TMS: Czy Bernanke rzeczywiście pomoże dolarowi?

TMS
opublikowano: 06-06-2006, 10:04
Obserwuj w MójPB:

Wczorajsza sesja nie przyniosła pokonania poziomu 1,30 na EUR/USD. Po ustanowieniu maksimum na 1,2978 (nieco powyżej wcześniejszych 1,2970) rozpoczęły się spadki, które w godzinach nocnych sprowadziły notowania w okolice 1,2885.

Wczorajsza sesja nie przyniosła pokonania poziomu 1,30 na EUR/USD. Po ustanowieniu maksimum na 1,2978 (nieco powyżej wcześniejszych 1,2970) rozpoczęły się spadki, które w godzinach nocnych sprowadziły notowania w okolice 1,2885.

Wczoraj po południu opublikowane zostały dane z USA odnośnie indeksu ISM w usługach, który spadł w maju do poziomu 60,1 pkt. z 63,0 pkt. Był to odczyt w zasadzie zgodny z oczekiwaniami (60,0 pkt.). Część obserwatorów zwróciła jednak uwagę na wzrost subwskaźnika cen płaconych do 77,5 z 70,5, co może być odbierane jako impuls proinflacyjny. Kluczowe okazało się jednak wieczorne wystąpienie szefów banków centralnych. Ben Bernanke powtórzył, iż obawia się ryzyka wzrostu inflacji dodając przy tym, że bank centralny musi pozostawać „czujny”. Zdaniem szefa FED niepokój budzi głównie wzrost wskaźnika inflacji bazowej w ostatnich miesiącach, który przekroczył pasmo preferowane przez bank centralny. Warto jednak zaznaczyć, że Ben Bernanke nie wykluczył spowolnienia wzrostu gospodarczego w najbliższych kwartałach, do czego może przyczynić się spadek konsumpcji i schłodzenie na rynku nieruchomości. Ta ostatnia kwestia sprawia, że ponowny wzrost oczekiwań rynku do 72 proc. odnośnie podwyżki stóp procentowych o 25 p.b. pod koniec czerwca, nie koniecznie musi być do końca uzasadniony. Wiele jeszcze mogą zmienić kolejne publikacje danych, zwłaszcza tych odnośnie inflacji za maj, które poznamy w połowie miesiąca.

Z kolei Jean Claude Trichet nie udzielił w zasadzie żadnych wskazówek mogących ocenić prawdopodobieństwo skali podwyżki stóp procentowych w najbliższy czwartek. Najbardziej prawdopodobny pozostaje cały czas wariant ruchu o 25 p.b., chociaż coraz więcej uczestników rynku „po cichu” liczy na 50 p.b. Fakt ten może doprowadzić za kilka dni do sporego rozczarowania.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się na danych makro ze strefy euro. O godz. 10:00 poznamy majową wartość indeksu PMI w usługach, który według prognoz wzrósł do 58,5 pkt. Naszym zdaniem oczekiwania odnośnie czwartkowego posiedzenia ECB będą sprzyjać wzrostom EUR/USD. Dlatego też spodziewamy się dzisiaj ponownego testowania okolic 1,2970.

Rynek krajowy:

Poniedziałek przyniósł osłabienie złotego, które jednak nie było już kontynuowane na dzisiejszej sesji. O godz. 9:43 za jedno euro płacono 3,9565 zł, a za dolara 3,0640 zł.

Wczorajszy ruch należy przypisać kilku czynnikom. Zaskakujący pat po wyborach parlamentarnych w Czechach sprawił, że na rynku pojawiły się obawy odnośnie możliwych opóźnień w przyjęciu euro przez ten kraj. Po południu lider rządzącej do tej pory lewicy przyznał, że zgodzi się na poparcie tylko rządu eksperckiego, a nie tego tworzonego przez lidera opozycyjnej prawicy. Pytanie na ile będzie to realne, chociaż na razie widać, że obie strony nie chcą rozpisania wcześniejszych wyborów. Coraz częstsze są opinie, że kraje naszego regionu (CEE-4) wejdą do strefy euro znacznie później niż to wcześniej sądzono i to głównie w wyniku nowych „rozdań” politycznych. Za kilka tygodni odbędą się wybory parlamentarne na Słowacji, a ostatnie sondaże pokazują możliwą wygraną eurosceptyków. Dlatego też inwestorzy mogą zwracać coraz większą uwagę na bieżące dane makroekonomiczne, a nie kwestie związane z konwergencją, co może negatywnie odbić się na kondycji walut naszego regionu. To jest jednak długoterminowa perspektywa.

Drugą kwestią były oczekiwania odnośnie większej podwyżki stóp procentowych w strefie euro (o 50 p.b.) na najbliższym czwartkowym posiedzeniu ECB. Kolejny element układanki, to wzrost ponowny prawdopodobieństwa odnośnie podwyżki stóp procentowych w USA. W obliczu globalnych perspektyw zaostrzania polityki monetarnej zazwyczaj spada atrakcyjność rynków wschodzących.

Dlaczego zatem wobec powyższych czynników złoty nie stracił dzisiaj rano na wartości? Odpowiedzi jest kilka: nie widać presji na dalsze osłabienie walut naszego regionu po wczorajszym ruchu, perspektywa podwyżki stóp procentowych o 50 p.b. w strefie euro jest tak mało prawdopodobna, podobnie jak „pewne” zaostrzenie polityki monetarnej w USA pod koniec czerwca. Z kolei fundamenty naszej gospodarki nadal pozostają dobre. Opublikowane w ubiegłym tygodniu dane o wzroście gospodarczym były zadowalające, podobnie jak perspektywy kształtowania się wskaźnika PKB w kolejnych kwartałach. Złoty zacznie dopiero wyraźnie tracić dopiero wtedy, kiedy zmaterializuje się któryś z wymienionych wcześniej negatywnych czynników.

Dzisiaj sugerowalibyśmy sprzedaż EUR/PLN w okolicach 3,98, a USD/PLN 3,08. Celem dla tych pozycji są odpowiednio okolice 3,95 i 3,05.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TMS

Polecane