To będzie rok dolara. Pomogą Chińczycy

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2010-04-14 00:00

Światowa gospodarka ma szanse trwale ozdrowieć. Dolar się wzmocni, co wcale nie musi być dobre dla nas.

Uwalnianie kursu juana jest coraz bardziej realne. Dzięki niemu świat zacznie

wreszcie iść w stronę równowagi

Światowa gospodarka ma szanse trwale ozdrowieć. Dolar się wzmocni, co wcale nie musi być dobre dla nas.

Wiele wskazuje na to, że wychodzenie świata na prostą będzie oznaczało silniejszego dolara. To ważna wskazówka dla inwestorów.

— To będzie rok dolara —twierdzi Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.

Świat wraca wreszcie do zależności znanych z podręczników ekonomii.

— Nareszcie coraz lepsze dane makro umacniają walutę. Zgodnie z prognozami, poprawę szybciej widać w USA niż strefie euro — dodaje Piotr Kuczyński.

Czy umocnienie dolara będzie wspierane również przez możliwe stopniowe uwalnianie kursu chińskiego juana?

— Jak najbardziej. Po wzroście wartości juana towary z Chin w USA zdrożałyby. Wzmogłoby to inflację w USA, pobudziło tamtejszą gospodarkę i wywarło presję na podnoszenie stóp procentowych przez Fed — uważa analityk Xeliona.

Uzgodniona kuracja

Rozmowy przywódców USA i Chin m.in. o juanie odbyły się już w zaciszu gabinetów. Świat finansów śledził oficjalne wypowiedzi Hu Jintao, prezydenta Chin, który wczoraj zakończył dwudniową wizytę w USA.

— Hu Jintao mógł powiedzieć, że Chiny uważają obecny kurs [obowiązuje sztywny kurs 6,83 juana za dolara — red.] za dobry i nie zmienią go. Tak jednak nie powiedział — komentuje Kenneth Lieberthal, doradca prezydenta USA za kadencji Billa Clintona, a obecnie dyrektor w John L. Thornton China Center oraz członek waszyngtońskiego Brookings Institution.

Do tej pory największym globalnym problemem była nierównowaga, głównie rosnące zadłużenie USA i rezerwy dewizowe Chin (w marcu doszły już do 2,45 bln USD). Oprócz konsumpcyjnego życia Amerykanów, w dużej mierze na kredyt, kluczowe znaczenie ma kurs juana względem dolara. W ostatnim czasie słaby juan tak uwierał amerykańskie władze, że postanowiły nazwać chiński rząd manipulatorem walutowym. W grę wchodziły również cła antydumpingowe. Jednocześnie jednak interesy Amerykanów okazały się zbieżne z chińskimi.

— Schłodzenie chińskiej gospodarki jest konieczne, bo wykazuje już ona oznaki przegrzania. Chińczycy po prostu przesadzili ze stymulacją. Po kryzysie widzą też, że muszą przeorientować gospodarkę z eksportu na popyt wewnętrzny [to zniesie negatywny efekt spadku eksportu na rynek pracy — red.] — ocenia Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

Analitycy z całego świata, w tym z Chin, z reguły obstawiają już powolne uwalnianie kursu juana. Do końca roku chińska waluta w oficjalnym obiegu może, zdaniem ekspertów ankietowanych przez Bloomberga, zdrożeć względem dolara o nawet 7 proc. Pierwszych ruchów można do tego spodziewać się już w tym półroczu.

Zagrożenie dla Polski

Korzyści z uzgodnień przedstawicieli dwóch najważniejszych gospodarek świata są oczywiste.

— To bardzo korzystny układ, który w długoletniej perspektywie pozwoli na powrót do równowagi globalnej — mówi Piotr Bujak.

Sposób bilansowania globalnych naprężeń może jednak zaszkodzić polskiej gospodarce.

— Dolar osłabi się wobec juana, ale wzmocni wobec koszyka innych kluczowych walut, w tym euro. Złoty ogólnie wciąż będzie zyskiwał na wartości, ale szczególnie wobec euro, a nie dolara. Ze względu na strukturę rozliczeń walutowych jest to dla nas niekorzystna perspektywa. Poważne negatywne skutki tej tendencji odczują eksporterzy [sprzedajemy towary głównie do strefy euro, a spadek kursu euro obniża rentowność eksportu — red.]. Negatywny impuls dla sfery realnej w Polsce napłynie również z rynku surowców, które rozliczane są w dolarach. Globalne ożywienie gospodarcze podbija ceny ropy czy metali w dolarach, a silny dolar jeszcze mocniej podwyższy ich kursy w złotych — ostrzega Piotr Bujak.

Adrian Boczkowski