej, finansowej i prawnej. Brakuje nam jednak kompetencji technologicznych, dlatego współpraca z Pitango będzie fantastycznym uzupełnieniem — mówi Tomasz Domogała.

Założycielem TDJ jest ojciec Tomasza, Jacek Domogała, ale to syn od siedmiu lat trzyma stery rodzinnego holdingu. Wyedukowany m.in. na amerykańskim Uniwersytecie Stanforda, dziś jest szefem rady nadzorczej TDJ.

— TDJ, wywodząca się z przemysłu, zamienia się w nowoczesną firmę inwestycyjną. W 2011 r. stworzyliśmy TDJ Estate i zaczęliśmy od zera działalność w zupełnie dla nas nowym sektorze nieruchomości. Teraz budujemy trzecią nogę, czyli venture — mówi Tomasz Domogała.

Medycyna i big data

210 mln zł, którymi będzie dysponował TDJ Pitango Ventures, to dużo, jak na tę branżę, ale polskie start-upy i tak nie narzekają na brak zainteresowania inwestorów. Szukać nie trzeba daleko — wczoraj uruchomienie własnego funduszu, z kapitałem 60 mln USD, ogłosił Sebastian Kulczyk, najbogatszy Polak.

— Fundusze konkurują między sobą — to prawda, ale inicjatyw też przybywa, przybywać będzie również odważnych ludzi. Im większy ekosystem, tym więcej projektów — uważa Tomasz Domogała. Fundusz TDJ Pitango Ventures będzie celował w pomysły związane m.in. z big data, sztuczną inteligencją, internetem rzeczy oraz internetem rzeczy w przemyśle, oprogramowaniem w modelu SaaS, medycyną cyfrową i sprzętem medycznym. Interesują go zarówno firmy na początkowym etapie rozwoju, jak też w fazie wzrostu.

— Analizujemy już konkretne przedsięwzięcia. Pierwszych inwestycji można spodziewać się w nadchodzących miesiącach — mówi Tomasz Domogała. Szacuje, że w ramach tego funduszu zainwestuje w 20-30 pomysłów.

— Model powstawania innowacji się zmienia. Coraz częściej rodzą się w głowach, a nie w centrach R&D. Ponadto Polska ma ogromny potencjał intelektualny oraz ludzi, którzy chcą ciężko pracować nad swoimi pomysłami — uważa Tomasz Domogała.

OKIEM INWESTORA
Może wyceny w końcu wzrosną

TOMASZ KOWALCZYK, menedżer funduszu Hard Gamma Ventures, znanego m.in. z inwestycji w Showroom (przejęty przez Burdę) czy Inteliclinic (producent maski Neuroon)

Skoro start-upami i technologiami zainteresował się jużkolejny biznesmen, to znaczy, że to ciekawy obszar. To dobrze. To dowód na to, że start-upy to nie jest sprawa tylko dla grupy zapaleńców i nie tylko dla ludzi związani z IT. Firma Tomasza Domogały ma przecież korzenie w tradycyjnym przemyśle. Sebastian Kulczyk, który właśnie uruchomił swój fundusz, też ma w portfelu firmy przemysłowe. Poważny izraelski partner to również świetne wieści dla całego polskiego rynku start-upów. Taki partner uwiarygadnia ten rynek, a to przełoży się, być może, na lepsze wyceny polskich przedsięwzięć. Dziś są niższe niż na świecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu