The Farm 51 wierzy, że wyjdzie na plus

opublikowano: 11-07-2017, 22:00

Od 23 czerwca, czyli daty premiery „Get Even”, kurs spółki spadł o ponad 20 proc. Mimo dobrych ocen gry sprzedaż idzie raczej słabo.

„Get Even” to gra utrzymana w konwencji dreszczowca. Budżet produkcyjny wyniósł 3 mln EUR. Wydawcą jest Bandai Namco Entertainment, który wcześniej szacował sprzedaż na poziomie 0,3-1 mln sztuk. Tymczasem z danych dostępnych na Steamspy wynika, że do tej pory sprzedało się niecałe 9 tys. szt. gry. Przedstawiciele The Farm 51 twierdzą, że obecnie bardzo trudno jednoznacznie ocenić sprzedaż „Get Even”.

Przedstawiciele The Farm 51 twierdzą, że obecnie bardzo trudno jednoznacznie ocenić sprzedaż „Get Even”.

— Nie mamy potwierdzonych informacji od wydawcy, konkretny raport sprzedażowy otrzymamy we wrześniu. Gra jest sprzedawana w pudełkach, na wielu rynkach i z wieloma partnerami, dlatego wydawca nie ma też jeszcze pełnego obrazu. Jedyne dostępne informacje dotyczą platform cyfrowych, które nie były główną platformą sprzedażową, gdyż od początku gra była zaplanowana jako konsolowa i sprzedawana w pudełkach. Z cząstkowych informacji dotyczących sprzedaży wynika, że break even projektu zostanie osiągnięty — mówi Łukasz Rosiński, wiceprezes The Farm 51.

Debiut z poślizgiem

W sprzedaży gry nie pomogło przełożenie w ostatniej chwili daty premiery z 26 maja na 23 czerwca 2017 r. Decyzja o zmianie wynikała z elementów fabuły, które w związku z wydarzeniami w Manchesterze mogłybyzostać uznane za obraźliwe lub nieodpowiednie. — Przełożenie terminu wynika z czynników niezależnych od nas i od wydawcy. Niefortunnie spowodowało to, że trafiliśmy na letnią wyprzedaż na Steam i nie dało się zastosować pierwotnie zakładanego mocnego wejścia marketingowego. Mamy jednak informacje od wydawcy, że w najbliższym czasie planuje działania marketingowe, żeby wesprzeć sprzedaż, jednak nie będzie to już raczej obniżenie ceny gry — wyjaśnia Łukasz Rosiński. Jego zdaniem, trudno obecnie powiedzieć, kiedy i ile The Farm 51 mogłoby uzyskać przychodów ze sprzedaży „Get Even”.

— Przypominam, że do spółki wpłynęło już około 3 mln EUR za produkcję gry. Bandai Namco asekuracyjnie zakładał, że chce uzyskać sprzedaż na poziomie 0,3-1 mln sztuk, ale nie podawałprecyzyjnych informacji, w jakim czasie. Poziom 0,3 mln sprzedanych sztuk to moment zwrotu poniesionych kosztów i wtedy spółka może liczyć na udziały w sprzedaży — mówi wiceprezes. Jednocześnie wskazuje, że The Farm 51 jest zadowolone z recenzji gry zamieszczanych przez graczy i krytyków na branżowych platformach.

Będzie nowa gra

Następną produkcją The Farm 51 ma być osadzona w realiach globalnego konfliktu zbrojnego rozgrywającego się w trzeciej dekadzie XXI wieku „World War 3”. — Oficjalnej daty premiery jeszcze nie podaliśmy, ale myślimy o końcówce 2018 r. Nie pokazujemy przedwcześnie gry publicznie, żeby nie stracić efektu pierwszeństwa pomysłów w niej zawartych.

Ostatnie pokazy podczas targów E3 upewniły nas co do jej potencjału — mówi Łukasz Rosiński. Spółka nie wyklucza, że tym razem sama będzie wydawcą gry, przynajmniej w Europie, a zewnętrznego wydawcę pozyska na Amerykę i Azję.

— Nasza spółka do tej pory nie miała funduszy, by rozważyć podjęcie ryzyka self-publishingu. Dziś mamy pieniądze z emisji akcji, zrolowaliśmy obligacje — mówi wiceprezes The Farm 51. Spółka rozważa różne modele dystrybucji tej gry.

— Pierwotnie skłanialiśmy się do free-2-play, ale teraz bliżej nam do modelu hybrydowego — z niską ceną bazową oraz elementami mikropłatności — informuje Łukasz Rosiński. Po WW3 The Farm 51 planuje grę w świecie Czarnobyla, bazującą na doświadczeniach wyniesionych z „Get Even”. Spółka celuje z premierą nie wcześniej niż na przełom 2019 i 2020 r.

Główny parkiet niezbyt kusi

The Farm 51 już od dłuższego czasu pracuje nad prospektem emisyjnym na potrzeby przejścia z NewConnect na rynek regulowany GPW. — Tematem debiutu na podstawowym parkiecie zajmieny się we wrześniu. Wśród spółek NewConnect najczęściej jesteśmy w top 5, jeśli chodzi o obroty i kapitalizację, a po przejściu na główny rynek bylibyśmy jednym z najmniejszych podmiotów. Jeśli jednak na to się zdecydujemy, jesteśmy w stanie bardzo szybko skończyć prospekt i złożyć go do Komisji Nadzoru Finansowego. Dodam, że mamy w akcjonariacie inwestora finansowego ze Szwecji, który kupił nasze akcje, mimo że jesteśmy notowani na NewConnect — mówi wiceprezes.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Polecane